Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Łukasz Kuczyński: zakochałem się w szybkości, jaką dają długie łyżwy

Martyna Tochwin
Martyna Tochwin
Łukasz Kuczyński trenuje obecnie w ŁKS Juvenii Białystok, ale swoją przygodę z łyżwami zaczynał na zalanym wodą sokólskim boisku
Łukasz Kuczyński trenuje obecnie w ŁKS Juvenii Białystok, ale swoją przygodę z łyżwami zaczynał na zalanym wodą sokólskim boisku Rafał Oleksiewicz
Ma dopiero 24 lata, a zdobył już dwa brązowe medale Pucharu Świata w short tracku. Ostatni - kilka dni temu w Dreźnie. Dziś Łukasz Kuczyński trenuje w ŁKS Juvenii Białystok, ale swoją przygodę z łyżwami zaczynał na zalanym wodą sokólskim boisku

Zacznijmy od początku, czyli od Sokółki, bo to tam po raz pierwszy założyłeś łyżwy.
Kiedy uczyłem się w Szkole Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza w Sokółce, nasz nauczyciel wychowania fizycznego, pan Stanisław Polewko, zamieniał szkolne boisko w najlepsze lodowisko na świecie. Dzięki temu miałem okazję w ogóle pojeździć na łyżwach, bo wcześniej tego nie robiłem. Gdy pan Stanisław wylewał to lodowisko, to dla mnie już nic więcej się nie liczyło, jak tylko pójść i pojeździć na tych łyżwach. Zawsze po skończonych o godzinie 15 lekcjach jeździłem na łyżwach tak długo, jak tylko ono było otwarte, czyli do godziny 20-21. Widziałem tylko zmieniających się kolegów, którzy przychodzili, jakiś czas jeździli i wracali do domów. A ja cały czas na tym lodowisku z herbatą w termosie, którą przygotowywała mi mama.

Czym tak oczarowały cię łyżwy?
W sumie to sam nie wiem (śmiech). Zakochałem się w tym uczuciu ślizgania, tej szybkości, choć wtedy, gdy zaczynałem, to nie było jeszcze aż tak dużej szybkości, jaką można osiągnąć na długich łyżwach. Na sokólskim lodowisku mieliśmy taką zabawę w kąty. Polegała ona na tym, że przejeżdżało się z jednego kąta do kąta naprzeciwko, a jedna osoba stała na środku i łapała. I jak kogoś dotknęła, to potem ta osoba też łapała. Tym sposobem tych osób, które łapały, było coraz więcej. W końcu w kącie zostawała tylko jedna osoba i musiała przejechać na drugi koniec lodowiska, a wszyscy próbowali ją złapać. Wszyscy chcieli w to grać, bo to była naprawdę super zabawa.

Pamiętasz swoje pierwsze łyżwy?
Tak, pierwsze były wypożyczone z magazynku. Dał mi je pan Stanisław Polewko.

To on zobaczył w tobie potencjał na łyżwiarza?
Tak, wydaje mi się, że tak. Mój plan był taki, że po skończonej podstawówce pójdę do gimnazjum w Sokółce. Ale pan Stanisław, gdy zobaczył, że wygrywam lokalne zawody, że dobrze mi idzie na łyżwach, wyszedł z propozycją do moich rodziców, żebym po szkole podstawowej poszedł do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Białymstoku na łyżwiarstwo szybkie. Początkowo były obawy, czy na pewno finansowo udźwigniemy wydatki z tym związane, ale tata zmienił pracę i jakoś udało nam się to tak zorganizować, że rodzice mogli mnie wysłać do tej szkoły.

Sama szkoła to jednak chyba za mało, żeby osiągnąć sukces. Jak to się stało, że udało ci się dojść na szczyt?
Na to składa się bardzo wiele elementów i ciężko wskazać na jakiś jeden czynnik, który o tym zadecydował. Na pewno miałem dużo szczęścia, bo na swoje drodze poznałem dużo dobrych ludzi. Jednym z nich był na pewno Dariusz Kulesza, pod którego skrzydła trafiłem jako uczeń Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Trenowałem z nim przez kolejne 6-7 lat, do momentu, kiedy trafiłem do kadry narodowej. W tym wszystkim było też dużo zawzięcia z mojej strony. Rodzice posyłając mnie do tej szkoły mówili, że gdyby mi się jednak nie spodobało, gdyby było mi za ciężko, to zawsze mogę wrócić do Sokółki. Ale ja wiedziałem, że skoro wybrałem taką drogę, to nie było już odwrotu.

Łyżwiarstwo szybkie to wymagający sport, ale też na pewno bardzo kontuzyjny. Jak to wygląda u ciebie?
Trzy razy połamałem kostkę, raz pociąłem plecy na łyżwach, raz kolano. Te momenty kontuzyjne z pewnością są cięższymi w karierze. Ale prawda jest też taka, że takie trudne chwile bardzo nas rozwijają. Te wszystkie kontuzje są dość uciążliwe, bo człowiek traci dużo czasu. Gdy połamie się kostkę w sezonie, to ten sezon jest już w zasadzie spisany na straty. Jeżdżąc na łyżwach rozpędzamy się do prędkości nawet 60 km/h, a więc padając przy takiej prędkości to jest to dość niebezpieczne.

A nigdy, np. przy którejś kontuzji, nie miałeś takiego zawahania, że to może jednak nie dla ciebie, że może zrezygnujesz z łyżwiarstwa?
Oczywiście, że miałem momenty zwątpienia i nie mogę powiedzieć, że zawsze mocno w siebie wierzyłem. Gdy miałem 16-17 lat, zacząłem mówić rodzicom, że nie jeżdżę na tym poziomie, na którym bym chciał. Podczas zawodów, w których startowali zawodnicy z innych krajów, widziałem, że oni jeżdżą lepiej, że są jeden, dwa poziomy wyżej, a ja chciałem być najlepszy. Wtedy pojawiały się takie myśli, czy ja na pewno chcę to kontynuować, czy może poszukać sobie innej drogi. Koniec końców zawsze wygrywały łyżwy i ta moja determinacja doprowadziła mnie do sukcesów, ale to nigdy nie była prosta droga.

Ostatnie dwa lata to twoje ogromne sukcesy. W 2022 roku udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, rok później - życiowy sukces w Pucharze Świata w short tracku w holenderskim Dordrechcie, powtórzony kilka dni temu w Dreźnie w Niemczech.
Na pewno udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w sztafecie mieszanej był takim momentem, który dał mi ogromny zastrzyk pozytywnej energii, bo każdy sportowiec marzy o udziale w Igrzyskach. To dodało mi skrzydeł.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia?
Z pewnością. Jak już sportowiec wchodzi na pewien poziom, to chce być na nim stabilnie i dalej się rozwijać. A short track jest naprawdę ciężkim sportem, bo często nawet najlepsi nie wygrywają zawodów. Dlatego bycie w czołówce Top 5 czy Top 10 daje bardzo silną pozycję w świecie tego sportu. A kiedy zdobywa się cały czas medale, to jest to super poziom.

Short track jest sportem dla każdego?
Na pewno każdy może spróbować i zobaczyć, czy to jest jego świat. Bo to naprawdę bardzo specyficzny sport, zarówno siłowy, jak i szybkościowy. Trzeba być dobrym na wielu płaszczyznach motorycznych. Specyfika tego sportu jest dość ciężka dla ludzkiego ciała. Wszystko zależy do tego, ile włoży się pracy i czasu, żeby rozwinąć umiejętności poruszania się na łyżwach w określony sposób, aby być jak najbardziej stabilnym na lodzie, najszybszym. To już później kwestia treningu.

Twoja rodzice nie mieszkają już w Sokółce. Przenieśli się do Białegostoku, tak jak i ty. Ale czasami jeszcze wracasz do Sokółki?
Zdarza mi się wracać, choć mam bardzo mało czasu prywatnego, bo większość czasu spędzam na wyjazdach. Najczęściej zajeżdżam do Sokółki po miód, żeby spotkać się z dziadkiem, pójść do babci na grób. Generalnie uwielbiam tereny sokólskie jako miejsce na rower, bo uważam, że są tu naprawdę piękne okolice. Rzadko bywam w Sokółce i przez to nie udało mi się na razie spotkać - po latach - z panem Stanisławem Polewko, ale muszę w końcu znaleźć czas, żeby do niego zajechać i powspominać stare czasy.

Można powiedzieć, że jesteś chłopakiem z małej miejscowości, a mimo to odniosłeś sukces. To może dawać nadzieję dla utalentowanych dzieci z małych wsi i miasteczek.
Tak, bo nawet z małych miejscowości można się wybić, tylko trzeba naprawdę kochać to, co się robi. Może to trochę brzmi populistycznie, ale jak naprawdę kocha się to, co robimy i wierzy się w siebie, to trzeba to robić. Trzeba dać temu czas, żeby to mogło się rozwinąć i iść w tym kierunku, w jakim chcemy. Każdy musi szukać swojej drogi. Choć trzeba przyznać, że w mniejszych miejscowościach może być trudniej. Mogę powiedzieć na własnym przykładzie, że gdy przyszedłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Białymstoku, to sam usłyszałem, że dość późno zaczynam. Na początku wydało mi się to dziwne, ale w tej szkole spotkałem dziewczyny i chłopaków, którzy zaczynali jeździć w czwartej klasie podstawówki i mieli już wyjeżdżone trzy lata.

Sport - oprócz medali i sukcesów - daje ogromne możliwości poznawania nowych ludzi i zwiedzenia wielu zakątków świata. To taka wartość dodana?
Sport daje olbrzymie możliwości. Zarówno w poznawaniu wielu ciekawych ludzi, od których można się wiele nauczyć, nawiązać nowe przyjaźnie i już to jest super, a dodatkowo jest możliwość wyjazdów, uczestniczenia w zgrupowaniach i zawodach w różnych miejscach, we Włoszech, w Niemczech, w Kanadzie, w Azji, w Stanach Zjednoczonych. Za każdym razem, gdy z kadrą wyjeżdżam na Puchary Świata, to jesteśmy w stanie trochę tego świata obejrzeć i poznać inne kultury. To jest super strona tego sportowego życia.

Które z miejsc, które odwiedziłeś, zrobiło na tobie największe wrażenie?
Na pewno Japonia. Tam jest zupełne inny poziom kultury mieszkańców. I tam już widać, że to nie jest kraj europejski czy amerykański. Azja jest zupełnie inna, a Japonia wyróżnia się na tym tle jeszcze mocniej. Kultura jest tam na najwyższym poziomie, wszyscy są bardzo mili, grzeczni, kulturalni. Samo miejsce jest bardzo czyste, nie ma tam brudnych ulic. Japonia jest naprawdę bardzo urokliwa.

Zastanawiasz się czasami, co dziś byś robił, gdybyś nie uprawiał łyżwiarstwa szybkiego?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo ciężko jest mi sobie wyobrazić, że mógłbym robić coś innego niż to, co kocham i co sprawia mi tyle radości. Ale na pewno gdybym nie jeździł na łyżwach, to musiałbym pracować w jakimś zawodzie, który wymaga ruchu i dużej aktywności. Na pewno z dzisiejszej perspektywy wyobrażam sobie siebie za jakiś czas jako trenera short tracku. Jestem bardzo wdzięczny swoim rodzicom za to, że stworzyli mi taką szansę. Dużo przy tym ryzykowali, bo wysyłając mnie do Szkoły Mistrzostwa Sportowego musieli ponieść ogromne koszty, a tych pieniędzy nie mieliśmy aż tak dużo, żeby to była łatwa decyzja. Musieliśmy zmobilizować się całą rodziną, żeby dać mi tę szansę. I dlatego będę wdzięczny swoim rodzicom do końca życia.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna