I faktycznie, była to piekielnie trudna noc dla 40 ekip z całej Polski, które zmierzyły się w weekend z mazurską dziczą.
- Pięć załóg nie ukończyło rajdu, kolejne 15 zjeżdżało z trasy. Ludzie naprawiali auta, wracali na szlak, znowu psuły się samochody i tak przez 26 godzin - opowiada Piotr Czarnecki, organizator rajdu. - Mimo to wszyscy przyjechali zmęczeni, ale zadowoleni. Podkreślali, że to jeden z najlepszych rajdów. Szkoda tylko, że nie mogliśmy pojechać drogami technicznymi nadleśnictwa. Wtedy byłoby jeszcze ciekawiej.
Rajdowcy w swoich terenówkach wyjechali w piątkowe popołudnie z plaży miejskiej i przez następne 26 godzin bez chwili odpoczynku pokonywali leśne ostępy, torfowiska, bagna i żwirownie. Po kilku przejazdach strumyki zamieniały się w mętne rzeki, leśne drogi w błotniste pułapki.
Wśród rajdowych ekip była także załoga z Ełku. - Jestem bardzo zadowolony z tego, jak się sprawiła nasza łada niva. Jeżeli w następnym roku będzie kolejna edycja rajdu, na pewno z Agnieszką wystartujemy - mówi Mariusz Skrocki.
Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na X!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?