Nasza debata, podsumowanie: Praca jest, ale są też tacy, którzy nie chcą pracować. Czy praca się opłaca?

Piotr Sawczuk
Piotr Sawczuk

Wideo

Zobacz galerię (12 zdjęć)
Podlaski rynek pracy boryka się z wieloma problemami. Z jednej strony słychać, że w naszym regionie pracy nie ma i trzeba wyjeżdżać „za chlebem”. Inni twierdzą, że praca jest, a nawet brakuje ludzi do pracy. Aby spróbować zidentyfikować źródło problemu dotykającego lokalny rynek pracy, a być może znaleźć rozwiązanie jak z tym problemem sobie poradzić, w studio Kuriera Porannego zorganizowaliśmy debatę pt. „Podlaski Rynek Pracy – blaski i cienie, rzeczywistość i perspektywy”. W dyskusji udział wzięli: Andrzej Sobolewski prezes zarządu ChM spółka z o. o. w Białymstoku, Marek Masalski współwłaściciel spółek grupy „Łączy Nas Praca” oraz Jarosław Sadowski wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku. Debatę prowadził redaktor naczelny Kuriera Porannego i Gazety Współczesnej Jarosław Jabłoński.

Bezrobotni. Z przymusu czy wyboru?

W maju 2021 roku, w województwie podlaskim, w urzędach pracy zarejestrowało się 37 076 osób bezrobotnych, z czego 17 124 to kobiety, a 19 952 to mężczyźni. Stopa bezrobocia wyniosła 7,7%. Bezrobotnych, którzy nie ukończyli jeszcze 25 lat – zarejestrowało się w maju 4 508 osób. Do 30 roku życia – 9 553 osoby. Skąd taka sytuacja wśród młodych? Rzeczywiście widzimy w rejestrach sporą liczbę osób do 30 roku życia, ale uważam, że skala tych braków nie jest możliwa do wypełnienia w realny sposób. Najnowsze dane pokazują, że w przeciągu ostatniego miesiąca, liczba zarejestrowanych bezrobotnych spadła nam o prawie tysiąc osób. Odnosząc te dane do, powiedzmy dekady wstecz, to bezrobotnych było dwa razy więcej. Więc oczywiście, mamy obecnie do czynienia z deficytem rąk i głów do pracy, ale też musimy zauważać jak to bezrobocie maleje – tłumaczy Jarosław Sadowski wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku. Długotrwale bezrobotnych w naszym województwie jest dużo więcej bo ta liczba sięga 21 323 osób. Zarejestrowanych bezrobotnych powyżej 50 roku życia jest w naszym regionie 9 828 osób. I do tych danych, nasi prelegenci stawiają istotne tezy. Moim zdaniem osoby, które rejestrują się w urzędach pracy to w większości ludzie, którym nie chce się już pracować, albo tacy, którzy nie chcą podnosić swoich kompetencji i mają nadzieję, że znajdzie się dla nich jakaś praca dostosowana do ich umiejętności. Nie mniej byłoby też o wiele lepiej, gdyby było więcej zachęt dla osób, które nie pracują. Zachęt do tego, żeby podejmowały pracę. W Polsce od kilku lat żyjemy w warunkach zupełnie odwrotnych. Premiuje się u nas „niepracowanie”, a świadczenia socjalne, które można uzyskać na przykład ze względu na posiadanie dzieci czy różnego rodzaju programy wspomagające, powodują, że osoby, które mogłyby spokojnie podejmować pracę, nie robią tego, bo mając tzw. zasiłki, po prostu im się to nie opłaca. Jeżeli na rynku są osoby, które chcą rzeczywiście pracować, to zawsze ta praca się znajdzie. Kłopotem są osoby, które pracować nie chcą – podkreśla Marek Masalski współwłaściciel spółek grupy „Łączy Nas Praca”.

Tu oglądasz: Zapis całej debaty

Oferty pracy są! A gdzie są pracownicy?

W poniedziałek, 7 czerwca 2021 roku, w centralnej bazie pośredniaków były 653 oferty pracy z Podlasia. Najwięcej z Białegostoku i okolic, w sumie 208. Dla porównania w sierpniu ubiegłego roku podobnych ofert było w PUP w Białymstoku ok. 360. Nasi rdzenni pracownicy, czyli obywatele polscy, nie chcą po prostu podejmować prac najniżej płatnych, prac wykonawczych. Dodatkowo jest to związane z tym, że w pewnym momencie został zduszony etos pracownika wykonawczego. W pewnym momencie zaczęło nam też brakować szkół branżowych, które dopiero teraz powoli się odradzają – mówi Marek Masalski. Wskazuje on jeszcze jeden istotny element tej układanki, mianowicie Polacy, którzy wyjechali do krajów zachodnich, nie wrócą do Polski, żeby wykonywać te same prace. To jest dla nich ekonomicznie nieopłacalne. Również warunki pracy, które są w Polsce i warunki życia zupełnie odstają jeszcze cały czas od standardów zachodnich, w związku z tym, na tych pracowników moim zdaniem nie ma co liczyć. Możemy się tutaj nastawić za to na pracowników ze wschodu czy z dalekiego wschodu, którzy chcą przyjechać do Polski, bo dla nich Polska jest właśnie taką odskocznią do góry od standardu, który mają u siebie. Tak traktują właśnie wyjazd z Polski nasi rodowici pracownicy, którzy wyjechali do krajów zachodnich i tam sobie radzą – dodaje. W 653 ogłoszeniach o pracę, z 7 czerwca, pracodawcy poszukiwali przede wszystkim pracowników branży medycznej, mechanicznej, handlu , nauczycieli, czy księgowych. Były też oferty dla osób bez kwalifikacji: salowa, sprzątaczka, pracownik fizyczny. Niestety mamy na dzień dzisiejszy taką zagraniczną przewagę rynku pracownika, szczególnie w informatyce, elektronice, automatyce. Naprawdę tutaj jest bardzo ciężko kogoś pozyskać do pracy – wymienia Andrzej Sobolewski prezes zarządu ChM spółka z o. o. w Białymstoku. Aby zainteresować ludzi pracą u nas, stosujemy tzw. zachęty, nie tylko finansowe. Mamy cały pakiet dodatkowych funduszy takich jak: zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, dofinansowania do obiadów, karnety sportowe. Wcześniej mieliśmy też loże na Stadionie Miejskim w Białymstoku, którą udostępniliśmy naszym pracownikom. Ten wachlarz jest naprawdę duży. Organizujemy wycieczki, imprezy integracyjne dla naszych pracowników – dodaje prezes ChM. Na przełomie roku 2019 i 2020 w Podlaskiem, w rejestrze REGON zarejestrowanych było 105 578 podmiotów gospodarki narodowej, z czego 81 098 stanowiły osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Wtedy też zarejestrowano 9 800 nowych podmiotów, a 6 699 zniknęło z rejestru. Najwięcej (101 817) było mikro-przedsiębiorstw, zatrudniających do 9 pracowników. Tutaj nie odbywa się żadna globalna rywalizacja firm – podsumowuje nasz region Jarosław Sadowski.

Ile na rękę?

Polacy wyjeżdżający do pracy za granicą, decydują się na to zazwyczaj ze względów czysto ekonomicznych. Jak wynika z badań NBP o zarobkach Polaków za granicą, ponad 50% polskich emigrantów wróciłaby do kraju, gdyby mogli tu zarabiać przynajmniej 3,5 tys. zł „na rękę”. Jak podaje GUS, przeciętna płaca w średnich i dużych firmach w Polsce wyniosła w lutym dokładnie 5568,82 zł brutto. W województwie podlaskim liczba ta wynosi nieco ponad 4,7 tys. zł, dla porównania w województwie mazowieckim zarabia się średnio 6,5 tys. zł brutto. Jednak siła pieniądza jest na dzisiaj najmocniejszą zachętą do pracy, więc wprowadziliśmy taką zasadę, że jeżeli firma realizuje cele sprzedażowe, wówczas wypłacamy dodatkowe nagrody dla pracowników. Dzięki temu widzę zaangażowanie wśród tych pracowników. Dla nas inicjatywa pracownika jest bardzo cenna, bo przez to widzimy, że on chce się rozwijać, wiedzieć więcej. I wiemy, że jeżeli my mu pomożemy w tym aspekcie, to on pomoże dla nas jako całej organizacji – podkreśla Andrzej Sobolewski. Kolejnym problemem, który zgodnie wskazali nasi prelegenci jest fakt niskiej kultury pracowniczej w naszym regionie, a także brak lojalności pracownika do pracodawcy. Większość rynku krajowego jest zupełnie inna niż rynek podlaski. Robiliśmy kiedyś tu badania weryfikujące lojalność pracowników do pracodawców. Ponad 30% pracowników w tych firmach, co dało nam rzeczywistą liczbę kilku tysięcy osób, nie czuły związku ze swoim pracodawcą i gdyby zdarzyła się możliwość zmiany pracy, to by to zrobiły. Zarządzanie ludźmi w podlaskich przedsiębiorstwach oraz komunikacja to ogromne bolączki. Firmy światowe, które także tutaj się znajdują, mają swoje oddziały na Podlasiu, wymuszają pewne zachowania budowania właściwej kultury organizacyjnej – mówi Marek Masalski. Takie firmy mają też środki na kształcenie pracowników, ale te nakłady nie biorą się znikąd. Nakłady te biorą się z tego, co pracownicy wypracują. Jeśli pracodawca mówi – nie będę kształcił pracownika, bo mi zaraz ucieknie, to nie ma efektywności, dzięki której firma mogłaby więcej zarobić, a jeszcze trochę pieniędzy zostałoby w kasie firmy. To jest problem mentalności – dodaje. W tym roku dwoje z moich pracowników chciało zmienić pracę. Nasz firma to była ich pierwsza praca. Swoje odejście umotywowali tym, że pójdą spróbować gdzie indziej. Jeden pracownik wrócił do nas po 3 miesiącach, a drugi jeszcze wcześniej. Nie rozstawaliśmy się absolutnie w złych emocjach. Poszli, zobaczyli, no i wrócili do mnie. To też jest dla mnie budujące, jako przedstawiciela zarządu ChM. Ci pracownicy odeszli naprawdę do fajnych firm, a jednak wrócili do mnie. To mnie utwierdza w przekonaniu, że moje decyzje, działania są dobre, że działamy wspierając tego pracownika, żeby go rozwijać, żeby mu pokazywać, że możne się rozwijać u nas w różnych aspektach – podkreśla Andrzej Sobolewski.

Jaka czeka nas przyszłość?

COVID-19 pokrzyżował plany wielu przedsiębiorcom. Wiele firm upadło, wiele powstało. Jednym zdaniem – dla gospodarki było to duże zaskoczenie. A jak w naszym województwie, w najbliższej przyszłości będzie wyglądał rynek pracy? Nie wiemy jak na dzień dzisiejszy będzie rozwijała się sytuacja gospodarcza naszego kraju, czy regionu. Jedno jest natomiast przewidywalne i niemal pewne. Mianowicie to, że zasoby pracowników, będą się sukcesywnie kurczyły – zapowiada Jarosław Sadowski. Myślę, że powinniśmy bardzo mocno się promować, chwalić się naszymi osiągnięciami, kim jesteśmy, co zapewniamy, jakie mamy możliwości pracy jako pracodawcy. Musimy docierać do pracowników i pokazywać im, że takie firmy są tutaj, na miejscu, nie w Warszawie, nie w Londynie. Że nie ma potrzeby wyjeżdżania za chlebem za granicę – tłumaczy Andrzej Sobolewski. Sytuacja, w której się znajdujemy, powinna się zmienić. Nasz rynek, także podlaski, jest mocno uzależniony od regulacji ogólnokrajowych w zakresie obciążeń publicznoprawych, polityki społecznej, a to w ogromnym stopniu decyduje o tym w jaki sposób firmy myślą o rozwoju, o inwestycjach – kończy Marek Masalski.

Kolejna debata „Czas zawodowców” już w najbliższy piątek, 18 czerwca, o godzinie 10 na poranny.pl i wspolczesna.pl oraz na naszych Facebookach.

Debata: Podlaski Rynek Pracy
Debata: Podlaski Rynek Pracy Wojciech Wojtkielewicz

Materiał oryginalny: Nasza debata, podsumowanie: Praca jest, ale są też tacy, którzy nie chcą pracować. Czy praca się opłaca? - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie