MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Niepublikowane wspomnienia śp. ppor. Aleksandra Duchnowskiego ps. „Zryw”, żołnierza "Burego"

Adam Białous
Joanna Szubzda Radio Białystok
Aleksander Duchnowski w wolnej Polsce był wielokrotnie odznaczany, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego. Zmarł 7 sierpnia 2020 r. Oto jego wspomnienie, które - na jego prośbę - miało zostać opublikowane po jego śmierci:

„Urodziłem się 28 października w roku 1925 we wsi Jawory, w powiecie Łomża. Kiedy wybuchła wojna, mój tato Czesław musiał uciekać z domu i się kryć w lesie, żeby go Sowieci nie zabili, bo on był legionistą i piłsudczykiem. Potem tato wstąpił do AK, miał pseudonim „Grab”.

My z mamą Aleksandrą, kiedy ojciec wyszedł z domu, zostaliśmy sami w chałupie. Ja byłem najstarszy, miałem 14 lat, ale miałem jeszcze wiele małego rodzeństwa. Nas rodzeństwa było dziewięcioro u rodziców. Potem musieliśmy się ukrywać, bo Sowieci chcieli nas wywieźć na Sybir. Jeździliśmy tak od domu do domu. A to nas przenocowali, a to nakarmili i jakoś to było. Najdłużej mieszkaliśmy u znajomych we wsi Bruszewo , a potem w Tykocinie.

Tam w roku 1943 namówili mnie starsze chłopaki, moi koledzy, którzy byli już zaprzysiężeni, żebym wstąpił do AK. Tam dużo i długo działałem. Kiedy AK rozwiązano, byłem w różnych oddziałach. W końcu trafiłem do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Innych oddziałów już wtedy nie było. Tam, w NZW byli i katolicy, i prawosławni, lekarzami naszymi byli Żydzi, którzy akurat nie godzili się na komunizm. Walczyłem w grupie Jana Boguszewskiego ps. „Bitny”.

Żywiliśmy się na wsiach. Tam, gdzie były polskie wsie, gościli nas i karmili. Część jadła, a potem spała, a część stała na warcie, żeby nas komuniści nie zaskoczyli. Walczyliśmy często, a to z UB, a to z NKWD. Rozbrajaliśmy posterunki milicji. Kilka razy byłem ranny. Najmocniej przeżyłem jednak śmierć mojego dobrego kolegi z oddziału. On otrzymał strzał w głowę. Do dziś tego nie mogę zapomnieć. Po nocach mi się śni.

Ja byłem w oddziale do początku roku 1946. W marcu zostałem poważnie ranny w nogę i leczyłem się na kwaterze u gospodarzy koło Tykocina. UB-owcy doszli, gdzie jestem. 8 marca mnie aresztowali i zawieźli na UB do Wysokiego Mazowiecka. Na początku bardzo mnie bili. Raz tak dali w kość, że cztery dni leżałem w celi, nie mogąc się ruszyć. Potem mnie przewieźli na UB do Białegostoku, na ulicę Mickiewicza. UB-ecy chcieli ze mnie wyciągnąć, gdzie ukrywają się moi koledzy z oddziału, ale nic nie powiedziałem. To mnie maltretowali. Bili w głowę, kopali, do nieprzytomności. Tam, w areszcie UB na Mickiewicza, UB-ecy robili straszne rzeczy. Ciała zabitych podczas przesłuchań chłopaków z podziemia ćwiartowali i palili w piecu. Potem przestali to robić, bo był za duży swąd.

Sąd komunistyczny wydał na mnie wyrok dopiero 9 kwietnia 1946 roku. Wpakowali mi 15 lat, później zmniejszyli wyrok do 12 lat więzienia. Wyrok brzmiał „bandyta, który działał w ramach nielegalnej organizacji, próbującej siłą obalić ustrój”. Odsiedziałem z tego 7 lat, aż do amnestii. Przewozili mnie do różnych ciężkich więzień, w sumie byłem w 17 więzieniach - m.in. Białystok, Wronki. Kiedy w końcu wyszedłem na wolność, zamieszkałem w Białymstoku. Tu założyłem rodzinę. Władza komunistyczna nie pozwalała mi nigdzie pracować. Zarabiałem na życie, na rodzinę gdzieś po cichu, na czarno. I tak dożyłem swoich lat, których mam obecnie 95. Nie żal mi odchodzić z tego świata, widząc młode pokolenie Polaków, którzy są prawdziwymi patriotami. Zostawiam Polskę w dobrych rękach.”

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna