Pałacyk Beckera w Białymstoku. Nad jego odrestaurowaniem...

    Pałacyk Beckera w Białymstoku. Nad jego odrestaurowaniem pracuje prywatny przedsiębiorca. Zabytek ma służyć mieszkańcom Białegostoku

    Maryla Pawlak-Żalikowska

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Pałacyk Beckera w Białymstoku. Nad jego odrestaurowaniem pracuje prywatny przedsiębiorca. Zabytek ma służyć mieszkańcom Białegostoku
    1/18
    przejdź do galerii

    ©Wojciech Wojtkielewicz

    Anatol Timoszuk, białostocki przedsiębiorca, pod okiem konserwatora zabytków odrestaurowuje Pałacyk Beckera. Z zewnątrz obiekt jest już gotów. - Nie będzie służył moim celom biznesowym - mówi inwestor. - Chcę go otworzyć dla mieszkańców Białegostoku. Pisaliśmy o tym we wrześniu 2016 roku w specjalnym wydawnictwie Strefa Biznesu kolportowanym m.in. podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego. To przykład inwestycji wspartej dotacją miasta. Nie bez przyczyny więc dzisiaj (10 kwietnia) własnie pod tym obiektem przy ul.Świętojańskiej wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki zwołał konferencję prasową poświęconą kolejnym dotacjom z budżetu Białegostoku na ochronę i renowację zabytków. W tym roku przyznane wsparcie sięga 1,02 mln zł.
    Pałacyk Beckera został wzniesiony w latach 1902-05 przez Eugeniusza Beckera, niemieckiego fabrykanta, właściciela Fabryki Jedwabnych Pluszów. W pozostałościach jej zabytkowego gmachu (rozbudowanego o część współczesną), należącego po wojnie do państwowej fabryki Biruna, zlokalizowane jest Centrum Handlowe Alfa.

    Zobacz galerię

    W pałacyku mieściły się przed laty biura Biruny.
    Kiedy firma JWK-Invest budowała Alfę wykorzystując do tego dawne gmachy, kupiła też zdewastowany pałacyk. A w 2009 roku budynek ten odkupił Wiktor Gryko, właściciel m.in. spółki Barter czy Promostal. Pierwotnie w pałacyku miała się mieścić nowa siedziba Barteru, ale plan się zmienił i rok później pałacyk znalazł kolejnego nabywcę - Anatola Timoszuka.

    Bryła budynku nawiązuje do renesansu francuskiego. Zachowała się w nim m.in. część oryginalnych wnętrz, klatka schodowa, elewacje itd. Generalny remont był jednak konieczny. Przykładowo część okien jest nowych, a część została odrestaurowana. Cegła po piaskowaniu nabrała nowego blasku. Została wymieniona duża część dachu. Udało się przywrócić pierwotny układ lukarnom w dachu, który został uzupełniony (na wzór oryginału) łupkiem kamiennym. Strop był cały przegniły, ale wszystko zostało wymienione. Część płaskorzeźb została oczyszczona, a część odlana od nowa. Rynny zyskały miedziane obejmy. Nawet piorunochrony są miedziane czy część konstrukcji balkonu.

    Inwestycja została wsparta ponad 160-tysiącami zł dotacji z budżetu miasta. Anatol Timoszuk podkreśla, że z własnego portfela wydał kilka razy tyle, ale bez wsparcia samorządu byłoby mu niezwykle trudno podołać temu ogromnemu wyzwaniu. Nie ukrywa, że ma ogromną satysfakcję z efektu, jaki udało mu się uzyskać. I chyli czoło przed firmą budowlaną Jerzego Poskrobko, specjalizującą się w takich pracach. Czy suwalskim CDM, które restaurowało i wymieniało okna.

    - To szczyt profesjonalizmu! Fascynowało mnie, że można przywrócić temu obiektowi jego dawne piękno i nie bałem się, że oznacza to poddanie się nadzorowi konserwatora. Była to bardzo dobra i twórcza współpraca. Zero problemów - przyznaje z radością Anatol Timoszuk.

    I podkreśla, że nie kupił pałacyku do własnych celów biznesowych. - Oczywiście to wnętrze, które będziemy za chwilę dalej odrestaurować w oparciu o wskazania konserwatora, aż się prosi o umiejscowienie w nim jakiejś klimatycznej kawiarenki czy restauracji. Ale przede wszystkim chcę, żeby było miejscem spotkań z kulturą, sztuką. Otwartym na białostockich artystów i ciekawe wydarzenia. Jasne, że trzeba będzie zarobić choćby na podatek od nieruchomości, ale nie jest on na razie tak wysoki, żeby uniemożliwiało to realizację takich właśnie, związanych z kulturą celów. Mam np. kolegę, jednego z największych kolekcjonerów lamp naftowych, który jest gotów za darmo je tu wystawiać! Aby tylko ludzie mogli je podziwiać! Takie mam marzenie i nad tymi koncepcjami teraz pracuję.

    Tekst został opublikowany w wydawnictwie Strefa Biznesu, które zostało rozesłane do podlaskich przedsiębiorstw i można je kupić w regionalnych salonach Empik.

    Waszym zdaniem. Czy białostoczanie znają białostocki hejnał? Czy potrafią go zanucić?


    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.wspolczesna.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo