Pogrzeb ojca Gabriela w Odrynkach. Wspomnienie o pustelniku,...

    Pogrzeb ojca Gabriela w Odrynkach. Wspomnienie o pustelniku, do którego ludzie lgnęli (zdjęcia)

    Zdjęcie autora materiału

    Agata Sawczenko

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Pogrzeb ojca Gabriela odbędzie się 25.11.2018 w Odrynkach
    1/15
    przejdź do galerii

    Pogrzeb ojca Gabriela odbędzie się 25.11.2018 w Odrynkach ©Wojciech Wojtkielewicz

    Zawsze otwarty, o wielkim sercu, ale i mocnym charakterze. Duchowny – pokorny, ale z niewiarygodną charyzmą. Nawet wtedy, gdy zdecydował się na pustelnię, często otoczony ludźmi. Uwielbiali go, a on przyjmował ich z sympatią. W czwartek wieczorem odszedł archimandryta Gabriel. Jedyny w Polsce prawosławny pustelnik. Zmarł w czwartek.

    Pogrzeb ojca Gabriela



    Każdy, kto poznał bliżej ojca Gabriela, na pewno potwierdzi: to był zwykły człowiek, ze swoimi słabościami, z zaletami. Ale zawsze podchodzący ze skromnością do życia i funkcji, którą pełnił – mówi Adam Musiuk, białostocki radny, pracownik Politechniki Białostockiej. Przez lata pomagał archimandrycie w odbudowie klasztoru w Supraślu. Siłą rzeczy – często ze sobą przebywali, rozmawiali.
    To były też takie zwyczajne, ludzkie rozmowy. Czasem luźniejsze, z uśmiechem, z żartem. – Pamiętam go uśmiechniętego zwłaszcza wtedy, gdy po naszej luźniejszej rozmowie szykował się do następnej. Mówił z tym swoim charakterystycznym uśmiechem: dobra, teraz uważaj. Będę poważnym archimandrytą – wspomina Adam Musiuk. – Na co dzień był osobą ciepłą, serdeczną. Uśmiech schodził mu z twarzy, gdy wchodził w rolę oficjalną, która wymagała od niego pewnych zachowań.

    Archimandryta Gabriel nie żyje. Mnich-pustelnik, założyciel skitu w Odrynkach, zmarł w wyniku choroby [ZDJĘCIA]

    Jak pisze portal cerkiew.pl, archimandryta był absolwentem Wyższego Prawosławnego Seminarium Duchownego oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Od początku swojej drogi mniszej związany był z monasterem Zwiastowania Bogurodzicy w Supraślu, gdzie 6 kwietnia 1986 roku otrzymał postrzyżyny małej schimy, otrzymując imię Gabriel na pamiątkę archanioła Gabriela. 7 kwietnia 1986 roku z rąk ówczesnego biskupa białostockiego i gdańskiego Ssawy otrzymał święcenia diakońskie, zaś 30 listopada 1986 roku święcenia kapłańskie. 21 maja 1998 roku został podniesiony do godności archimandryty. 1 maja 2000 roku został mianowany namiestnikiem monasteru w Supraślu oraz proboszczem parafii przyklasztornej.

    Mówił: Odrynki to moje miejsce. Tu jestem szczęśliwy



    Przyjeżdżały tu tłumy – nie tylko prawosławnych. Bo ojciec znany był z tego, że leczy ziołami. Wiedział, które w jakiej dolegliwości pomoże, które na jaką chorobę działa. Swoją wiedzą chętnie dzielił się ze wszystkimi. Najczęściej ludzie wychodzili od niego z przepisami w rękach – na ziołowe mieszanki, skomponowane specjalnie dla nich.

    Jednak wiosną 2008 roku synod prawosławnych biskupów postanowił wyświęcić ojca Gabriela na biskupa gorlickiego. Archimandryta odmówił przyjęcia święceń biskupich. Konsekwencją tych wydarzeń była kolejna decyzja hierarchów cerkiewnych. Postanowili, że zostanie archimandrytą bez prawa noszenia mitry, która jest pewną formą ubrania w szczególnie uroczystych nabożeństwach.

    Odrynki. Święto patronów skitu w Odrynkach. Mija 500 lat od cudownego objawienia nad Narwią

    O decyzji swoich przełożonych ojciec Gabriel wypowiadał się z pokorą. – Trzeba brać życie takim, jakie jest. Przyjmuję postanowienia synodu jako wolę Bożą. Pocieszające dla mnie jest to, że zostaję w Supraślu - mówi wtedy „Porannemu”. I zapewniał, że nie żałuje, że zrezygnował z przyjęcia święceń biskupich: – Była to przemyślana decyzja.

    Już rok później zaczynał tworzyć swoją pustelnię w Odrynkach. Ludzie najpierw nie wierzyli, że na mokradłach, z dala od ludzkich siedzib, może coś powstać. A on się uparł i koniec. – Książę Iwan Michaiłowicz Wiśniowiecki, który jechał z Wilna do Krakowa, zabłądził na tych bagnach - opowiada nam kilka lat temu archimandryta. - Ukazała mu się ikona świętego Antoniego Kijowisko-Pieczerskiego i wskazała mu wyjście z tych bagien.

    W podzięce książę kazał w tym miejscu wybudować czasownię - czyli świątynię. Była ona gotowa już gdy książę wracał z wyprawy. Później to on, archimandryta, przywrócił świątynię na nowo. Ale – w przeciwieństwie do księcia Wiśniowieckiego – on stąd drogi powrotu nie szukał: – Bo to jest moje miejsce. Jestem szczęśliwym. I życzę, żeby każdy był szczęśliwym, jak ja jestem – przekonywał.

    Pożar cerkwi w Odrynkach to jednak nie podpalenie

    Do skitu w Odrynkach przez bagna prowadzi kładka. Ojciec Gabriel nazywał ją: kładką życia, bo to przecież połączenie skitu ze światem. Od niej rozpoczęła się zresztą budowa skitu. Dziś są tu czasownie, świątynie, dom biskupi, gdzie zatrzymują się goście. Jest i „wagon”, gdzie mieszkał archimandryta. Wszystko pomogli zbudować ludzie. Dobrzy ludzie. I mimo że skit w Odrynkach to przecież pustelnia – ludzie przyjeżdżali tu, kiedy tylko mogli. Bo oni pomagali jemu, a on im. Każdy po swojemu. A to herbatką ziołową, a to dobrą rozmową, a to modlitwą... Bo w skicie w Odrynkach od zawsze praca mieszała się z wyciszeniem, towarzystwo z samotnością, rozmowa z modlitwą...

    Otwarty, uśmiechnięty, umiał słuchać



    Teraz Odrynki szykują się do pogrzebu. Tu tu już w niedzielę mają zostać odprawione uroczystości żałobne. Tu prawdziwi ludzie przyjdą pożegnać ojca. A w internecie... Też prawdziwi go opłakują. Wiecznaja pamiać – piszą pod jego zdjęciem. Albo: Zmarł najwspanialszy człowiek jakiego w życiu poznałem i najprawdopodobniej znać będę. Oraz: Zmarł nasz lokalny patriota, skromny człowiek, zielarz, prawosławny zakonnik, ceniony i szanowany również wśród katolików i innych wyznań...
    Ojca Gabriela wspominają też ci, którzy znali go osobiście.

    Jerzy Kalina nakręcił o nim swój słynny film „Archimandryta”. – Znałem go kilkadziesiąt lat – mówi reżyser. – Byłem z nim od początku, kiedy, jak mówił, pojechał na błota i zaczął budować pustelnię.

    I filmował, i pracował przy łopacie. Ale najbardziej pamięta swój pierwszy przyjazd: – Ojciec archimandryta zawsze uradowany, gdy widzi człowieka. Wita, a potem oprowadza po tym błocie. I opowiada: tu po środku będzie stać cerkiew, w stawach będziemy hodować ryby. A tam postawimy stołówkę, gdzie po nabożeństwie ludzie będą jeść zupę i pić moje herbatki. A ja wtedy myślę: może mu zaszkodziło świeże powietrze na głowę?... – przyznaje. – Ale ja jestem człowiekiem małej wiary. A archimandryta wiedział, co mówi. Po kilku, kilkunastu latach zrobił więcej, niż mi wtedy opowiadał.

    Archimandryta Gabriel zdegradowany



    Bo, jak mówi, ojciec Gabriel był wyjątkowym człowiekiem, który podejmował się rzeczy niemożliwych do zrealizowania dla zwykłych ludzi. – A on to robił. Z Bożą pomocą, a przede wszystkim z pomocą setek czy nawet tysięcy ludzi, którzy mu pomagali. Dlatego, że potrafił z nimi rozmawiać. Bo moim zdaniem największy dar, który posiadał, to był dar zjednywania ludzi. Potrafił z każdym rozmawiać, każdego do siebie przekonać, każdego ugościć – mówi Kalina. Ale jednocześnie przyznaje, że... pracowało się z nim niełatwo. – Bo miał swoją wizję. Wszystkiego. A ja, jako reżyser, musiałem dominować na planie filmowym.

    Wspomina, jak kiedyś poprosił go, żeby gdzieś przeszedł, porozmawiał z kimś. Ojciec na To: uważam, że trzeba zrobić to inaczej. A Kalina na to: Ojcze, ja ojca nie uczą, jak odprawiać nabożeństwo. Bo ojciec się na tym zna. I proszę, żeby ojciec mnie nie uczył, jak realizować film, bo ja się na tym znam. Ojciec pomyślał i mówi: Może i ty masz rację. Ale tam to ja nie pójdę.

    Z uśmiechem ojca Gabriela wspomina też Marek Masalski, szef Eleosu. Też go znał od lat. Chodził na bractwo prawosławne, gdy prowadził jej jeszcze właśnie ojciec Gabriel. – Był zawsze otwarty, bezpośredni, umiał słuchać, odpowiadał nam na każde pytanie. Chodził z nami na pielgrzymki. I tak poświęcał na rozmowę z nami każdą przerwę.

    Adam Musiuk natomiast pomagał ojcu odbudować monaster w Supraślu. To prawie dekada wspólnej pracy. – Doceniał wszystkich ludzi, których spotykał, nie patrząc, czy to profesor, czy osobistość, czy prosty, maluczki człowiek. Do każdego podchodził z dużą życzliwością i z taką zwykłą, chrześcijańską miłością – mówi. I podkreśla, jak bardzo ojciec Gabriel lubił ludzi: – Przecież w każdym miejscu, gdzie się pojawiał, wokół niego było zawsze mnóstwo ludzi. I każdy pomagał mu na swój sposób. Bo ludzie i jego lubili. Bo umiał dotrzeć do każdego.




    Pogrzeb ojca Gabriela w Odrynkach



    23 listopada ciało ojca archimandryty zostanie przewiezione do skitu św. św. Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach, gdzie o godz. 17.00 zostanie wystawione dla pożegnania z wiernymi. W sobotę 24 listopada o godz. 15.00 odprawiona zostanie panichida za zmarłego. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w niedzielę 25 listopada w skicie w Odrynkach, gdzie o godz. 10.00 sprawowana będzie św. Liturgia, zaś bezpośrednio po niej obrzęd pogrzebu /cs. otpiewanije/. Ciało błogosławionej pamięci archimandryty spocznie na terenie skitu w Odrynkach.

    UWAGA! 25 listopada o godz. 8 sprzed katedry św. Mikołaja - z parkingu przy Kurii odjeżdża autokar do Odrynek. Powrót po zakończeniu uroczystości pogrzebowych. Opłata 15 zł u kierowcy

    Zobacz koniecznie: Odrynki - prawosławny skit

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Współczesna.pl to aktualne informacje z woj. podlaskiego i części woj. warmińsko-mazurskiego. POLUB NAS na Facebooku

    Współczesna.pl jest na Twitterze

    Polecamy

    stronaZDROWIA24 - Tu znajdziesz wszystko o zdrowiu

    stronaZDROWIA24 - Tu znajdziesz wszystko o zdrowiu

    Umiesz przeklinać po podlasku? (quiz)

    Umiesz przeklinać po podlasku? (quiz)

    Białystok w 1999 roku (archiwalne zdjęcia)

    Białystok w 1999 roku (archiwalne zdjęcia)