Przemytnika znajdą po śladach

Dariusz Delmanowicz [email protected]
Indianin Bryan Nez, dziarski 60-latek, ubrany w wojskowe bojówki i niebieską koszulkę, szkolił polskich pograniczników
Indianin Bryan Nez, dziarski 60-latek, ubrany w wojskowe bojówki i niebieską koszulkę, szkolił polskich pograniczników
Udostępnij:
Zatrzymywał meksykańskich przestępców, teraz szkoli pograniczników

Wystarczy kawałek kija. Za jego pomocą można tropić przemytników narkotyków albo nielegalnych imigrantów. Indianie do perfekcji opanowali tę sztukę.

Pierwszy raz w życiu biorę udział w szkoleniu prowadzonym przez takiego specjalistę - ekscytuje się młodszy chorąży Rafała Hałasa z placówki straży granicznej w Hrebennem. - Cenna praktyka, nowe doświadczenia.
Specjalistą jest Indianin Bryan Nez, dziarski 60-latek. Ubrany w wojskowe bojówki, niebieską koszulkę. Jej krótki rękaw ledwo zasłania tatuaż na prawym przedramieniu. Na szyi chusta tzw. arafatka.

Na tropieniu zjedli zęby
Nez niemal wprost z warszawskiego Okęcia przyjechał do Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu. W szkoleniu bierze udział dwudziestu funkcjonariuszy. Zostali wytypowani spośród pracujących głównie na wschodzie Polski: od Bieszczad po Białystok.

- Chcąc być dobrym artystą, należy poznać różne okresy rozwoju sztuki - tłumaczy adeptom Jerzy Ostrowski, specjalista ds. współpracy międzynarodowej w BOSG. - Chcąc być dobrym lekarzem, warto konsultować się z innymi specjalistami. Chcąc być najlepszym pogranicznikiem, trzeba korzystać z doświadczenia tych, którzy na tropieniu zjedli zęby. My nie jesteśmy nowicjuszami w tej dziedzinie, ale mamy okazję, aby na znane nam zagadnienia popatrzeć pod innym, indiańskim kątem.

Nez pochodzi z Arizony. Jest doradcą ds. zielonej granicy w Departamencie Stanu USA. Należy do legendarnego plemienia Nawaho. Przez kilkanaście lat jako strażnik graniczny zwalczał przemytników narkotyków na owianym złą sławą pograniczu amerykańsko-meksykańskim. Był członkiem "Wilków" - elitarnej grupy tropicieli. Na stronie internetowej www.smithsonianmag.com wciąż widnieje jego zdjęcie. Oficer Nez siedzi na workach z 477 funtami zarekwirowanej przez siebie i kolegów marihuany. W ręce trzyma karabin M16.
Dziś broń nie jest mu potrzebna. Przynajmniej u nas. Niedawno przeszedł na emeryturę, ale że jest wysokiej klasy specjalistą, amerykański rząd nadal wysyła go w różne regiony świata. Szkoli służby graniczne. W Polsce gościł dwukrotnie, ostatnio w 2004 roku. Wtedy towarzyszyli mu podobni jak on fachowcy, również Indianie.

Podczas obecnej wizyty uczy pograniczników trudnej sztuki tropienia. Ci mają się okazję przekonać, że Nez nie odrzucając zdobyczy techniki, korzysta ze środków i metod, jakie niegdyś stosowali jego przodkowie. Oprócz GPS-a posługuje się drewnianym kijkiem. Oznacza na nim długość stopy, długość kroku i błyskawicznie odnajduje zagubiony ślad. Przy okazji potwierdza, że ciągle tropi tą samą osobę.

- Banalnie proste - dziwią się kursanci. - I jakie skuteczne.

Używajcie wszystkich zmysłów
Kolejny dzień zajęć odbywa się w powiecie lubaczowskim.
- To trudny teren, w 70 procentach zalesiony - tłumaczy podpułkownik Piotr Kurek, komendant placówki straży granicznej w Horyńcu Zdroju. - Pomiędzy wzniesieniami występują jary, wąwozy, płyną strumienie.
Stąd już blisko do polsko-ukraińskiej granicy. Rano w jej odludnym rejonie strażnicy dostrzegli ślady butów. Wszczęto alarm, wysłano dodatkowe patrole. Godzinę później zatrzymano 4 imigrantów z Gruzji. Mają po około 20-25 lat.

- Od stycznia nasi funkcjonariusze ujęli 113 cudzoziemców, którzy przez granicę dostali się nielegalnie - wtrąca chorąży Anna Michalska z BOSG.

Na skraju gęstego lasu Nez dzieli pograniczników na dwie grupy. Pierwsza niemal natychmiast znika między drzewami. Udają poszukiwanych.

- Damy im fory - mjr Ostrowski celowo opóźnia pościg.
Indianin spokojnie udziela rad.

- Używajcie wszystkich zmysłów - tłumaczy szkolonym. - Koncentrujcie się na roślinności, patrzcie pod nogi.
Krótka odprawa dobiega końca. Tropiciele ruszają. Każdy ma okazję wykazać się spostrzegawczością. Przeszkadza upał i wszechobecne komary.

Mamy was!
Nez dyskretnie kontroluje, czy strażnicy nie przechodzą obojętnie obok nadłamanych gałązek, nadepniętego mchu. To nie zabawa w Indian. Tylko z pozoru na taką wygląda. Uważne czytanie śladów, oddzielanie starych od nowych, niemal wszystko decyduje o powodzeniu akcji.

Dlatego ekspert z Arizony zwraca im uwagę, gdy kluczą w miejscu, pomijają istotne szczegóły, choćby świeże, niewielkie otarcie na korze brzozy. Innym razem przyklęka na ziemi, wpatruje się w nią, dotyka, rozgląda wokół. Pomaga funkcjonariuszom znajdywać świeże tropy "zbiegów". A ci są coraz bliżej. Może 20-30 metrów przed nimi. Przedzierają się przez zarośla, próbują zmylić pościg. Bezskutecznie. Nieco zmęczeni przykucnęli w zagłębieniu.

- Mamy was - cieszą się tropiciele.
Po chwili wytchnienia zamiana ról. Tropiący stają się tropionymi.

- Znalezienie imigrantów to jedna sprawa - ppłk Kurek wierzy, że jego ludzie skorzystają na szkoleniu. - Inną równie istotną pozostaje zatrzymanie tych, którzy organizują ich przerzut przez zieloną granicę, zapewniają transportują w głąb kraju. W krótkim czasie należy połapać wiele sznurków, zgromadzić wiarygodne dowody dla sądu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie