Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przez sześć lat kochał Anię. Gdy odkrył prawdę, zabił.

Joanna Krężelewska [email protected]
Damian P. nawet podczas odczytywania wyroku nie ściągnął z głowy kaptura. Wzrok wbijał w podłogę. Na pierwszym planie obrońca oskarżonego mec. Grażyna Psiuch.
Damian P. nawet podczas odczytywania wyroku nie ściągnął z głowy kaptura. Wzrok wbijał w podłogę. Na pierwszym planie obrońca oskarżonego mec. Grażyna Psiuch.
Ta sprawa poruszyła całą Polskę. Damian przez sześć lat kochał Anię. Gdy dowiedział się, że dziewczynę udaje Radek, pokonał 700 kilometrów i zemścił się. Zabił.

Sześć lat za kratami - w Sądzie Okręgowym w Koszalinie Damian P., 22-latek z Zamościa, usłyszał taki wyrok za zabójstwo 29-letniego Radosława S. z Mielenka Drawskiego. Chłopakowi groziło dożywocie. Kodeks karny za zabójstwo przewiduje minimum 8 lat pozbawienia wolności.

Ale w akcie oskarżenia prokurator zaznaczył, że w chwili popełniania przestępstwa sprawca miał "znacznie ograniczoną zdolność rozpoznania czynu lub kierowania postępowaniem". Taki zresztą stan u Damiana P. rozpoznali podczas obserwacji biegli psychiatrzy. Ograniczoną poczytalność sąd uznał za okoliczność umożliwiającą nadzwyczajne złagodzenie kary i stąd wyrok 6 lat więzienia.
Ogłoszony w poniedziałek wyrok nie jest prawomocny. Na razie nie wiadomo, czy strony będą się od niego odwoływać.

Damian P. nie miał łatwego dzieciństwa. Mieszkał w wieżowcu na obrzeżach Zamościa. Nie miał dziesiątków kolegów, dla których byłby "gość". Wręcz przeciwnie. Cichy i spokojny, był idealnym celem dla żartownisiów. Przecież takiemu najłatwiej dokuczyć. Nie odgryzie się.

Choć rodzina nie była majętna, w gimnazjum dostał swój upragniony komputer. Anię poznał nie na szkolnej zabawie, czy w parku. Odpowiedziała na jego ogłoszenie na stronach Telegazety. Zaczęli esemesować. Zaprosił ją do świata, w którym był kimś. Do świata wirtualnego - w grze BiteFight byli wampirami.
Damian, silny i odważny, plądrował, zdobywał moce i cyber-broń. Ona zawsze u jego boku. Razem w sieci przeżyli moc przygód. A w realu? Esemesowali.

Ona wysyłała mu swoje zdjęcia. Pisała, że chce z nim być. Przez sześć lat nie usłyszał jej głosu. Dzwonił. Nie odbierała. Zawsze miała wymówkę - choroba odebrała jej głos, komórka się zepsuła. Z czasem kontakt słabł. Damian nalegał na spotkanie. Anna odmawiała. Także w świecie wirtualnym coraz rzadziej byli wampirami. Wreszcie o Ankę zapytał innego wirtualnego kolegę ze świata komputerowych przygód. Po latach poznał prawdę.

Ania tak naprawdę miała na imię Radosław.
Radek był starszy o siedem lat. Był stolarzem. Mieszkał w Mielenku Drawskim (pow. drawski, woj. zachodniopomorskie). Na zdjęciach, które wysyłał Damianowi, była - niczego nieświadoma - koleżanka jego siostry.

Damian zdobył adres Radka S. Sprawdził go korzystając m.in. z informacji, które zamieszczał o sobie na portalach społecznościowych. To był ostatni czwartek lutego ubiegłego roku. Wstał bardzo wcześnie, bo do przejechania miał niemal 700 kilometrów. Wziął ze sobą nóż. Pamiątkę rodzinną. Wydrukował mapę Mielenka i pojechał.

Trasę wiodącą przez Lublin, Warszawę i Czaplinek pokonał pociągiem i busem, a pięć kilometrów z Drawska do Mielenka przeszedł. Odnalazł właściwy dom. Zapytał, czy zastał Radka. 29-letni stolarz wyszedł na zewnątrz. Rozmowa nie była długa. O czym Damian i Radek rozmawiali? To wie już tylko 22-latek.
Swojej "Ani" zadał trzy ciosy. Kilkunastocentymetrowe ostrze myśliwskiego noża rozpłatało prawe płuco, przecięło tętnicę. Radek zachłysnął się krwią. Wpadł do domu, błagając o pomoc.

- Pamiętam, że ten człowiek zapukał do drzwi, zawołał syna. I tyle. Potem tylko pamiętam syna we krwi. I że pogotowie przyjechało - przed rozpoczęciem procesu mówił nam Tadeusz, ojciec ofiary.

Radek zmarł. Damian po zadaniu śmiertelnych ciosów sam wezwał przez telefon policję, informując funkcjonariuszy, co zrobił. Zaczekał aż przyjadą.
Trauma i oszustwo

Proces 22-letniego dziś Damiana P. ruszył w marcu i przebiegał w trybie tajnym. Powód? Intymne relacje między oskarżonym a pokrzywdzonym, m.in. dotyczące sfery erotycznej. Jawna była tylko sentencja wyroku. Co pchnęło młodego chłopaka to tragicznej i przerażającej decyzji, by odebrać innemu człowiekowi życie?

- Można wnioskować, że przez problemy w relacjach emocjonalnych z innymi osobami Damian znalazł sobie bratnią duszę, z którą żył w świecie wirtualnym - mówi Włodzimierz Wawrzynowski, psycholog kliniczny. - Mógł ją idealizować, uruchomił fantazje. I nagle ten jego bezpieczny świat się zawalił. To było, jak uderzenie obuchem w głowę. Został perfidnie oszukany.

Nie można jednak w tym przypadku mówić o stanie silnego wzburzenia. Damian swój wyjazd przecież zaplanował, spakował nóż. Była to raczej wielka trauma, ogromna życiowa porażka, niewyobrażalny zawód.

- Nie wiem, czy sam będzie w stanie się po tym odnaleźć - mówi psycholog. - Nigdy nie wiadomo, jak człowiek w podobnej sytuacji zareaguje. Czy agresję skieruje na siebie, czy na otoczenie. Na to nie ma reguły.
Nie bez znaczenia był też wirtualny świat gry, w której Damian i Ania/Radek byli wampirami.

- Słabsi emocjonalnie w ten sposób odreagowują, bo w grze stają się silni i dominujący. Wielokrotnie miałem do czynienia z młodymi pacjentami, niepozornymi kruszynami, którzy w sieci byli silni, wręcz demoniczni - mówi Włodzimierz Wawrzynowski.

Osoby, które poznały Damiana mówią, że jest im go żal. Zrobił coś strasznego, zasługującego na karę, ale ogromnie mu współczują. W tej tragicznej historii są tak naprawdę dwie ofiary - Radek i właśnie Damian.
Nigdy nie poznamy motywów, jakimi kierował się Radek, który przez 6 lat był Anią. Można podejrzewać problemy z identyfikacją płci, wątek homoseksualny. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że na portalu społecznościowym dla gejów Radosław umieścił też galerię swoich zdjęć. Tak też szukał znajomych. Ostatni raz zalogował się w dniu, w którym zginął.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna