RYSIEK Z KLANU NIE ŻYJE YOUTUBE

kmg
W najbliższą środę 22 lutego 2012 ostatnie sceny z Piotrem Cyrwusem, Rysiek z Klanu nie żyje. Zobacz tragiczną śmierć Ryśka. Na YouTube jeszcze nie ma, ale jak tylko się pojawi znajdziesz również u nas.
W najbliższą środę 22 lutego 2012 ostatnie sceny z Piotrem Cyrwusem, Rysiek z Klanu nie żyje. Zobacz tragiczną śmierć Ryśka. Na YouTube jeszcze nie ma, ale jak tylko się pojawi znajdziesz również u nas. Facebook
Udostępnij:
Zobacz tragiczną śmierć Ryśka.
To już w środę. 22 lutego 2012 na ekranach TVP 1 zobaczymy tragiczną śmierć Ryśka z Klanu. Piotr Cyrwus, odtwórca kultowej roli Ryszarda Lubicza postanowił odejśc z serialu. Producenci postanowili go uśmiercić.

Rysiek z Klanu nie żyje. Zobacz kultowe sceny z Ryśkiem na YouTube

Przypomnijmy, że nie tak dawno na ekranach umierała Hanka Mostowiak z M jak Miłość. Małgorzata Kożuchowska również postanowiła odejść z serialu. Wtedy zginęła wkrótce po tym, jak uderzyła w samochodem w puste kartony. Pomysł na tak absurdalną śmierć została wyśmiana przez całą Polskę. Tym razem producenci bardziej przemyśleli odejście bohatera.



Najpierw Rysiek spadnie z drabiny i trafi do szpitala. Lekarze będą podejrzewać zawał serca. Później jego stan będzie się pogarszać. Na nieszczęście Rysiek zostanie napadnięty przez złodziei i przejzie drugi zawał. To go ostatecznie zabije.



Aktor zrezygnował z roli, bo ma już dość postaci Ryśka i chce poszukać czegoś innego. Jak podawał Fakt producenci proponowali Cyrwusowi ponoć aż 11 tysięcy złotych za każdy dzień zdjęciowy. Tylko żeby został w Klanie. Piotr Cyrwus grał Ryśka Lubicza przez 14 lat.

Serial Klan. Tak było 10 lat temu, reportaż Urszuli Ludwiczak z 2002 roku

Mroźny, grudniowy poranek. Na jednej z ulic warszawskiej Pragi, przed kościołem ojców Palotynów, zaparkowane trzy duże wozy i kilka mniejszych samochodów z ekipą realizującą jeden z najchętniej oglądanych polskich seriali- "Klan". To czas kręcenia zdjęć ze ślubu jednej z par bohaterów: pani Steni i Kazimierza. Ekipę czeka wiele godzin intensywnej pracy.



"Klan" to najdłuższy serial, realizowany w Polsce. Od blisko sześciu lat, trzy razy w tygodniu przyciąga przed ekrany telewizorów po kilka milionów widzów. Mimo że rodzinie Lubiczów zdarzyły się już niemal wszystkie nieszczęścia tego świata, scenarzystom ciągle nie brakuje pomysłów na nowe odcinki. A widownia serialu stale rośnie.

Ta sama żółta serweta

Najwcześniej na planie zjawiają się realizatorzy filmu: oświetleniowcy, dźwiękowcy, producenci, reżyserzy. Pracę zaczynają ok. 8 rano. Nieco później pojawiają się aktorzy. Wtedy najwięcej pracy mają charakteryzatorki.



- Od godziny 8.00 wszyscy wiedzą, jak będą wyglądać kręcone tego dnia sceny - mówi Paweł Karpiński, główny reżyser Klanu. - Aktorzy zapoznają się z tekstem dużo wcześniej, wnoszą swoje uwagi. W dniu zdjęciowym nie ma już miejsca na przypadek, czasu na spóźnianie się. Przygotowanie planu należy do II reżysera, gdy wszystko jest już gotowe, jestem wołany i zaczynamy.

Oglądalność "Klanu" spada. Będzie romans?

Każdy odcinek "Klanu" realizują dwie, czasem trzy ekipy. Każda to ok. 30 osób plus aktorzy. Aby kręcone sceny stanowiły pewną ciągłość, każda ekipa ma dokładny opis tego, co dzieje się na innym planie i co się zdarzyło do tej pory.

Już wiemy kiedy i jak umrze Rysiek z Klanu [ZOBACZ]

- Każdy dział ma swoją rozpiskę, że w tym dniu w takiej scenie na stole leżała np. żółta serweta, na niej talerze z niebieską otoczką. Że dany bohater miał tak a tak upięte włosy, taki kolor skarpetek czy bluzki. Wszystko jest bardzo istotne, bo najmniejszą pomyłkę widzowie wytykają nam od razu - mówi Andrzej Buhl, II kierownik produkcji serialu.

Tygodniowo kręconych jest ok. 10 odcinków.

"Klan" otwiera drzwi

- Na ogół nie pracujemy dłużej niż przez 11-12 godzin dziennie - mówi Karpiński. - Staramy się też mieć wolne soboty i niedziele.

Zdjęcia kręcone są w naturalnych wnętrzach i w studio. Czasem, tak jak podczas realizacji ślubu Steni i Kazimierza, ekipa wyjeżdża w plener.

- Przez pierwsze kilkaset odcinków Krystyna i Paweł Lubiczowie mieszkali w prawdziwym mieszkaniu - mówi Paweł Karpiński. - Potem przenieśliśmy te wnętrza do hali. Od właścicieli mieszkania odkupiliśmy całe wyposażenie, zrobiliśmy też kopie obrazów.

Realizatorzy "Klanu" nadal korzystają natomiast z domu w Podkowie Leśnej, który w filmie odgrywa rolę domu seniora rodu Lubiczów, Władysława. Mieszkają tu też Elżbieta i Jerzy z dziećmi i wnukami.
- W tym domu mieszkają cały czas jego właściciele, zajmują zresztą niewielką przestrzeń w porównaniu do tej, którą my wykorzystujemy na potrzeby zdjęć - mówi Karpiński. - Czujemy się tam jak u siebie.

Mamy też kilka innych wynajętych mieszkań, gdzie są nasze scenografie, przygotowane do wejścia ekipy w każdym momencie.

Prawdziwe są też zewnętrzny wygląd i hol kliniki "El-Med", której właścicielem jest Paweł Lubicz.
- Możemy tam jednak kręcić zdjęcia tylko w niedziele lub bladym świtem, gdy klinika jest nieczynna - mówi Karpiński. - Wszelkie inne wnętrza kliniki są zrobione w hali zdjęciowej.

- Na słowo "Klan" otwiera się wiele drzwi - dodaje Andrzej Buhl. - Nie ma raczej problemów z załatwieniem zdjęć w urzędach. Muszę natomiast niemal zawsze robić pracującym tam paniom streszczenia odcinków, tego co było, jest i oczywiście - co będzie. Chcąc nie chcąc, losy bohaterów muszę więc znać na pamięć.

Nie chcemy być przeciętni

- Nie robimy serialu o losach typowej polskiej rodziny - zarzeka sie Paweł Karpiński. - My robimy serial o tym, jak wobec losu ustosunkowują się poszczególni bohaterowie filmu, którzy powiązani są ze sobą więzami rodzinnymi.

A życie bohaterów "Klanu" nudne nie jest. Senior rodu, Władysław Lubicz (Zygmunt Kęstowicz) cierpi na chorobę Alzheimera. Ciekawe jest też życie czwórki jego dzieci i ich rodzin. Monika (Izabela Trojanowska), przeżyła w młodości gwałt, jej syn, najpierw był w sekcie, potem zakaził się wirusem HIV. Druga córka, Elżbieta (Barbara Bursztynowicz) przeżyła romanse męża Jerzego (Andrzej Grabarczyk) i swój, ma syna Michała (Jan Wieczorkowski) inwalidę i córkę Beatę (Dorota Naruszewicz), która urodziła dziecko z romansu z żonatym mężczyzną.

Los dotknął też rodzinę syna Władysława Pawła (Tomasz Stockinger), który ostatnio ma problemy z mężem jednej z pacjentek, która zmarła. Żona Pawła, Krystyna (Agnieszka Kotulanka) rok temu miała raka piersi, teraz jest w ciąży. Kolejny syn Władysława, Rysio (Ryszard Cyrwus) najpierw nie mógł mieć z żoną Grażyną (Małgorzata Ostrowska-Królikowska) dzieci, co dało scenarzystom motyw do poruszania problemu zapłodnienia in vitro. Gdy Rysio z Grażyną adoptowali dwójkę dzieci, w tym jedno z zespołem Downa, urodziło im się własne dziecko. Scenarzyści uśmiercili też już przynajmniej kilkoro bohaterów.

- Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że w naszym serialu jest kumulacja nieszczęść tego świata - mówi Paweł Karpiński. - Nie znam rodziny, w której by ktoś nie umarł. Nie znam rodziny, szczególnie wielopokoleniowej, gdzie nie ma problemu z posiadaniem dzieci, konfliktów wielopokoleniowych, chorób.

Mimo że "Klan" dotyczy bieżących zdarzeń, nie zajmuje się prawie wcale polityką.

- Przede wszystkim dlatego, że polityka jest nieprzewidywalna - mówi reżyser. - My kręcimy odcinki mniej więcej na sześć tygodni naprzód, a nikt nie jest w stanie powiedzieć, co zdarzy się wtedy w polityce. Ale to nie oznacza, że jeśli pojawiają się jakieś sprawy, które mogą mieć wpływ na losy bohaterów, my ich nie poruszymy. Teraz jest to np. wejście Polski do Unii Europejskiej. Jeden z naszych bohaterów (Józio) został też wybrany radnym, być może przez niego będziemy w jakiś sposób opowiadać o polityce.

Włosów lepiej nie ścinać

Granie w wieloodcinkowym serialu wymaga od aktorów pewnej dyscypliny.
- Prywatnie mogą robić co im się żywnie podoba, ale wszelkie zmiany wizerunku muszą być uzgadniane z nami - zastrzega Paweł Karpiński. - Nie może być tak, że któryś z naszych bohaterów mający długie włosy, pewnego dnia przyjdzie z krótkimi włosami. Nie chodzi o to, że nam to przeszkadza, ale musielibyśmy mieć czas chociażby na przygotowanie peruki albo na wprowadzenie sceny z motywem ścięcia włosów.

- Ale to nie jest tak, że serial wpływa na nasze życie - zastrzegają zgodnie Agnieszka Kotulanka i Tomasz Stockinger, główni aktorzy Klanu.

- Mimo że należę do bardziej zajętych aktorów w obsadzie, praca na planie zajmuje mi raptem dziesięć dni w miesiącu - mówi Stockinger. - Nawet wskazane jest w takim przypadku szukanie innych zajęć.
- Poza "Klanem" gram w teatrze Komedia postać pijaczki - mówi Agnieszka Kotulanka. - Ta rola, stanowiąca zupełne przeciwieństwo filmowej Krystyny, stanowi dla mnie cudowne oderwanie od serialu.
Oboje przyznają, że lubią swoich bohaterów.

- Paweł Lubicz to człowiek z gruntu uczciwy, zapobiegliwy życiowo - ocenia Tomasz Stockinger. - Chce robić coś sensownego ze swoim życiem, zarówno zawodowym jak i rodzinnym. Nie ma w nim nic z chama czy cwaniaka.

W ostatnich odcinkach "Klanu" to Pawła i Krystynę dotyka najwięcej zdarzeń.
- Moja bohaterka jest obecnie w ciąży - opowiada Kotulanka. - Mimo że jeszcze do końca nie wiem, czy urodzi to dziecko, to już teraz mogę pokazać, że możliwa jest ciąża po 40 roku życia. Dla wielu pań, oglądających serial, może to bardzo pomóc w dokonywaniu wyborów. Dla Krystyny podjęcie decyzji o urodzeniu dziecka jest tym bardziej trudne, że miała kiedyś raka, a w ciąży rośnie ilość estrogenów, odpowiedzialnych za rozwój choroby.

Jak duży wpływ na widzów mają losy bohaterów "Klanu" może wskazywać chociażby fakt, że gdy rok temu filmowa Krystyna miała nowotwór piersi, o 50 proc. wzrosło zainteresowanie mammografią wśród kobiet...

Dr Lubicz oskarżony?

- Od dawna sugerowałem scenarzystom, aby zrobić w serialu wątek sądowo-prawny w kontekście poprawiania urody - dodaje Stockinger. - To bardzo życiowy problem, wiele jest kobiet, które korzystają z usług nie do końca sprawdzonych gabinetów.

Obecnie dr Lubicza o spowodowanie śmierci pacjentki poprzez źle zrobioną operacje plastyczną oskarża jej mąż. Okazuje się jednak, że powodem tragicznego końca było usunięcie przez ową panią pieprzyka w jednym z zakładów kosmetycznych.

- Mamy bardzo pozytywny oddźwięk dotyczący tego wątku, pochodzący ze środowiska medycznego- mówi Andrzej Buhl. - Lekarze chcą, aby pokazywać na ekranie, czym może skończyć się korzystanie z usług pseudospecjalistów.

Zdarza się, że mimo obostrzeń scenariusza, aktorzy przez jakiś czas nie mogą pokazywać się w serialu lub udział ten jest bardzo ograniczony.

- Tak było np. z Pauliną Holtz, grającą jedną z córek Pawła i Krystyny. Paulina zdała do szkoły aktorskiej i przez cztery lata nie mogła zbyt często pokazywać się na ekranie - mówi Paweł Karpiński. - Teraz podobny problem mamy z Jakubem Tolakiem (filmowy Daniel) i Marią Niklińską (Agata), którzy zaczęli w październiku studia na Akademii Teatralnej. Mają całkowity zakaz pokazywania się w serialu. Nie znikną jednak z Klanu. Do października nakręciliśmy wszystkie możliwe sceny z tymi bohaterami, otrzymaliśmy także zgodę, aby pokazali się w odcinku Wigilijnym. Potem nie będą pokazywali się na ekranie, ale będziemy stale o nich mówili.

Ślub w Nowy Rok

W 659 odcinku "Klanu", przy realizacji którego uczestniczyła "Gazeta Współczesna", głównymi bohaterami będą pani Stenia (Zofia Merle), sprzątająca w domu Krystyny i Pawła Lubiczów i klinice dr Lubicza oraz jej narzeczony pan Kazimierz (Jerzy Bończak). Będą brać ślub kościelny.

- Odcinek będzie emitowany w Nowy Rok, a jako że nasz serial dzieje się na bieżąco, tzn. gdy emisja jest w Nowy Rok to i u Lubiczów jest Nowy Rok, mogłyby pojawić się wątpliwości, czy jest to rzeczywiście dobry dzień na zawieranie małżeństwa - mówi Andrzej Buhl. - Skonsultowaliśmy ten fakt z księżmi i okazało się, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby 1 stycznia zawierać związek małżeński. Tyle, że z wielu względów, nie jest to najpopularniejsza data, wybierana przez narzeczonych.

Nietypowa data ślubu Steni i Kazimierza dała jednak realizatorom serialu możliwość nieangażowania do sceny wielu aktorów. Można było bowiem założyć, że większość odpoczywa właśnie po balu sylwestrowym...

Na ślubie nie mogło jednak zabraknąć filmowej rodziny Krystyny i Pawła Lubiczów z córkami Olą (Kaja Paschalska) i Agnieszką (Paulina Holtz). Są też pracownicy kliniki, w której pracuje dr Lubicz, m.in. serialowa Bogna (pochodząca z Białegostoku Justyna Sieńczyłło). Reżyser serialu, Paweł Karpiński tłumaczy, że Bogna po nieudanym romansie z jednym z bohaterów "Klanu", wcale nie zniknęła z serialu.
- Ta postać ciągle w nim jest, tyle tylko, że jej nie widać. Dostała przecież pracę w klinice dr Lubicza. A jako że jest okazja, aby ją pokazać - ślub pani Steni - to ją pokazujemy.

Gdy aktorzy są już ucharakteryzowani, a cały plan gotowy do rozpoczęcia zdjęć, rozpoczyna się kręcenie filmu. Najpierw scena podjazdu pod kościół pani Steni i Kazimierza. Bohaterowie podjeżdżają pod kościół na próbę. Zofia Merle ubrana w ślubną kreację ma na nogach jeszcze zimowe buty, nie ma welonu i kwiatów.

Podjazd wychodzi całkiem dobrze, okazuje sie jednak, że pani Zofia ma problemy z wysiadaniem z samochodu. W miejscu, gdzie parkuje auto, chodnik jest bardzo oblodzony i istnieje obawa, że aktorka może się przewrócić. Trzeba więc uporządkować chodnik. Druga próba podjazdu jest już dobra i można w końcu kręcić scenę. Zofia Merle zmienia kozaki na pantofle, bierze do ręki wiązankę kwiatów. Kwiaty otrzymują też statyści i aktorzy, którzy mają za zadanie witać młodą parę pod kościołem. Scena zostaje nagrana.

- Dobra, teraz kręcimy podjazd Pawła i Krystyny - oznajmia reżyser.
Po nagraniu tej sceny nadchodzi czas na zdjęcia w kościele. Filmowego ślubu udzielać będzie prawdziwy ksiądz.

- Palotyni są na tyle szczególnymi księżmi, że nie było najmniejszych problemów z "wynajęciem" kościoła do kręcenia filmu - mówi Andrzej Buhl. - Tyle że musieliśmy zmienić wystrój wnętrza, bo przecież w momencie gdy nagrywamy scenę, w kościele jest Adwent.

Stenia i Kazimierz składają słowa przysięgi, nakładają obrączki. Scena powtarzana jest kilka razy. Przy kolejnym dublu Jerzy Bończak niezależnie od scenariusza pyta, czy może już w końcu pocałować pannę młodą...

Po ślubie jeszcze scena składania życzeń nowożeńcom. Aktorów trzeba odpowiednio ustawić, ustalić kolejność podchodzenia do państwa młodych. Jerzy Bończak będzie miał jeszcze do odegrania jedną rolę: swojego brata bliźniaka, który niespodziewanie pojawia się na ślubie...

Byle do tysiąca

- Kręcenie serialu to codzienna żmudna praca - mówi Paweł Karpiński. - I tak już od sześciu lat. Ale jest to jedyna rzecz, którą umiem robić. Poza tym ja strasznie lubię robić filmy. Ale ten serial robiony jest dla widza, dopóki będzie zapotrzebowanie na naszą historię, będziemy to robić. Mam nadzieję, że dojdziemy do tysięcznego odcinka. Wypada już za trzy lata.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie