Smak z Korycina

Dorota Bizuk
W Korycinie panuje przekonanie, że każdy ser smakuje inaczej. Wszystko zależy od gospodyni, która go przygotowywała. Na zdjęciu: wybór najsmaczniejszego sera korycińskiego nie był łatwy.
W Korycinie panuje przekonanie, że każdy ser smakuje inaczej. Wszystko zależy od gospodyni, która go przygotowywała. Na zdjęciu: wybór najsmaczniejszego sera korycińskiego nie był łatwy. D. Biziuk
Jest zdrowy, smaczny i coraz bardziej popularny. Nic dziwnego, że doczekał się swojego święta. W niedzielę w Korycinie odbyły się V Dni Sera.

Tajniki związane z jego produkcją przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W gminie Korycin niemal każda gospodyni wie, jak przyrządzić ser koryciński swojski. Rosnące zapotrzebowanie na ten lokalny przysmak sprawiło, że coraz więcej osób zainwestowało w jego produkcję.
- Ludzie się przekonali, że na serach można zarobić. Warszawiacy płacą za nie ponad 30 zł za kilogram. W Białymstoku cena kształtuje się w granicach 16-20 zł. A jeszcze kilka lat temu taką ilość sera korycińskiego sprzedawało się za niecałe 10 zł - wyjaśnili producenci z terenu gminy Korycin.

Inne czasy, inne metody

Teresa Nietupska z Gorszczyzny w pobliżu Korycina przyrządza sery od 30 lat.
- U nas cała wieś te sery robi. Sama przygotowuję dziennie po trzy sztuki, bo akurat na tyle wystarcza mleka, które mam od moich pięciu krów - powiedziała Teresa Nietupska.

Kobieta pamięta, że kiedyś produkcja serów korycińskich wyglądała nieco inaczej, niż obecnie.
- Sery przygotowywało się głównie na własne potrzeby. Mało kto je sprzedawał. Teraz do produkcji używa się plastikowych naczyń. Dawniej wszystko było drewniane. Ścięte mleko wlewało się do pojemnika zwanego kadłubkiem. Na wierzch takiego kadłubka kładło się odpowiednich rozmiarów kamień i czekało, aż z sera wyleci wszystka ciecz. Wtedy serowe gomułki wędrowały do drewnianych naczyń, gdzie przechodziły cały proces solenia. Takie sery przechowywało się na słomie. Można je było jeść nawet przez kilka miesięcy - dodała Teresa Nietupska z Gorszczyzny.

Reklama zrobiła swoje

Producenci z korycińskiej gminy nie mają wątpliwości, że odpowiednią promocję dla ich sera zapewnił Mirosław Lech, wójt Korycina.
- Ta popularność to dzięki wójtowi się zaczęła. To był jego pomysł, żeby rozreklamować nasze sery w całej Polsce i nie tylko. A jak ludzie ich spróbowali, to zaraz się w nich rozsmakowali. Bo sery korycińskie swojskie są wyjątkowe w pełnym tego słowa znaczeniu - dodała Czesława Łukaszuk z Gorszczyzny.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Troszkę się rozczarowałem tym produktem , no ale nie zniechęcam , mi po prostu nie smakowało . Jeżeli jesteśmy już przy kuchni , chciałem polecić państwu fototapety, np. do kuchni . Świetnie potrafią zmienić oblicze pomieszczenia .
K
[email protected]
A gdzie w Warszawie można kupić sery z korycina? Czy ktoś może wie?
Dodaj ogłoszenie