Wydawanie pieniędzy lekką ręką może spowodować, że wpadniemy w finansowe tarapaty. Problemy finansowe mogą spotkać każdego i dotyczą coraz większej liczby osób. Gdy okazuje się, że brakuje nam środków na uregulowanie rachunków czy rat kredytów, powinniśmy działać szybko, zanim rozpędzi się spirala zadłużenia. Dług sam nie zniknie.

„Zastaw się, a postaw się” – czyli nie liczymy się z wydatkami i pokazujemy swój gest, nawet gdybyśmy mieli się zadłużyć. Zasada ta wpisała się mocno w polską mentalność.

Łatwo jest się zadłużyć

Przyczyny zadłużania się są bardzo różne. Wiele osób w czasie urlopowego ferworu, przed świętami, czy w przypadku nieoczekiwanego zdarzenia – np. awaria i naprawa samochodu wybiera proste rozwiązanie aby zdobyć pieniądze - po prostu się zadłuża.

Dosyć często w razie trudności z brakiem pieniędzy korzystamy z kredytów, dzięki którym, możemy załatać dziurę w domowym budżecie lub sfinansować większy zakup bez konieczności posiadania oszczędności. Płacenie kartą kredytową i wykorzystywanie okresu bezodsetkowego to też dla wielu dobry sposób na posługiwanie się nieswoimi pieniędzmi. Gorzej, jeśli za bardzo się do niego przyzwyczaimy. Wówczas może okazać się, że zadłużenie wprawdzie spłacane jest przed upływem okresu bezodsetkowego, ale pochłania ono niemal całe wynagrodzenie. Wystarczy więc, że zabraknie jednej pensji, aby problemy zaczęły się nawarstwiać. Konieczność płacenia bankowi odsetek, w połączeniu z nienajlepszymi nawykami, na pewno nie ułatwiają pozbycia się długu. Dlatego już samo wyjście poza okres bezodsetkowy, powinno być sygnałem alarmującym o konieczności podjęcia bardziej radykalnych kroków w celu spłaty zadłużenia na karcie.

Bezkarność do czasu

Może jednak się zdarzyć się, że z powodu utraty pracy, choroby czy innych nieprzewidzianych zdarzeń losowych, zaczniemy mieć problemy z terminową spłatą zobowiązań. Kiedy taka sytuacja będzie się utrzymywać przez dłuższy czas, do naszych drzwi może zapukać windykator czy komornik.

Najczęstsze powody nieregulowania zobowiązań to według specjalistów: świadome unikanie problemów (może dług sam zniknie) i kontaktu z firmą windykacyjną, oczekiwanie przedawnienia długu oraz brak przekonania, że z długiem można sobie poradzić. Natomiast jak wynika z badania przeprowadzonego przez TNS Polska na zlecenie Grupy KRUK, tylko niektórzy respondenci (9 proc.) kojarzą popadanie w zadłużenie z cechami charakteru i osobowości – rozrzutnością, nieumiejętnością odmawiania sobie przyjemności, czy też z byciem osobą bezradną (6 proc.) lub o słabym charakterze (4 proc.). Według 33 proc. osób biorących udział w badaniu o popadaniu w długi decydują najczęściej: utrata pracy, choroba, dziedziczenie długu, czy upadłość firmy, czyli czynniki zewnętrze, niezależne od nas sytuacje losowe, które mogą przytrafić się każdemu.

Rzeczywistość jest taka, że niezależnie od powodów niespłacania długów, trzeba się z nich rozliczyć, a żaden dług samoczynnie nie zniknie. Niestety, bywa, że zadłużony często nie zdaje sobie sprawy, jaką wielkość przybrał jego dług i jest zaskoczony, gdy otrzyma taką informację z firmy obsługującej zadłużenie.

Co decyduje, że popadamy w długi?

Negocjuj z bankiem

Z danych BIG InfoMonitor wynika, że opóźnienia w płatnościach np. za czynsz, najczęściej pojawiają się w wakacje oraz w grudniu. Z kolei, według raportu „Kredyt trendy” coraz więcej osób zapożycza się poza bankami, co stwarza największe ryzyko zaległości. Po 2 latach od udzielenia pożyczki aż 12,1 proc. z nich nie jest opłacanych w terminie.

– Takie zobowiązanie można zaciągnąć szybko, jednak nie powinniśmy traktować go jako alternatywy w podreperowaniu domowych finansów. Kolejny kredyt, który ma posłużyć do spłaty poprzednich, prędzej wpędzi nas w spiralę zadłużenia, niż będzie receptą na kłopoty. Jeśli potrzebujemy „odpocząć” od spłaty kredytu, spróbujmy wynegocjować z bankiem np. wakacje kredytowe. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie będziemy musieli regulować raty np. przez miesiąc i złapiemy finansowy oddech, jeśli przeholowaliśmy z wydatkami na wakacjach – radzi Leszek Zięba, ekspert Związku Firm Pośrednictwa Finansowego, mFinanse.

Jeśli wiemy, że wydaliśmy za dużo podczas urlopu, musimy opracować plan wyjścia z trudnej sytuacji:

– W pierwszej kolejności skupmy się na spłacie kluczowych zobowiązań, takich jak: rachunki, najważniejsze opłaty czy raty kredytów. Brakuje nam na to środków? Pierwsze kroki skierujmy do banku i wynegocjujmy np. dłuższy termin spłaty naszego kredytu. Jeśli nie mamy środków na bieżące potrzeby np. zakupy żywieniowe, możemy chwilowo skorzystać z karty kredytowej, ale nie płaćmy nią, jeśli wiemy, że nie spłacimy wydanego limitu w okresie bezodsetkowym. Oczywiście, z „extra” wydatków musimy zrezygnować do czasu, gdy odzyskamy płynność finansową – tłumaczy Leszek Zięba, ekspert ZFPF.

Wakacje z finałem u windykatora

Jeśli nie spłacimy zobowiązań w terminie i przymkniemy oko na powiadomienia o płatnościach, możemy spodziewać się, że prędzej czy później sprawą zajmie się firma windykacyjna. Nie oznacza to jednak problemów, o ile odpowiednio zareagujemy.

– Z naszych doświadczeń wynika, że wielu klientów jest zaskoczonych kontaktem ze strony konsultanta firmy windykacyjnej i nie wie jak reagować – wskazuje Agnieszka Jarmołowicz, zajmująca się wsparciem osób zadłużonych w Intrum. – Niektórzy zaczynają nas unikać, pomijają informacje zawarte w pismach i tym samym pogarszają swoją sytuację, bo niespłacone zobowiązania, rosną. Kiedy dług się powiększa, sprawa może trafić do sądu i w końcu przejmuje ją komornik. Nie powinniśmy obawiać się rozmów z przedstawicielem firmy windykacyjnej, ponieważ jego rolą jest wytłumaczenie nam skąd wzięło się zadłużenie i pomoc w znalezieniu najlepszego wyjścia z sytuacji.

Co robić, gdy nie mamy pieniędzy na spłatę długu?

Jeśli po otrzymaniu pisma z windykacji, nie widzimy możliwości spłaty długu, nie załamujmy rąk. Należność nie zawsze trzeba bowiem opłacić jednorazowo.

– Choć na piśmie od windykatora znajdziemy wskazanie rachunku bankowego i terminu spłaty zobowiązania, nie wpadajmy w panikę, gdy ta kwota przekracza nasze możliwości finansowe. W większości przypadków udaje się wspólnie opracować realny plan, który pozwala na spłatę zadłużenia w ratach. Trzeba jednak pamiętać, że kluczem do sukcesu jest przestrzeganie ustaleń i szczera rozmowa – dodaje Agnieszka Jarmołowicz, Intrum.

Co ważne, firmy windykacyjne niekiedy nie tylko pomagają w opracowaniu planu spłaty długu, ale jeszcze doradzają, co zrobić, by w przyszłości nie doprowadzić do podobnego problemu. Jeśli co miesiąc w naszym budżecie domowym pojawia się dziura, jeszcze przed kolejną wypłatą, musimy dokładnie przyjrzeć się wpływom i wydatkom. Najprostszym sposobem jest sporządzenie listy comiesięcznych dochodów i kosztów, dzięki której szybko wyłapiemy, gdzie uciekają pieniądze. W pierwszej kolejności warto zrezygnować z niepotrzebnych wydatków, a następnie próbować ograniczyć stałe koszty.