MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Anna Bogucka: Teraz mam okazję zrobić jeszcze więcej, dla większej grupy ludzi

Jakub Wróblewski
Jakub Wróblewski
Anna Bogucka podczas ślubowania senatorów.
Anna Bogucka podczas ślubowania senatorów. fot. Łukasz Kamiński, Kancelaria Senatu
Przez 10 lat była dyrektorką szkoły średniej, a przez kolejnych 17 zarządzała gminą Czyżew. Teraz, tak jak jej mąż, będzie działać na ogólnopolskiej arenie. Anna Bogucka najbliższe cztery lata spędzi w ławach Senatu RP.

Za nami pierwsze posiedzenie senatu. Jak wrażenia?

To jest zupełnie inna praca i z czasem będę ją coraz lepiej poznawała. Pierwsze posiedzenie było organizacyjne, wybraliśmy osoby na najważniejsze stanowiska. Pełna praca dopiero przed nami. Poznałam wiele osób, również – tak jak ja – z doświadczeniem samorządowym. Żałuję tylko, że jesteśmy, jako Prawo i Sprawiedliwość, w senacie w mniejszości. Dużym niesmakiem było dla mnie to, że dotychczasowa opozycja miała do nas wiele zarzutów w kwestii demokracji, a sami pokazali nie najlepszy przykład już na pierwszym posiedzeniu. Partia, na którą zagłosowało ponad 7,6 mln Polaków, nie ma swojego przedstawiciela ani w prezydium sejmowym, ani w senackim. To standardy, które nijak się mają do demokracji. Uważam, że to zły sygnał.

Przed panią czteroletnia kadencja. Jaki ma pani na nią plan?

Zawsze uwielbiałam pracę z ludźmi, która przynosiła wiele dobrego innym. Teraz mam okazję zrobić jeszcze więcej, dla większej grupy ludzi. Chciałabym reprezentować mieszkańców mojego okręgu, ale także i całego naszego województwa. Mam nadzieję, że Podlasie nadal będzie się rozwijało tak, jak za rządów Zjednoczonej Prawicy. Samorządy dotychczas otrzymywały bardzo dużo środków. Ten region zmienił się diametralnie. Dzięki współpracy rządu i samorządu modernizowano infrastrukturę komunikacyjną, budowano żłobki, przedszkola, znalazły się też pieniądze na zabytki. Ostatnie lata były bardzo dobre dla Polski i naszego regionu. Mam nadzieję, że tak będzie dalej.

Którym obszarom należy, pani zdaniem, poświęcić szczególną uwagę?

Na pierwszym miejscu zdecydowanie jest bezpieczeństwo. Wiele zależy od tej kwestii. Jeżeli chcemy przyciągnąć nowych inwestorów czy zatrzymać w naszym województwie mieszkańców, to muszą się czuć bezpiecznie. Nasz region potrzebuje kompleksowego rozwoju, tak, aby był dobrym miejscem do życia dla wszystkich. Chciałabym, żeby młodzi ludzie nie musieli uciekać ze swoich małych ojczyzn, aby mogli w nich godnie żyć, pracować oraz wypoczywać.

Wróćmy do początku. Otrzymuje pani propozycje startu w wyborach samorządowych. Jaka była pani pierwsza reakcja?

Na początku odmówiłam. Nie brałam pod uwagę startu w wyborach parlamentarnych. Uważałam, że mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia w samorządzie. Natomiast przy kolejnej propozycji zgodziłam się. Osoby, które namawiały mnie do startu, przekonywały, że jestem już długo w samorządzie i mam spore doświadczenie, które należy wykorzystać na ogólnopolskiej arenie. Zrozumiałam, że jeżeli jestem potrzebna, to należy podjąć to wyzwanie. Zrozumiałam, że jako parlamentarzystka będę mogła zrobić więcej dla całego regionu i jego mieszkańców.

Pani mąż, Jacek, jest parlamentarzystą z wieloletnim doświadczeniem wyniesionym zarówno z sejmu, jak i z senatu. Jak zareagował na pani start w wyborach? Zachęcał panią czy może odradzał?

Każde z nas ma swój własny dorobek. Tę decyzję pozostawił więc mi. Przez tyle lat obserwowałam z boku jak wygląda praca parlamentarna. Dlatego też mąż wiedział, że znam jej wady i zalety. Nie zachęcał mnie do startu, ale też nie zrażał. To była moja autonomiczna decyzja.

Teraz zapewne w waszym domu będzie się pojawiało więcej polityki. Trudno, by było inaczej, gdy będzie pani zasiadać w ławach senatu, a pani mąż w sejmie.

Polityka przewija się przez całe nasze życie. Bardzo często poruszaliśmy w domu tematy politycznie. Mąż pracował i w sejmie, i w senacie, więc ciężko było tego uniknąć, nie przenosić pewnych dyskusji do domu. Cały czas wymieniamy się swoimi doświadczeniami, często ze sobą rozmawiamy, dlatego też i teraz sprawy parlamentarne będą się zapewne u nas przy stole pojawiać.

Była to pani pierwsza większa kampania wyborcza. Musiała się pani zaprezentować mieszkańcom powiatów: bielskiego, hajnowskiego, siemiatyckiego, a jednocześnie nadal piastowała pani urząd burmistrza Czyżewa. Jak wspomina pani ten okres?

Była to bardzo intensywny czas. Cieszę się, że miałam możliwość spotkań z różnymi ludźmi, sprawiały mi one satysfakcję, ale pracy było bardzo dużo, bo cały czas pełniłam przecież funkcję burmistrza Czyżewa. W ostatnich tygodniach czasu wolnego praktycznie nie miałam.

Przez 17 lat zarządzała pani gminą Czyżew. Jak wspomina pani ten okres?

Każdą pracę, której podejmowałam się w swoim życiu, wspominam bardzo dobrze. Najpierw przez 10 lat byłam dyrektorką szkoły średniej. Była to ciężka praca, ponieważ musiałam zaczynać wszystko od zera. Później, w 2006 roku, zostałam wójtem Czyżewa, a następnie, w 2011 roku, burmistrzem. Bardzo dobrze odnajdywałam się na tych wszystkich stanowiskach, bo do swoich obowiązków podchodziłam z pasją. Starałam się wykonywać je jak najlepiej i sprawiała mi to wiele radości i satysfakcji. Odczuwałam wsparcie i pomoc wielu osób, którym jestem wdzięczna.

Ciężko będzie się rozstać z samorządem i mieszkańcami Czyżewa po tylu latach?

Bardzo ciężko. Mieszkańcy już mi mówili, że żałują mojego odejścia. Mnie również po tylu latach ciężko jest odchodzić. Te 17 lat będę bardzo dobrze wspominała. Udało nam się wspólnie z mieszkańcami, radnymi, urzędnikami zrobić niezwykle dużo. Myślę, że zostawiam dobrze rozwiniętą gminę, która ma jeszcze większy potencjał niż gdy ją obejmowałam. Dziękuję mieszkańcom za to, że zawsze mogłam na nich liczyć. W ostatnich wyborach samorządowych zdobyłam 91 proc., w wyborach do senatu w gminie miałam poparcie na poziomie ponad 75 proc.. Z jednej strony jest to olbrzymi kredyt zaufania ze strony mieszkańców, a z drugiej – docenienie moich dotychczasowych działań.

Z jakiego osiągnięcia jest pani najbardziej dumna?

Trudno powiedzieć, bo tych inwestycji było bardzo dużo. Cieszyłam się z każdej z nich, niezależnie od tego, czy była mała, czy duża. Widok zadowolonych mieszkańcom sprawiał mi wiele radości. W każdej wsi udało nam się coś zbudować albo przebudować. Jedną z najciekawszych, a zarazem trudnych inwestycji, była budowa kompleksu rekreacyjnego nad rzeką Brok. Przebudowaliśmy park, stadion, zalew. Kiedyś wyglądało to bardzo źle, a obecnie mamy piękny kompleks, który służy nie tylko mieszkańcom Czyżewa, ale całej gminy, a nawet powiatu. Inne inwestycje ostatnich lat to: budowa bloku komunalnego, rewitalizacja rynku, rozpoczęcie budowy przedszkola czy też renowacji zabytkowej willi generała Roszkowskiego. Cieszę się, że udało się nam tyle zrobić.

Najpierw była pani dyrektorem szkoły, później wójtem, burmistrzem, a teraz senatorem. Wszystkie te stanowiska wiążą się z ogromną liczbą obowiązków. Znajduje pani czas na jakieś pasje?

Trzeba być zawsze sobą. Gdy otrzymuję nową funkcję, nie uderza mi do głowy woda sodowa. Skupiam się na tym, żeby wykonywać jak najlepiej swoją pracę, bo po prostu lubię to, co robię. Praca sprawia mi przyjemność. Uwielbiam pracować z ludźmi oraz im pomagać. Oczywiście mam rzeczy, które lubię robić w wolnym czasie. Gdy mam wolną chwilę spędzam ją aktywnie na świeżym powietrzu, chociażby jeżdżąc na rowerze czy na nartach. Lubię również spotykać się z ludźmi oraz słuchać dobrej muzyki. I mam nadzieję, że zawsze znajdę na to chwilkę.

Zobacz też:Mieszkańcy małych gmin województwa tłumnie ruszyli do urn. Teraz zgarną za to miliony

od 7 lat
Wideo

NATO na Ukrainie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna