Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Hajnówka. Chodził od domu do domu i pytał o żołnierzy walczących o Monte Cassino

Marta Chmielińska
Marta Chmielińska
Teresa Kacprzak (z lewej), córka Włodzimierza Czernuszyca, pokazuje kopie dokumentów, jakie zostały po ojcu - żołnierzu
Teresa Kacprzak (z lewej), córka Włodzimierza Czernuszyca, pokazuje kopie dokumentów, jakie zostały po ojcu - żołnierzu Marta Chmielińska
Aleksander Prokopiuk z Hajnówki w maju tego roku chciał pobiec w biegu Monte Cassino. Zaczął więc szukać w historii swojego miasta kogoś, komu mógłby ten bieg zadedykować. I znalazł hajnowianina - żołnierza 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. A później kolejnych mieszkańców regionu, którzy walczyli o Monte Cassino.Teraz dzięki współpracy z Miejską Biblioteką Publiczną i Stowarzyszeniem A la Longue możliwe będzie upamiętnienie tych osób.

Aleksander Prokopiuk nawiązał już kontakty z kilkunastoma potomkami żołnierzy walczących pod Monte Cassino. Jego praca zaowocuje zebraniem dokumentów dla przyszłych pokoleń, edukacją młodzieży oraz wystawą.

Rok pełen poszukiwań

Mozolne poszukiwania rodzin, kilometry pokonane piechotą i rowerem. Aleksander Prokopiuk z Hajnówki, znany biegacz, od roku zbiera informacje dotyczące dawnych mieszkańców Hajnówki, którzy walczyli pod Monte Cassino. Początkowo wydawało się, że znalezienie choćby jednego takiego żołnierza będzie problemem. Tymczasem okazało się, że tych potomków żołnierzy w mieście jest całkiem sporo.

Z plikiem odręcznie zapisanych kartek pan Aleksander przyszedł do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Hajnówce. Chciał coś zrobić z tą odkrytą przez siebie historią i upamiętnić hajnowskich żołnierzy walczących o Monte Cassino. Decyzja była jedna - trzeba zachować te informacje dla potomnych.

Jakiś czas temu nasz zaprzyjaźniony czytelnik, pan Aleksander Prokopiuk, przyszedł do nas z propozycją upamiętnienia hajnowian, którzy zapisali się na kartach historii walcząc o Monte Cassino - mówi Agnieszka Kazberuk, dyrektor biblioteki w Hajnówce. - Naszym pomysłem jest zebranie pamiątek po tych osobach i zaprezentowanie ich na wystawie okolicznościowej w maju przyszłego roku. Przygotujemy także materiał na publikację, którą być może uda się wydać. Myślę, że bardzo ważne jest też to, że na temat tych postaci przygotujemy lekcje biblioteczne skierowane do uczniów hajnowskich szkół.

Upór maratończyka

Aleksander Prokopiuk znany jest w mieście jako maratończyk z wielkim doświadczeniem, zawsze aktywny i z głową pełną pomysłów. Kiedy na początku tego roku dotarł do pierwszego hajnowskiego żołnierza - Leona Beczka, i pobiegł dla jego upamiętnienia wraz z wnukami w korespondencyjnym biegu Monte Cassino, nie wiedział, że historia walk Polaków wciągnie go na kolejne miesiące.

Ile ja widziałem dokumentów, ile zdjęć - opowiada podekscytowany Prokopiuk. - Rodziny żołnierzy są dumne ze swoich przodków i chętne do tego, aby o nich opowiadać. Dotychczas udało mi się odnaleźć i porozmawiać z kilkunastoma rodzinami, a jest ich na pewno więcej! Moim celem jest przywrócenie pamięci o tych żołnierzach i upamiętnienie ich.

Poszukiwanie śladów historii to była ciężka praca. Pan Olek chodził od domu do domu i pytał o tych, których szukał. Następne nazwiska poznawał w czasie kolejnych rozmów z rodzinami pochodzących z Hajnówki żołnierzy.

Najpierw dostałem do przeczytania pamiętnik Leona Beczka - wspomina Prokopiuk. - To była kopalnia wiedzy. Nie mogłem się oderwać i chciałem wiedzieć jeszcze więcej. Zacząłem szukać, pytać i tak docierałem do kolejnych osób.

Będą wspominać i zbierać pamiątki

Aby zebrać relacje i dokumenty, w hajnowskiej bibliotece zorganizowany zostanie cykl spotkań. Na pierwsze przyszło pięcioro potomków żołnierzy spod Monte Cassino. Choć być może ich przodkowie w 1945 r. razem nacierali na słynne włoskie wzgórze, to ich potomkowie spotkali się po raz pierwszy. Każdy z nich miał do opowiedzenia niezwykłą historię.

Znalazłam metrykę mojego ojca, Włodzimierza Czernuszyca, urodzonego w 1919 r. w Bielsku Podlaskim. Okazało się, że jego ojciec, a mój dziadek, był pracownikiem służby leśnej - tzw. konduktorem - opowiada Teresa Kacprzak. - Kiedy nastąpiła deportacja, wówczas rodziców mojego taty, wraz z nim i jego rodzeństwem, Rosjanie wywieźli na Sybir. Mam wspomnienia tej strasznej tułaczki spisane przez ojca.Moi dziadkowie i ojciec byli poniewierani, głodowali… Ojciec pisał, że jedli lebiodę, chorowali na malarię. Od 1940 do 1942 r. był na Syberii, a od 1942 do 1945 r. - w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Zastanawiałam się, jak to możliwe? Jak to się stało, że z Syberii znalazł się na Zachodzie? Ojciec przeszedł z Andersem Irak, Iran, Bolonię, Monte Cassino, a później trafił pod dowództwo angielskie. W 1947 r. wrócił do Polski, choć ludzie bali się wracać. Przez długie lata był represjonowany, nie miał porządnej pracy… Najpierw miał „głodową” pensję, a później taką samą emeryturę i dopiero około roku 1990 to się zmieniło. Byliśmy zaproszeni na 50. rocznicę bitwy pod Monte Cassino.

Wszyscy zebrani w hajnowskiej bibliotece podkreślali, że ważne są przyczyny, które spowodowały, że żołnierze trafili do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, czyli deportacje na Syberię i tragiczny los tysięcy rodzin. Potomkowie żołnierzy podkreślali też powojenne trudności, z jakimi borykali się bohaterowie spod Monte Cassino.

Mój ojciec, Jan Hercuń, po powrocie do Polski przez dwanaście lat tułał się i jeździł po PGR-ach w poszukiwaniu pracy - opowiadał Zdzisław Hercuń.

Ożyły wspomnienia

Dzięki panu Aleksandrowi zaczęłam zbierać te wszystkie rzeczy - opowiada Teresa Kacprzak. - Większość pamiątek po tacie znajduje się u siostry, która mieszka w Tarnowie. To, co udało mi się pozyskać, to kserokopie tych materiałów. Mój ojciec dostał sporo różnych odznaczeń, nie tylko ten medal spod Monte Cassino, ale nie znam się na tym i dopiero teraz szukam informacji. Kiedy pan Aleksander do mnie przyszedł, głębiej zainteresowałam się tym tematem i zaczęłam szukać w internecie wiadomości.

Kobieta pokazuje kopie fotografii z czasów II wojny światowej i zdjęcie niezwykłej pamiątki ze służby wojskowej ojca Włodzimierza Czernuszyca - nieśmiertelnika, który towarzyszył mu także w ataku na wzgórze Monte Cassino.

Dziadek mój, Michał Wojszel, był przed wojną policjantem w Hajnówce - wspomina kolejna uczestniczka spotkania w bibliotece Teresa Karpiej. - Został z Hajnówki wywieziony na Syberię. Nigdy go nie poznałam, bo zmarł w 1948 r. Jego twarz znam z zachowanych zdjęć. Człowiek kiedyś nie przywiązywał do tych pamiątek takiej wagi - dodaje .- Odznaczenia mojego dziadka przekazaliśmy w latach 70. do Białowieży, do izby tradycji, która istniała wtedy w Technikum Leśnym. Niestety, dziś nie ma już tej izby i nie mamy tych pamiątek, choć będziemy starać się je odzyskać.

Wspólne odkrywanie przeszłości

Rodziny mają niewielką wiedzę na temat okoliczności walki swoich bliskich pod Monte Cassino. Sporo zdjęć z tamtych czasów, którymi dysponują, jest nieopisanych i widać na nich przeróżne osoby i miejsca. Często jednak poza ojcem czy dziadkiem trudno zidentyfikować inne osoby. .

Dlatego zgromadzimy wszystkie posiadane przez państwa zdjęcia, wydrukujemy ich kopie w większym rozmiarze, lub zaprezentujemy na ekranie rzutnika i być może wtedy się okaże, że uda się rozpoznać również inne osoby - ma nadzieję Agnieszka Kazberuk, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej. - Nie wiemy przecież czy na jakimś zdjęciu nie znajdują się również przodkowie kilku innych osób z naszego miasta.

Identyfikacja osób na zdjęciach to zaledwie fragment tego, co zaplanowano. Aleksander Prokopiuk we współpracy z Miejską Biblioteką Publiczną i Stowarzyszeniem Kulturalnym A la Longue przeprowadzą digitalizację zachowanych dokumentów oraz nagrają relacje potomków.

Współpracujące z nami stowarzyszenie nagra relacje wszystkich przedstawicieli rodzin, bo chcemy utrwalić jak najwięcej - mówi Agnieszka Kazberuk, dyrektor biblioteki. - Jeśli nie będzie możliwości spotkania w bibliotece, pojedziemy do domu i na miejscu nagramy wspomnienia.

Stowarzyszenie A la Longue przeprowadzi także kwerendę archiwalną i uzupełni pozyskane informacje o dokumenty archiwalne. W planach jest także włączenie uczniów szkół średnich do pracy nad analizą dokumentów.

Takim pierwszym działaniem będzie na pewno przygotowanie lekcji historii regionalnej, z którymi wyjdziemy do hajnowskich szkół - przybliża plany dyrektor Kazberuk. - Na pewno też przygotujemy wystawę.

Rocznica bitwy już za kilka miesięcy

Z działaniami trzeba się spieszyć, bo 80. rocznica bitwy o Monte Cassino już w maju 2024 r. Wtedy ma się też odbyć cykl wydarzeń rocznicowych. Wielkim marzeniem rodzin jest pamiątkowa tablica lub inna forma upamiętnienia żołnierzy walczących u boku generała Andersa.

Może udałoby się jakąś tablicę ufundować? Przecież wielu hajnowian walczyło pod Monte Cassino. Są też tacy, którzy zginęli lub nie wrócili do Polski - mówią potomkowie żołnierzy i wymieniają kolejne nazwiska.

Prace dokumentacyjne rozpoczną się lada dzień, pierwsze notacje nagrane zostaną jeszcze w listopadzie. Wciąż też poszukiwani są kolejni hajnowianie z przeszłością w armii gen. Andersa.

Uda się nam! Jestem przekonany, że wyjdzie z tego coś dla przyszłych pokoleń, że o naszych hajnowianach spod Monte Cassino będą uczyły się dzieci w hajnowskich szkołach - snuje plany Prokopiuk. - To bardzo ważne dla nas mieszkańców miasta i dla potomków tych żołnierzy!

Miejska Biblioteka Publiczna w Hajnówce prosi o kontakt każdego, kto zna nazwiska lub mógłby pomóc w odnalezieniu żołnierzy walczących pod Monte Cassino, a pochodzących lub mieszkających w Hajnówce.

od 7 lat
Wideo

Uwaga na Instagram - nowe oszustwo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna