Hajnówka. Stypendia dla studentów pielęgniarstwa od samorządu. Średnia ocen nie liczy się, ale jest jeden haczyk!

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Czepkowanie pielęgniarek na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku (2014 rok). Wojciech Wojtkielewicz
500 złotych miesięcznie przez 9 miesięcy w roku – tyle pieniędzy otrzymują studenci pielęgniarstwa i położnictwa, którzy zadeklarowali, że po ukończeniu szkoły podejmą pracę w szpitalu w Hajnówce. Tak lokalny samorząd chce zachęcić przyszłe pielęgniarki i położne do pracy w swojej placówce. A ta, podobnie jak inne w regionie, boryka się z ogromnym niedoborem białego personelu.

Pomysł ufundowania przez hajnowski samorząd stypendiów dla studentów pielęgniarstwa i położnictwa zrodził się dwa lata temu. To pierwsza tego typu inicjatywa w województwie podlaskim. Starosta hajnowski Andrzej Skiepko mówi, że pomysł stypendiów nie był wzorowany na innych tego typu inicjatywach w Polsce.

- Któregoś dnia spotkaliśmy się na naradzie z burmistrzem Hajnówki i dyrektorem szpitala w Hajnówce, aby wymyśleć coś, co przyciągnie osoby do zawodu pielęgniarskiego i jednocześnie zapewni nam w przyszłości kadrę. I pomyśleliśmy o stypendium – mówi starosta i dodaje, że jest ono bardzo potrzebne. - Brakuje pielęgniarek – nie tylko w dużych miastach, ale i na prowincji, w takich powiatach jak hajnowski. Starsza kadra odchodzi na emeryturę, a nowych, młodych pielęgniarek jest za mało. Dlatego chcemy zachęcić studentów do studiowania na kierunku pielęgniarstwa i położnictwa.

W pierwszym roku funkcjonowania programu stypendialnego (2019/2020) z dodatkowego wsparcia korzystało 13 studentów. Otrzymywali miesięcznie 600 zł netto – połowę (300 zł) wypłacało starostwo powiatowe, a drugą połowę wyasygnowało miasto Hajnówka. W kolejnym roku akademickim liczba studentów wzrosła do 17.

- Mamy już czternastu studentów na drugim roku i czworo na pierwszym – cieszy się Andrzej Skiepko. - Obecnie płacimy 500 zł netto. Podobnie jak rok temu, w połowie jest ono fundowane przez powiat i w połowie przez miasto.

Jak starostwo tłumaczy obniżenie stawki stypendium?

- Pandemia krzyżuje nam plany i uszczupla dochody z podatków. W związku z tym musieliśmy trochę zmniejszyć kwotę. Ale mam nadzieję, że w przyszłości powrócimy do kwoty 600 zł – mówi starostwa hajnowski.

Stypendium wypłacane jest przez 9 miesięcy. Po każdym półroczu studenci mają obowiązek przedstawić zaświadczenie o zaliczeniu semestru. Jest jeszcze jeden istotny warunek otrzymania wsparcia: osoba, która korzysta ze stypendium musi po zakończeniu studiów zatrudnić się w szpitalu w Hajnówce i pracować tu przez trzy lata. Jeśli nie wypełni zobowiązania, będzie musiała zwrócić pieniądze.

Na razie jeszcze żaden ze studentów nie ukończył studiów i nie podjął pracy w hajnowskim szpitalu. A ten z niecierpliwością czeka na absolwentów.

- Mamy ogromny deficyt wśród pielęgniarek i przyjmiemy każdą ich liczbę – mówi Tomasz Musiuk, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa szpitala w Hajnówce. - Wszystkie oddziały borykają się z brakiem personelu, co szczególnie uwidoczniło się w okresie pandemii, kiedy wzrosło obłożenie pacjentami. Stawiane są przed nami dużo większe wymagania, a sami pacjenci z COVID-19 też wymagają odpowiednich procedur. Trzeba się przebierać w kombinezony, praca jest trudna, stresująca i to wszystko powoduje, że personel jest szybciej wyczerpany i wypala się psychicznie.

Pomysł fundowania stypendiów dla studentów pielęgniarstwa i położnictwa popiera Cecylia Dolińska, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Białymstoku.

- To bardzo dobra inicjatywa – mówi Dolińska. – Szkoda, że na razie tylko jeden samorząd zdecydował się na taki krok, by zachęcić absolwentów do pracy w swoim szpitalu.

Jak mówi przewodnicząca OIPiP, tego typu zachęta jest potrzebna, bo pielęgniarki kończą szkoły i niechętnie podejmują pracę w zawodzie. W 2020 r. spośród 208 absolwentów kierunków pielęgniarstwa i położnictwa aż 75 osób nie odebrało prawa wykonywania zawodu. Cztery lata wcześniej zrobiła to zaledwie połowa absolwentów.

- To ciężka praca, za którą nie przysługuje satysfakcjonujące wynagrodzenie. Odpowiedzialność jest ogromna, więc ludzie wybierają inne drogi i możliwości – mówi Cecylia Dolińska.

Szczepienia 16- i 17-latków coraz bliżej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie