Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Jak mistrz badmintona został posłem. Poznajcie bliżej Jacka Niedźwiedzkiego z Suwałk

Anna Gryza - Aneszko
Anna Gryza - Aneszko
Poseł Jacek Niedźwiedzki debiutuje w Sejmie
Poseł Jacek Niedźwiedzki debiutuje w Sejmie archiwum prywatne/ Bogdan Pieklik
– W życiu wyznaczam sobie cele, do których dążę. Tak było również z polityką. Jestem tu, gdzie chciałem być – mówi Jacek Niedźwiedzki, suwalczanin debiutujący w roli posła na Sejm RP. Z zawodu ekonomista, z pasji – wybitny sportowiec.

Jacek Niedźwiedzki urodził się 48 lat temu w Suwałkach. Dorastał na osiedlu przy ul. 1-go Maja. Dzieciństwo wspomina z rozrzewnieniem, opowiadając, że był to wspaniały okres w jego życiu, wypełniony beztroskimi zabawami w chowanego czy trwającymi godzinami meczami piłki nożnej, rozgrywanymi z kolegami z osiedla. W szkole podstawowej był zawsze na świeczniku.

- Mój tata był nauczycielem, dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 6 i z tego powodu miałem bardzo ciężko w szkole – opowiada. – Jako syn dyrektora powinienem dawać przykład innym, a często było odwrotnie. Byłem żywym dzieckiem, z charakterem. Wzorem do naśladowania na pewno nie byłem - śmieje się Jacek Niedźwiedzki, który w ostatnich wyborach zdobył mandat poselski.

Już w dzieciństwie przejawiał miłość do sportu i rywalizacji. Kiedy mały Jacuś znikał z oczu rodzicom, ci wiedzieli, że znajdą go na ... sali gimnastycznej.

- Pamiętam taką sytuację, że rodzice mnie szukali, bo zaginąłem. A ja wcale specjalnie się nie ukrywałem, po prostu grałem sobie na sali gimnastycznej w siatkówkę. Dodam tylko, że miałem wtedy zaledwie 6 lat, a moi koledzy z boiska byli w... ósmej klasie - opowiada.

Przez niespełna dwa lata trenował hokej na trawie. Kiedy był w szóstej klasie podstawówki, wyczytał w tygodniku „Krajobrazy”, że w Suwałkach organizowany jest turniej badmintona. Poszedł, zagrał i... zajął trzecie miejsce!

– Po zawodach podszedł do mnie ktoś i zapytał gdzie trenuję. A ja przecież wtedy pierwszy raz w życiu trzymałem rakietę w rękach. Ale już później nie wypuściłem jej przez długie lata - mówi z uśmiechem.

Niedźwiedzki zaczął grać w badmintona w szkole, a później w suwalskim klubie.

– Codziennie, systematycznie chodziłem na treningi. Wyznaczałem sobie cele, najpierw małe, a później coraz większe. Po niespełna dwóch latach trenowania zdobyłem wicemistrzostwo Polski w grze pojedynczej i z koleżanką Asią Żuk w grze mieszanej - wspomina.

Po pierwszych sukcesach przyszedł czas na zmianę szkoły. Niedźwiedzki zdecydował się kontynuować edukację w III Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Olsztynie. Tam też zaczął trenować w ośrodku przygotowań olimpijskich.

– Przez trzy lata nie zdobywałem medali. To były lata ciężkiej pracy – 3 treningi dziennie, w sumie na hali spędzałem każdego dnia ponad 6 godzin. W ostatnim roku miałem ogromny przeskok i wtedy zdobyłem mistrzostwo Polski juniorów i brązowy medal mistrzostw Polski seniorów. I później zaczęła się gra na najwyższym poziomie w Polsce - dodaje.

Po zdanej maturze i krótkim studenckim epizodzie w Warszawie Niedźwiedzki wrócił do Suwałk. Tu studiował ekonomię we Wszechnicy Mazurskiej (dziś tej uczelni już nie ma). Magisterium z tego kierunku ukończył w Akademii Podlaskiej w Siedlcach.
Niedźwiedzki mieszkał w Suwałkach, ale w mieście przebywał niewiele. Jako zawodnik kadry narodowej trenował w różnych ośrodkach w kraju. Od 2005 roku był trenerem badmintona w suwalskim klubie, później trenerem kadry narodowej reprezentacji Polski. Po trzech latach został trenerem zawodników reprezentacji Czech, poprowadził także kilka obozów w Izraelu.

- Sport nauczył mnie ciężkiej pracy, patrzenia w przyszłość, planowania sobie wyników. Zawsze planowałem do czego chcę dążyć. W życiu sportowym zakładałem, że będę mistrzem województwa, Polski. Bardzo chciałem jechać na Igrzyska Olimpijskie, ale tego nie udało mi się osiągnąć, chociaż byłem bardzo blisko - przyznaje sportowiec.

Niedźwiedzki przez 8 lat pracował jako specjalista do spraw marketingu i organizacji imprez sportowych w Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Szelmencie.
Ale już jako młody chłopak związał się z polityką i w 1996 roku wystartował do sejmiku województwa. Po kilku latach został członkiem Platformy Obywatelskiej.

- Od 2004 roku jestem zapisany do Platformy, ale działałem już wcześniej. Jednak cały czas to sport był na pierwszym miejscu, bo tym zawodowo się zajmowałem. Wiele zmieniło się po wyborach samorządowych w 2018 roku, kiedy zostałem radnym i wiceprzewodniczącym suwalskiej Rady Miejskiej. Przeszedłem wszystkie szczeble w Platformie Obywatelskiej. Polityką i historią interesowałem się już od lat 80-tych - opowiada.

Jacek Niedźwiedzki to społecznik. Jako radny pochylał się nad wieloma problemami mieszkańców. To z jego inicjatywy powstała społeczna lodówka. To on z kolegami radnymi walczył o każde wycinane w mieście drzewo i sadził nową zieleń.

- Chciałem od początku być aktywnym radnym, spotykać się z ludźmi. I w moich strukturach to widzieli. Naturalną koleją rzeczy było to, że wystartowałem w wyborach do Sejmu. Udało się - mówi z radością. - Wierzyłem, że ten wynik będzie zadowalający. Było ciężko. Kampanii nie można porównać do sportu, grania finału w mistrzostwach. Jest o wiele trudniej. Zwłaszcza psychicznie. Ilość rzeczy do załatwienia, spotkań z ludźmi, wieszania banerów, rozdawania ulotek, mało spania.

Niedźwiedzki otrzymał 9 063 głosy. Najwięcej pochodziło od suwalczan.

- Mieszkańcy mi zaufali i mam nadzieję, że ich nie zawiodę. Ilość gratulacji i tego ciepła, które po wyborach do mnie spływa, jest ogromna. To budujące i motywujące do ciężkiej pracy - podkreśla.

Poseł jest już po pierwszych wizytach w Sejmie. Jak mówi, musiał poznać kubaturę budynku, bo jest on ogromny. Niedźwiedzki jest już także po spotkaniu ze znanymi politykami.

- Borys Budka powiedział, że teraz jesteśmy wszyscy równi i działamy wspólnie dla Polski. Cztery lata ciężkiej pracy przede mną. Zastanawiam się, jaką obrać taktykę. Nie chcę być taką osobą, która będzie przez całą kadencję siedzieć cicho. Ale wiem, że jest hierarchia i nie mogę wyskakiwać jak Filip z konopi. Myślę jednak, że to wszystko wyjdzie naturalnie. Mam doświadczenie w samorządzie, które przyda mi się w życiu poselskim - ocenia Niedźwiedzki.

Poseł zapisał się do trzech komisji.

- Wybrałem komisję kultury, sportu i turystyki z wiadomych względów. Komisję obronności ze względu na nasze położenie i przesmyk suwalski, a komisję samorządu terytorialnego i polityki regionalnej przez wzgląd na moje doświadczenie w radzie miejskiej. W Sejmie jest np. komisja morska, ale logiczne jest, że nie będę wypowiadał się na tematy, o których nie mam pojęcia. W tych komisjach, które wybrałem wiem, że będę miał coś do powiedzenia - podkreśla.

Poseł Niedźwiedzki zapowiada, że będzie walczył, by Suwałki i region mogły się dalej rozwijać. Jak mówi, teraz ma większe możliwości i będzie pamiętał o swoim rodzinnym mieście i Suwalszczyźnie. Dla dobra regionu, jeśli będzie trzeba, stanie ramię w ramię z politykami z innej partii.

- Możemy nie zgadzać się w wielu sprawach, ale jeśli będzie możliwość, żeby mieszkańcom Suwalszczyzny żyło się lepiej, to trzeba połączyć siły. Z Suwałk jest także poseł Jarosław Zieliński. Powinniśmy traktować się jak partnerzy i myśleć o naszym mieście. Szanuję posła i mam nadzieję na merytoryczną współpracę - mówi.

Niedźwiedzki od 20 lat jest szczęśliwym małżonkiem Wioletty. Para ma dwójkę dzieci. Oliwia, 18-letnia studentka fizjoterapii, poszła w ślady taty i także zdobyła tytuł wicemistrzyni juniorów w badmintonie. Oczkiem w głowie posła jest 7-letni synek Piotruś.

- Syn poszedł w tym roku do szkoły. Cóż ukrywać - widzę w nim moje cechy z młodości. Charakterek ma po tacie - śmieje się Niedźwiedzki. - Moja rodzina to moja motywacja do działania. W czasie kampanii Piotruś chciał ze mną jeździć na różne wydarzenia, zawieszał plakaty. Na wybory poszliśmy razem. Dopytywał o partyjnych kolegów czy dostali się do Sejmu. Takie wsparcie w ciężkim okresie kampanii było nieocenione - przyznaje.

Największą pasją Niedźwiedzkiego jest muzyka. Uwielbia rocka, hard rocka. W domu ma ponad tysiąc płyt, często jeździ na koncerty.

- Przy muzyce odpoczywam. Od lat 90-tych czytam o muzyce, słucham, analizuję płyty. Uwielbiam to - przyznaje. - Teraz przede mną nowe wyzwania, ale na pierwszym miejscu w sercu zostanie rodzina. Sport jest ważną i dużą częścią mojego życia, ale to polityce teraz w pełni się oddaję. Odpowiedzialność jest duża, mam nadzieję, że nie zawiodę

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna