Kary 25 lat więzienia domaga się prokurator dla mężczyzny oskarżonego o zabójstwo mieszkańca Dziadkowic

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Tomasz M. w lipcu 2020 r. trafił do tymczasowego aresztu, gdzie przebywa do dziś. - Nie zrobiłem tego. Jestem niewinnie oskarżony - powiedział w ostatnim słowie.
Tomasz M. w lipcu 2020 r. trafił do tymczasowego aresztu, gdzie przebywa do dziś. - Nie zrobiłem tego. Jestem niewinnie oskarżony - powiedział w ostatnim słowie. Izabela Krzewska/ Polska Press
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Zwłoki pobitego i okaleczonego potłuczoną butelką półnagiego mężczyzny znaleziono w krzakach. W piątek zakończył się proces w tej sprawie. Oskarżony o dokonanie zbrodni 41-letni Tomasz M. nie przyznaje się do winy, a jego obrońca wnosi o oczyszczenie z zarzutu. Prokuratura domaga się surowej kary 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok zostanie ogłoszony 28 października.

- Oskarżony zadał Karolowi S. wiele ciosów i okaleczył jego ciało. Na rozprawie biegła z zakresu medycyny sądowej, która od lat wydaje opinie na potrzeby procesów karnych, zeznała, że w swojej karierze nie spotkała się z tak dużą ilością ran. Biegłe naliczyły 75 ran ciętych na głowie i na twarzy, 16 ran tłuczonych, 533 otarcia naskórka w 40 skupiskach, 93 podbiegnięcia krwawe - wymieniała prokurator Emilia Laskowska. - Taka liczba obrażeń niewątpliwie musiała prowadzić do zgonu.

Czytaj też: Białystok. Zabójstwo na Bacieczkach. Udusił żonę poduszką, a ciało ukrył w drewnianej skrzyni. Jest wyrok

Przypomniała, że do zbrodni doszło dzień po tym, jak Tomasz M. opuścił po 9 miesiącach areszt śledczy (w ramach postępowania dotyczącego m.in. oszustwa). Miał na koncie też inne wyroki, w tym w zawieszeniu za kradzież na szkodę Karola S. Śledczy podejrzewają, że w grę wchodziły wzajemne porachunki.

Prokurator - biorąc pod uwagę dotychczasowy styl życia oskarżonego, jego znaczny stopień zdemoralizowania, jak również brak okoliczności łagodzących - wnosiła o wymierzenie oskarżonemu kary 25 lat pozbawienia wolności. Poparła też wniosek pełnomocnika dzieci ofiary, które wnoszą o przyznanie zadośćuczynienia w kwotach po 20 tys. zł.

Obrona w przeciwieństwie do prokuratury, uważa, że w sprawie jest wiele niejasności. Oskarżony i ofiara znali się, niejednokrotnie spożywali razem alkohol, faktycznie Tomasz M. został skazany za okradzenie pokrzywdzonego. Zdaniem obrony raczej nie można tego uznać za motyw zbrodni, bowiem - co potwierdzają świadkowie - relacje między mężczyznami były dobre.

- Zgromadzony materiał dowodowy, dowody pośrednie, nie układają się w logiczny łańcuch, który wykluczyłby jakąkolwiek inną wersję wydarzeń niż ta przedstawiona przez prokuraturę - uważa adw. Joanna Zaremba-Iwaniuk.

Przypomniała, że głównym świadkiem oskarżenia (to m.in. w jego obecności miały być zadawane ciosy) jest osoba niepełnosprawna intelektualnie, która ma problemy z postrzeganiem rzeczywistości. Pozostali świadkowe mają problemy alkoholem, z pamięcią, a ich zeznania mogą stanowić odtworzone relacje innych ludzi. Wytknęła też wybiórcze potraktowanie przez śledczych wyników badań na wykrywaczu kłamstw. W przypadku części wytypowanych osób, które uczestniczyły w tragicznej libacji, wskazały na wprowadzanie w błąd przy pytaniach krytycznych. Tymczasem tylko Tomaszowi M. postawiono zarzut. Adwokat podkreśliła też brak śladów krwi na obuwiu oskarżonego. Uważa, że wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego i go uniewinnić.

Zobacz także: Jeńki. Zabójstwo dwójki dzieci z 1989 r. Sąd prawomocnie umorzył postępowanie wobec podejrzewanego kuzyna

Do zbrodni doszło 23 lipca 2020 r. Tomasz M. dołączył do grupy mężczyzn, która spożywała alkohol w krzakach niedaleko sklepu w Dziadkowicach. Część rozeszła się wcześniej, gdy skończyły się trunki. W pewnym momencie - jak wynika z aktu oskarżenia - oskarżony rzucił się na Karola S. Zadał cios butelką w głowę powalając mężczyznę na ziemię, a następnie kopał go i bił pięściami po twarzy i ciele. Po zdarciu ubrań z ofiary, napastnik zadawał S. kolejne uderzenia zbitą butelką. Zanim nadeszła pomoc, pokrzywdzony zmarł. Jego okaleczone zwłoki, nagie od pasa w dół, zostały znalezione następnego dnia w krzakach przez przechodniów.

Tomasz M. trafił do tymczasowego aresztu, gdzie przebywa do dziś.

W pierwszych przesłuchaniach w charakterze podejrzanego przyznał się częściowo do winy, a mianowicie do pobicia. Miała to być relacja na "wyzywanie od pijaków i naśmiewanie się". Pod koniec śledztwa i w procesie wycofał się z tych wyjaśnień, twierdząc, że zostały wymuszone przez policję.

- Nie zrobiłem tego. Jestem niewinnie oskarżony - powiedział w ostatnim słowie.

Czy Sąd Okręgowy w Białymstoku mu uwierzy? Wyrok zostanie ogłoszona 28 października.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie