Kolejna ofiara w ZOL w Szczuczynie. Choruje 17 pacjentów i 6 pracowników. Połowa załogi na kwarantannie

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Kryzys w ZOL pogłębia zła sytuacja kadrowa. Na 25 pracowników, 6 jest zakażonych, a część personelu przebywa w izolacji ze względu na styczność z nimi. Obsada jest minimalna. Zostało 6 etatowych pielęgniarek, dwie opiekunki i trzy salowe. To niewiele, żeby zapewnić całodobową opiekę.
Kryzys w ZOL pogłębia zła sytuacja kadrowa. Na 25 pracowników, 6 jest zakażonych, a część personelu przebywa w izolacji ze względu na styczność z nimi. Obsada jest minimalna. Zostało 6 etatowych pielęgniarek, dwie opiekunki i trzy salowe. To niewiele, żeby zapewnić całodobową opiekę. Google Street ViewNastępne
Sytuacja jest dość dramatyczna. Brakuje środków ochrony osobistej. Wojewoda, miasto i przedsiębiorcy wysyłają potrzebny sprzęt. Brakuje też personelu.

Śmierć kobiety potwierdził w poniedziałek 17 sierpnia Podlaski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny. 81-letnia mieszkanka powiatu grajewskiego była hospitalizowana w Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym w Szczuczynie, miała choroby współistniejące.

To 27. przypadek zgonu z powodu COVID – 19 w woj. podlaskim, a jednocześnie druga w ciągu zaledwie trzech dni ofiara koronawirusa w tym ZOL. W czwartek zmarła 90-latka. Jeszcze wcześniej inna seniorka przekazana do szpitala w Łomży na oddział neurologiczny, u której dopiero potem wykryto koronawirusa. Szczuczyński zakład to obecnie jedno z największych ognisk koronawirusa w regionie.

Czytaj też: Koronawirus. W Podlaskiem potwierdzono pięć nowych przypadków Covid-19 i jeden nowy zgon. W kraju 595 kolejnych zakażeń i 8 zgonów

Przebywają tu pacjenci przewlekle chorzy, po udarach, z niewydolnością krążenia. Należą do grupy ryzyka. W ostatnim czasie badania na obecność koronawirusa wykazały wynik dodatni u 20 pacjentów (obecnie zakażonych jest 17 osób) oraz 6 pracowników (trzy pielęgniarki, dwie opiekunki i jedna salowa). Pracownicy przebywają w kwarantannie domowej. Zarazili się prawdopodobnie od jednej opiekunek. Od paru miesięcy obowiązuje tu bowiem zakaz odwiedzin. Wszyscy pacjenci pozostali w ZOL.

- Nie jesteśmy przystosowani, tak jak oddziały zakaźne, nie mamy śluz dla tylu osób. Dysponujemy tylko jednoosobową separatką. Staramy się robić, co możemy. Pacjenci zostali rozdzieleni. Ci z ujemnymi wynikami są na parterze, natomiast na pierwszym piętrze jest strefa dla pacjentów z COVID-19 - relacjonuje Elżbieta Niklińska, dyrektor ZOL w Szczuczynie.

Przyznaje, że stan trzech pacjentów się pogarsza: słabną, nie chcą jeść, są apatyczne, kontakt z nimi jest utrudniony. Mimo starań, nie udało się jednak przekazać pacjentów na specjalistyczny oddział, np. zakaźny.

- Szpital w Łomży nie chce ich przyjąć do momentu, kiedy nie wystąpią objawy nasilonej duszności, potrzeby podłączenia pod respiratory. Że nasi pacjenci się nie kwalifikują, NFZ im za to nie płaci. Zmuszeni jesteśmy sami objąć ich opieką - żali się dyrektor szczuczyńskiego zakładu.

Jarosław Pokoleńczuk, dyrektor Szpital Wojewódzki im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży, twierdzi, że decyzja, by nie hospitalizować tu pacjentów z ZOL nastąpiła po konsultacji tamtejszej lekarki - a ze strony szpitala - ordynatora oddziału chorób zakaźnych oraz oddziału neurologii.

- Wspólnie uznali, że nie ma podstaw do przewożenia pacjenta. Szczególnie, że jeden z tych pacjentów miał 96 lat, więc sam transport powodował większe zagrożenie niż korzyść z przewiezienia. Poza tym, z przekazanych mi informacji wynika, że prócz dodatniego wyniku na ‎SARS-CoV-2, z tymi pacjentami nic się więcej nie działo. To pacjenci przewlekle chorzy, którzy wymagają opieki długoterminowej. Samo zakażenie wirusem nie spowodowało pogorszenia ich stanu zdrowia - podkreśla dyrektor Pokoleńczuk. - Po ludzku rozumiem panią dyrektor, ale samo zakażenie wirusem, przy braku dodatkowych objawów, nie powoduje konieczności hospitalizacji w szpitalu jednoimiennym, czy na oddziale zakaźnym. Czasami pacjent wymaga izolacji, nic więcej żadnego dodatkowego leczenia.

Zobacz także: Nowe ogniska koronawirusa w województwie podlaskim: białostocki żłobek i zakład opiekuńczo-leczniczy w Szczuczynie!

Kryzys w ZOL pogłębia zła sytuacja kadrowa. Na 25 pracowników, 6 jest zakażonych, a część personelu przebywa w izolacji ze względu na styczność z nimi. Obsada jest minimalna. Zostało 6 etatowych pielęgniarek, dwie opiekunki i trzy salowe. To niewiele, żeby zapewnić całodobową opiekę.

Dyrekcja zwróciła się do wojewody o oddelegowanie do pracy lekarza i kilku pielęgniarek. Jak informuje Anna Dzierszko, rzecznik Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego, wniosek wpłynął 17 sierpnia, około południa.

- Niezwłocznie zostaną podjęte działania w tym zakresie - zapewnia Anna Dzierszko. Chodzi m.in. o aktualizację listy medyków, którzy wyrazili zgodę na delegacje do innych placówek w związku z ‎SARS-CoV-2.

Tymczasem już w piątek do Szczuczyna dotarła z PUW solidna dostawa sprzętu i środków ochrony osobistej, o które wnioskował ZOL. To fartuchy, maseczki chirurgiczne, rękawiczki, przyłbice, gogle, płyn do dezynfekcji rąk i powierzchni. W obecnej sytuacji to tylko zapasy na tydzień. Dlatego zakład złożył w poniedziałek zapotrzebowanie na kolejne. Z pomocą ruszyły też władze miasta.

- Zaangażowaliśmy się mocno w pomoc dla zakładu, żeby wyposażyć pracowników w środki ochrony osobistej. Przekazaliśmy praktycznie większość naszych zapasów wiedząc, że zakład opiekuńczo leczniczy nie jest w dobrej kondycji finansowej: od płynów po maski, odzież, przyłbice itd. Poprosiliśmy również o wsparcie przedsiębiorców działających na terenie Szczuczyna. Mowa głównie o zakupie i przekazaniu jednorazowych kombinezonów ochronnych. To największy wydatek, a w trakcie jednego dyżuru jeden pracownik zużywa nawet kilka kombinezonów. Prośba spotkała się z bardzo pozytywny oddźwiękiem ze strony przedsiębiorców - podkreśla Artur Kuczyński, burmistrz Szczuczyna.

W tym tygodniu mają się odbyć kolejne badania przesiewowe w ZOL. Wyniki pokażą, czy udało się powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Władze apelują do mieszkańców o zachowanie reżimu sanitarnego.

W pow. grajewskim występują obecnie dwa ogniska koronawirusa: w szpitalu miejskim w Grajewie oraz ZOL-u w Szczuczynie. 22 osoby są hospitalizowane, 36 przebywa w izolacji domowej 75 osób przebywa pod nadzorem epidemiologicznym, a 51 - w kwarantannie (dane z 17 sierpnia, na godzinę 9). W związku z dużym przyrostem zachorowań, ta część Podlaskiego jako jedyna trafiła na listę Ministerstwa Zdrowia powiatów objętych żółtą strefą. To oznacza dodatkowe obostrzenia epiedemiologiczne. To m.in. zachowanie 1,5-metrowego dystansu społecznego, surowsze limity gości imprez rodzinnych i wesel, a także miejsc rozrywki, kin, siłowni i targów, czy restauracji. Obowiązuje też nakaz zakrywania ust i nosa w punktach gastronomicznych.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Artur
17 sierpnia, 19:16, Gość 56:

Dupa Jaś nie koronawirus.

W takim razie wytłumacz, dlaczego odkąd pojawiły się zakażenia w ZOL w Szczuczynie zmarły już 3 pacjentki, gdzie normalnie tyle to może umiera w ciągu praktycznie całego roku. Dalej niech tacy jak Ty bagatelizują sprawę to epidemia się nigdy nie skończy...

G
Gość 56

Dupa Jaś nie koronawirus.

Dodaj ogłoszenie