Konie nie biegają po drodze

Tomasz Kubaszewski tkubaszewski@wspolczesna.pl
Tak wyglądał samochód Rafała Trockiego po zderzeniu z końmi.
Tak wyglądał samochód Rafała Trockiego po zderzeniu z końmi. Policja
Augustów. Pewne jest jedno: Rafał Trocki, augustowski strażak i piłkarz suwalskich Wigier powinien żyć. Nie ma też żadnych wątpliwości, że konie nie mogą biegać po jezdni.

Teraz wszystko w rękach prokuratury. Trzeba mieć nadzieję, że efektem śledztwa nie będzie stwierdzenie, iż zwierzęta na drodze, to norma, a Trocki sam sobie jest winien.

Ten wypadek poruszył wszystkich. Bo zginął 30-letni człowiek. Ojciec małego dziecka. Tłumy na jego pogrzebie świadczą o tym, dla ilu osób był kimś bliskim i ważnym. Strażacy wspominali Go jako jednego z najlepszych kolegów. Choć pracował tu raptem dwa lata, już dosłużył się przyznawanego przez prezydenta RP Medalu za Dzielność. Ratował bowiem tonących ludzi.

Kibice Wigier z kolei, ufundowali specjalny wieniec w klubowych barwach. Działacze klubu postanowili natomiast, że cały dochód z meczu przekazany zostanie rodzinie.
Ta sprawa musi być dokładnie wyjaśniona, bez względu na to, kim są właściciele koni. Bo jak ktoś decyduje się na hodowanie zwierząt, to powinien potem ponosić wszelkie tego konsekwencje.

O postępach śledztwa w tej sprawie będziemy na bieżąco informowali na łamach "Gazety Współczesnej".

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stefan
od kiedy przekroczenie prędkoci jest przestępstwem?
jak nie masz pojęcia to nie pisz głupot.
Znalazł sie obywatel, który przestrzega wszystkie przepisy i po mieście jeździ 50km/h. ciekawe??
G
Gość

od kiedy przekroczenie prędkoci jest przestępstwem?
jak nie masz pojęcia to nie pisz głupot

s
steffi

nie wziąść tylko wziąć

g
gienek
W dniu 02.09.2008 o 18:02, Gość napisał:

To chyba ty nie rozumiesz. Ja nigdzie nie pisałem o tym, że zwierzęta, czy też właściwie ich wlaściciel sa tu bez winy. Oczywiście że jest inaczej i oczywiście że powinien własciciel zwierząt, albo osoby odpowiedzialne za to że znalazły się one luzem na drodze, ponieść tego konsekwencje. Ja natomiast odnoszę się do głeboko nieprzemyslanych wpisów w stylu: nieważne ile jechał.Po raz koleny przypomnę: w Polsce obowiązuje kodeks drogowy. Kto nie przestrzega jego postanowień, jest przestepcą. Więc gdyby się tak zdarzyło (a podkreslam że nie wiem czy tak było) że ofiara wypadku jechała powyżej norm ustanowionych kodeksem, to jest ona w pewnej mierze współwinna i sąd skazując osoby odpowiedzialne za zwierzęta, będzie musiał to wziąść pod uwagę.W państwie prawa przepisy bowiem są dla wszystkich. I dla waścicieli zwierząt, ktorzy muszą je pilnowac i nie dopuszczać do tego żeby petały się po drogach. Ale też dla kierowców, którzy muszą przestrzegać ustanowionych ograniczeń prędkości.

n
nikt

brak nadzoru nad zwierzęciem i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym rodzina - TO KOŃ WYPADEK SPOWODOWAŁ ?

G
Gość

To chyba ty nie rozumiesz. Ja nigdzie nie pisałem o tym, że zwierzęta, czy też właściwie ich wlaściciel sa tu bez winy. Oczywiście że jest inaczej i oczywiście że powinien własciciel zwierząt, albo osoby odpowiedzialne za to że znalazły się one luzem na drodze, ponieść tego konsekwencje. Ja natomiast odnoszę się do głeboko nieprzemyslanych wpisów w stylu: nieważne ile jechał.
Po raz koleny przypomnę: w Polsce obowiązuje kodeks drogowy. Kto nie przestrzega jego postanowień, jest przestepcą. Więc gdyby się tak zdarzyło (a podkreslam że nie wiem czy tak było) że ofiara wypadku jechała powyżej norm ustanowionych kodeksem, to jest ona w pewnej mierze współwinna i sąd skazując osoby odpowiedzialne za zwierzęta, będzie musiał to wziąść pod uwagę.
W państwie prawa przepisy bowiem są dla wszystkich. I dla waścicieli zwierząt, ktorzy muszą je pilnowac i nie dopuszczać do tego żeby petały się po drogach. Ale też dla kierowców, którzy muszą przestrzegać ustanowionych ograniczeń prędkości.

E
EBE397

Prędkość z jaką jechał nie miała istotnego znaczenia. Droga nie jest dla koni a dla samochodów, jeśli nie rozumiesz. A np. jeśli dzieciaki rzucają kamieniami w samochody z wiaduktów to też wina kierowców , że nie są w stanie wyminąć lecących kamieni? Twoim tokiem rozumowania to może powinni jechać slalomem 15 km/h?

Poza odpowiedzialnością karną za brak nadzoru nad zwierzęciem i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym rodzina może dochodzić odszkodowania oraz zadośuczynienia na podstawie kodeksu cywilnego.

Cyt. z www.rzu.gov.pl "Podstawę prawną odpowiedzialności cywilnej za zwierzęta domowe stanowi art. 431 § 1 kc., który stanowi iż: "kto chowa zwierzę albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, oni osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy".

Powyższa regulacja wskazuje, że właściciel będzie odpowiadał na zasadzie winy za tzw. winę w nadzorze. Od odpowiedzialności za szkodę właściciel zwierzęcia będzie mógł się zwolnić, gdy wykaże, że nie sposób przypisać winy w zaniechaniu obowiązku starannego nadzoru nad zwierzęciem. Trzeba także zaznaczyć, że w przypadku, gdy zwierzę jest tylko narzędziem w ręku człowieka odpowiada on za szkodę tak, jakby wyrządził ją własnym działaniem/ zaniechaniem (art. 415 kc).

W przypadku zatem, gdy zwierzęta domowe spowodują szkodę osobową tj. uszkodzenia ciała (np. pogryzienie lub zarażenie chorobami odzwierzęcymi) bądź szkodę majątkową (np. zniszczą lub zanieczyszczą odzież, przedmioty osobiste) na właścicielu zwierząt domowych będzie ciążył obowiązek naprawienia szkody. Zakres odpowiedzialności deliktowej wynika z ogólnych zasad prawa cywilnego i określony jest w przepisach kodeksu cywilnego (w szczególności art. 361, 362, 363, 444 - 447 k.c.). Należy dodać, że posiadacze zwierząt domowych zabezpieczając się przed koniecznością osobistego (z własnego majątku) naprawienia szkody korzystają z ofert zakładów ubezpieczeń kupując ubezpieczenia dobrowolne - OC w życiu prywatnym w ramach, których można dochodzić roszczeń odszkodowawczych bezpośrednio od ubezpieczyciela z który posiadacz zwierzęcia zawarł tego typu umowę

Podobne zasady odpowiedzialności istnieją w przypadku szkód wyrządzonych przez zwierzęta hodowlane, za które ponosi odpowiedzialność rolnik. Zaznaczyć jednak należy, ze w przeciwieństwie do niewielkiej liczby wspomnianych umów z zakresie ubezpieczeń odpowiedzialności w życiu prywatnym ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej rolnika ma charakter powszechny i obowiązkowy. Wynika to z faktu, iż rolnik posiadający gospodarstwo rolne podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej rolników. Aktualnie ubezpieczenie OC rolników reguluje ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach, obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. z dnia 16 lipca 2003 r. Nr 124, poz.1152). Pamiętać również należy, iż ustawa wyraźnie wskazuje zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela, ograniczając ją jedynie go szkód, które powstały w związku z posiadanym gospodarstwem. Jeżeli więc szkoda wyrządzona przez zwierzęta hodowlane nastąpi w związku z posiadanym gospodarstwem rolnym, odpowiedzialność za nią będzie obciążać zakład ubezpieczeń z tytułu zawartej umowy ubezpieczenia OC rolników. Natomiast jeżeli szkoda zostanie wyrządzona bez związku z posiadanym gospodarstwem, może zaistnieć sytuacja, w której mimo posiadania ubezpieczenia OC rolników za szkodę odpowiedzialny będzie sam rolnik na zadach ogólnych."

G
Gość

Gdyby jechał 200 na godzinę to jego nie powinno tam być. Bo to już jest na sąd grodzki, który w takich systuacjach orzeka odebranie prawa jazdy. A osoba jeżdżąca bez prawa jazdy jest przestepcą

J
Jan

Droga nie jest dla koni lub dla dzieci tylko dla samochodów. Gdyby tam wbiegły dzieci to winni byli by rodzice. Gdy konie - to ich właściciele.

Dlatego też za brak opieki odpowiadają rodzice gdy dziecko wypadnie z okna, a nie właściciel chodnika lub trawnika - spółdzielnia mieszkaniowa. A niechby jechał i 200km/h to tam koni nie powinno być.

f
fred

Normalnie to według niektórych TYLE ILE FABRYKA DAŁA. Czyli na maxa. Stało się nieszczęście. Tragedia. Ale gdyby na drogę wbiegły dzieci to pewnie skończyłyby tak jak te konie.

G
Gość

Normalna prędkość, czyli taka na jaką pozwalają przepisy, to: na terenie zabudowanym 50 km/h.Poza terenem zabudowanym 90 km/h. Chyba że mamy do czynienia z drogą ekspresową - wówczas 110 km/h, lub autostradą, gdzie można jechać 130 km/h.
W każdym z powyższych przypadków, przekroczenie limitu dopuszczalnego jest wykroczeniem.
To tak w kwestii formalnej, bo szlag mnie trafia jak czytam sformułowanie "jechał normalnie".
Normalnie to znaczy ile? Tyle ile dopuszczały przepisy czy szybciej?

p
przyjaciel

nie ważne ile jechal mial normalno predkosc... dlaczego lumpy pedaly chodza po tym swiecie a moj przyjaciel mosial zginac... dlaczego!!!

k
kazik

Prędkość to chyba była dużo wyższa od dopuszczalnej.