Kontrowersyjny temat znowu powraca

Rafał Bieńkowski [email protected]
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 podczas czwartkowego przedstawienia bożonarodzeniowego. Czy przygotowali je po raz ostatni jako niezależna szkoła?	 Fot. R. Bieńkowski
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 podczas czwartkowego przedstawienia bożonarodzeniowego. Czy przygotowali je po raz ostatni jako niezależna szkoła? Fot. R. Bieńkowski
Udostępnij:
Nie wszyscy chcą rewolucji w szkolnictwie.

Temat utworzenia kolejnych zespołów szkół miejskich omawiany był aż na trzech komisjach rady miasta. Chociaż wiadomo, że dojdzie zwolnień, to jednak nikt tego głośnio nie chce mówić. Burmistrz mówi za to o 400 tys. zł oszczędności.

Plan burmistrza wygląda tak: od początku roku szkolnego 2012/2013 Szkoła Podstawowa nr 2 i Publiczne Gimnazjum nr 2 mają utworzyć Zespół Szkół Miejskich nr 2. W skład ZSM nr 3 mają wejść Szkoła Podstawowa nr 4 i Publiczne Gimnazjum nr 3. W ten sposób włodarze miasta chcą szukać oszczędności. Nie brakuje jednak przeciwników łączenia szkół, którzy stanowczo protestują.

Gorące posiedzenia
Kontrowersyjny temat był poruszany na trzech ubiegłotygodniowych komisjach rady (chodziło o podjęcie uchwały zapowiadającej zamiar łączenia szkół). Zdaniem pomysłodawców tworzenia zespołów decydujące są względy ekonomiczne oraz administracyjno-organizacyjne. Istotne ma być też to, że w szkołach zmniejsza się liczba dzieci. Według przygotowanej przez urząd miasta symulacji, problem ten dotyczy przede wszystkim gimnazjów. Z perspektywy miasta rocznie przyznawana subwencja wynosząca ok. 12,5 mln zł jest niewystarczająca, bo przecież jej wysokość zależna jest od liczby uczniów.

Na komisjach radni oraz dyrektorzy szkół nie od razu dowiedzieli się jednak najważniejszego: ile wyniosą oszczędności. W ubiegłą środę padły tylko zdawkowe informacje odnośnie oszczędności w kwestii zmniejszenie liczby stanowisk kierowniczych: na jednej szkole w skali roku da się zaoszczędzić ok. 20 tys. zł (pieniądze z dodatków funkcyjnych). Docelowo w ZSM nr 2 i 3 ma być jeden dyrektor oraz dwaj wicedyrektorzy odpowiedzialni za szkołę podstawową i gimnazjum.

Szkoła to nie firma
Na posiedzeniach obecne były dyrektorki wszystkich szkół. Planowanie łączenia SP nr 4 i PG nr 3 przebiega raczej bez większego echa. Dyrektorki przedstawiły swoje godzinowe kalkulacje, które pozwolą zmniejszyć ryzyko zwolnień.

- Nie do końca jest jednak tak, że każdy będzie miał pracę. Może tak się stać np. w przypadku nauczania języka polskiego - mówiła Beata Szewczyk, dyrektor gimnazjum.
W zupełnie innej atmosferze kwestia łączenia przebiega w SP nr 2 i PG nr 2. Kierująca podstawówką Urszula Mazurek krytykuje te zamierzenia.

- Nasza szkoła, mimo że formalnie nie nazywa się zespołem, to go tworzy. W jej skład wchodzi przedszkole liczące 174 dzieci od 3. roku życia oraz 451 uczniów klasy I-VI - tłumaczy w rozmowie z nami Mazurek. - Liczba dzieci uczęszczających do szkoły od trzech lat ma tendencję rosnącą. SP nr 2 w ostatnich pięciu latach pozyskała kwotę 2 mln 428 tys. zł biorąc udział w 15 projektach rządowych i unijnych.

Szkoła osiąga bardzo wysokie wyniki edukacyjne, artystyczne i sportowe. Jest organizatorem wielu uroczystości skierowanych do społeczności lokalnej, również konkursów i zawodów na szczeblu wojewódzkim. Szkoła spełnia swoją rolę jako miejsce nauki i wychowania, nie jest zatem przedsiębiorstwem, które należy postrzegać wyłącznie jako źródło finansowych oszczędności - dodaje stanowczo.

Łączenia nie chce praktycznie cała kadra nauczycielska Dwójki oraz rodzice.
- Każda reorganizacja oznacza redukcję zatrudnienia. I tak mamy w mieście duże bezrobocie, a przez to jeszcze je zwiększymy - komentowała też Bogumiła Kierznowska, przewodnicząca grajewskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

W innym tonie wypowiada się dyrektorka gimnazjum.
- Nauczyciele boją się zwolnień, to zrozumiałe. Obecnie w naszej szkole pracuje 33 nauczycieli. Według moich wyliczeń w najbliższym roku każdy z nich będzie miał pracę. Mamy nawet tutaj pewien zapas - twierdzi Barbara Ciszewska, dyrektor PG nr 2.

Zadecyduje kuratorium
Chociaż na komisjach radni w większości głosowali za łączeniem szkół, to część radnych wydaje się być bardzo sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Tomasz Cebeliński wytknął burmistrzowi, że ten długo nie przedstawia konkretnych oszczędności.

- Podniesienie ręki to nie jest tylko prosty gest. Ja muszę być do tego przekonany, a jak na razie nie jestem - mówił z kolei na środowej komisji Grzegorz Curyło, przewodniczący rady miasta.
Burmistrz zdradził jednak w końcu więcej szczegółów dotyczących finansów.

- W skali roku na czterech szkołach będziemy mieć minimum ok. 400 tys. zł oszczędności. Kwestia reorganizacji stanowisk dotyczyć będzie tylko i wyłącznie obszaru administracji. Nauczyciele pozostaną ci sami - zapewniał nas w piątek Adam Kiełczewski, który w obecności radnych i dyrektorów powiedział też, że w przypadku łączenia bierze całą odpowiedzialność na siebie.

Decydujący głos w całej sprawie będzie miało jednak Kuratorium Oświaty.
- Trudno nam zajmować stanowisko, bo jeszcze nie otrzymaliśmy w ogóle takiej informacji. Jeśli jednak nasza opinie będzie negatywna i szkoły nie będą łączone, to taka decyzja blokuje w całości przedsięwzięcie. To ostateczny werdykt - tłumaczy Andrzej Raczyło, szef suwalskiej delegatury KO w Białymstoku. l

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie