Kredyty mieszkaniowe nie takie straszne

Józef Lonczak, www.nowiny24.pl
Zapisy, które weszły w życie przed tygodniem niewiele zmienią w polityce kredytowej.

Dzieje się tak, pnieważ większość banków od dawna stosuje się do jej zapisów. Opublikowana pół roku temu przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF), rekomendacja T, sprawiła niemałe zamieszanie na polskim rynku bankowym. Wywołało to spory niepokój wśród potencjalnych kredytobiorców, zwłaszcza tych zainteresowanych zaciągnięciem kredytu hipotecznego.

Świat się nie zawali
- Kilkudziesięciostronicowy dokument miał znacznie ograniczyć dostęp do finansowania nieruchomości, co bardziej spanikowani pisali nawet, że spowoduje to załamanie rynku kredytów hipotecznych. Im bliżej terminu wejścia w życie tym więcej sugestie KNF straszyły coraz mniej. Przed tygodniem w życie weszło 14 z 25 z nich i świat się nie zawalił. I nie zawali - tłumaczy Marcin Krasoń, analityk Open Finance.

Na początku najwięcej obaw było związanych z przeprowadzaniem tzw. stress testów, tzn symulacji zdolności kredytowej kredytobiorcy przy założeniu, że radykalnie zmienią się warunki makroekonomiczne.

Kalkulacje na wypadek gorszych warunków
KNF sugerował, by przeprowadzać kalkulacje dla stóp procentowych wyższych o 400 punktów bazowych (4 pkt proc.) oraz wzrostu kursów walut o 30 proc. w przypadku kredytów walutowych.

- Gdyby banki potraktowały ten zapis literalnie, rzeczywiście oznaczałoby to ograniczenie dostępu do kredytów dla dużej grupy klientów. Bowiem oznaczałoby to, że przy obliczaniu zdolności kredytowej trzeba brać pod uwagę wzrost raty o 50 proc. w przypadku kredytów złotowych i aż o 100 proc. w kredytach walutowych. Jednak, po pierwsze, bankom wolno rozpatrywać te punkty oddzielnie, a nie łącznie. Po drugie, jest to zalecenie dotyczące wewnętrznych procedur, przeprowadzenie stress testu nie oznacza automatycznego odrzucenia wniosku klienta, jeśli jego zdolność kredytowa nie pozwalałaby na obsługę znacznie wyższych rat - wyjaśnia Krasoń.

Co z wkładem własnym
Sporo obaw wynikało także z zapisu o wymaganiu w kredytach walutowych co najmniej 20-proc. buforu na wypadek zmian kursów walut. Według alarmistycznych interpretacji oznaczało to obowiązkowy 20-proc. wkład własny.

- Szybko okazało się, że KNF miała na myśli zabezpieczenie kredytu i pożyczki z LtV równym 100 proc., że wystarczy wykupić ubezpieczenie i kredyty takie wcale nie znikną z rynku - uspokaja Krasoń.

W opinii KNF, zabezpieczeniem brakującego wkładu może być druga nieruchomość lub wykupione ubezpieczenie co wywołało narzekania o dodatkowych kosztach, które poniosą dla kredytobiorcy.

- Owszem, w zależności od banku ubezpieczenie może kosztować nawet kilka proc. kwoty kredytu, jednak większość banków ubezpieczenia niskiego wkładu własnego pobiera już od dawna. Co więcej, niektóre instytucje m.in. Alior Bank, mBank, MultiBank wymagają ubezpieczenia już przy LtV większym od 70 proc. Co oznacza, że wejście w życie rekomendacji T praktycznie nic nie zmienia - wyjaśnia analityk Open Finance.

Źródło: Kredyty na mieszkania zaciągamy prawie jak dawniej - www.nowiny24.pl

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie