Kwiaty dla 'Juliusza"

(MK)
Udostępnij:
- Pojadę 1 sierpnia do Warszawy, jak co roku od lat - mówi Mieczysław Bruszewski, żołnierz powstania warszawskiego. - Spotkam się z niedobitkami z naszego oddziału - żartuje.

Pan Mieczysław (rocznik 1922) jest rodowitym łomżaninem. Przed wojną mieszkał z rodzicami na ul. Dwornej. Zanim został znanym w mieście właścicielem zakładu introligatorskiego, który prowadzi zresztą do dziś, przeżył dramat II wojny światowej. W 1943 roku uciekł z Łomży do Warszawy, bo groziły mu represje po tym, jak wspólnie z kolegami ukradł Niemcom kilka karabinów. W Warszawie trafił do środowisk związanych z ruchem oporu. Pracował w AK_owskiej tajnej drukarni, gdzie zastał go wybuch powstania.
- To było dla nas oczywiste, że trzeba walczyć. Nikt się nie zastanawiał, nie ważył racji. Tak myśleliśmy. Innego myślenia nie było - wspomina dziś pan Mieczysław.
Jako kapral podchorąży został przydzielony do zgrupowania AK 'Gustaw_Harnaś" - Oddział Specjalny 'Juliusz". Walczył na Woli, później na Starym Mieście. Za udział w walkach na Starówce został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. Był jednym z ostatnich żołnierzy, opuszczających kanałami Starówkę rankiem 2 września 1944 roku. W czasie walk na Śródmieściu w połowie września Bruszewski został ciężko ranny i dostał się do niewoli.
- To pamiątka, która mi po tym została - pan Mieczysław pokazuje okaleczoną lewą dłoń, przy której brakuje palców. Powstanie przeżył dzięki poświęceniu zakonnic z klasztoru Wizytek na Krakowskim Przedmieściu, które opiekowały się rannymi i zorganizowały im wyjazd z miasta. Do Łomży wrócił w 1945 r. Próbował normalnie żyć, gdy przyszło aresztowanie. Za przynależność do AK w więzieniach PRL_owskich spędził prawie 8 lat, aż do roku 1956.
Gdy wreszcie zaczął normalnie żyć, zaczął też uczestniczyć w spotkaniach członków swojego oddziału w rocznicę wybuchu powstania. Spotykali się przez długie lata prywatnie, w tajemnicy przed władzami. Wspominali towarzyszy broni, składali kwiaty w kwaterze OS 'Juliusz" na Powązkach. Najbliższa rocznica będzie szczególna, bo sześćdziesiąta.
- Nie wiem, czy kogoś jeszcze spotkam. Z około 30 osób w latach 50., pozostały niedobitki, dwie_trzy osoby. Wszystkich pokonał czas - mówi pan Mieczysław. Pociechą dla niego jest to, że otwarte zostanie Muzeum Powstania Warszawskiego. Pamięć o ich walce, pielęgnowana przez 60 lat przez uczestników warszawskiego dramatu, znajdzie tu miejsce dla przyszłych pokoleń.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie