Można z tym zrobić porządek

Tomasz Kubaszewski [email protected]
Udostępnij:
Śmierdzący dym wychodzi z domowych kominów.

Codziennie z kominów wychodzą kłęby śmierdzącego dymu. W innych miastach już robią z tym porządek.

Będziemy chodzić od domu do domu i sprawdzać, co ludzie wrzucają do pieców - zapowiada Piotr Stępień, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Radomiu.

Suwałk problem dotyczy w takim samym stopniu. Skarżą się szczególnie mieszkańcy osiedli domów jednorodzinnych. Z niektórych kominów regularnie wylatuje śmierdzący dym.

- Nie da się tego wytrzymać - opowiada jeden z naszych Czytelników mieszkający przy ul. Powstańców Wielkopolskich. - Ludzie spalają wszystko, co się da.

Przez lata problem wydawał się nierozwiązywalny. Bo nie bardzo było wiadomo, kto i jak ma egzekwować przepisy zakazujące spalania w domowych piecach np. plastykowych butelek czy starych szmat. Polskie miasta zaczynają jednak z tym walczyć. - Najpierw przeprowadzimy w mieście akcję informacyjną, a od lutego zaczniemy chodzić po domach - mówi P. Stępień. - Strażnicy otrzymali od prezydenta Radomia specjalne upoważnienia. Na ich podstawie możemy wejść do każdego domu i sprawdzić, kto i czym pali.

Upoważnienie jest bardzo konkretne - dotyczy wyłącznie pomieszczenia, w którym znajduje się piec. Strażnicy mogą też wziąć próbki popiołu. Na tej podstawie w większości przypadków uda się ustalić, co zostało spalone. - Wiele miast, jak choćby Kraków, ma już spore osiągnięcia w tej dziedzinie - dodaje P. Stępień. - Z problemem zasmradzania powietrza przez nieodpowiedzialnych ludzi można sobie poradzić.

Tymczasem Jarosław Filipowicz, rzecznik prasowy suwalskiego ratusza, twierdzi, że sprawa taka prosta nie jest. Jego zdaniem, przepisy nie są na tyle jednoznaczne, by zapewnić miejskim strażnikom wejście do każdego domu. W Suwałkach problemem jest także pobieranie próbek popiołu. Bo ich badanie, to określone koszty.

- Nasi strażnicy mają jednak odpowiednie uprawnienia i jeśli ktoś zawiadomi o tym, że z komina wydobywa się śmierdzący dym, reagują - zapewnia.

Radomscy strażnicy twierdzą, że to wszystko kwestia podejścia do problemu. Przypominają jednocześnie, że za niewpuszczenie funkcjonariusza na teren posesji grozi kara więzienia do 3 lat, zaś za wkładanie do pieca niedozwolonych materiałów - 500-złotowy mandat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
as
To dziwne bo wejść do domu to mogą służby z nakazem sądowym albo prokuratorskim. A poza tym krety... to co ten dym ma pachnieć?
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie