Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Myśliwy zapłaci Skarbowi Państwa 28 tys. zł za zabite łosie

PAP
PAP
pixabay.com/ zdjęcie ilustracyjne
73-letni myśliwy, wobec którego warunkowo umorzono postępowania karne dotyczące zastrzelenia dwóch łosi, ma zapłacić Skarbowi Państwa 28 tys. zł ekwiwalentu za zabicie zwierząt, na których odstrzał obowiązuje od lat moratorium - orzekł w środę Sąd Okręgowy w Łomży (Podlaskie).

W sierpniu Sąd Rejonowy w Zambrowie nieprawomocnie warunkowo umorzył postępowanie karne na dwuletni okres próby, myśliwy ma też zapłacić 5 tys. zł świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Łomżyński sąd rozpoznawał apelacje od tego wyroku, złożone przez prokuraturę i wojewodę podlaskiego.

Prokuratura, która w pierwszej instancji chciała m.in. kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, warunkowe umorzenie postępowania uznała za orzeczenie zbyt łagodne. Wojewoda podlaski, występujący w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy chciał, by oskarżony zapłacił również finansowy ekwiwalent za zabicie zwierząt, na których odstrzał obowiązuje moratorium; zambrowski sąd odstąpił od zasądzenia takiego odszkodowania.

Sąd Okręgowy w Łomży zmienił jednak wyrok w tym zakresie, odwołał się do przepisów mówiących o tym, że w przypadku warunkowego umorzenia postępowania sąd nakłada na sprawcę obowiązek naprawienia szkody; orzekł, że myśliwy ma zapłacić na rzecz Skarbu Państwa 28 tys. zł - poinformował PAP prezes łomżyńskiego sądu Jan Leszczewski. Apelacji prokuratury sąd nie uwzględnił. Wyrok jest prawomocny.

Zbiorowe polowanie miało miejsce w listopadzie ub. roku niedaleko podlaskiej miejscowości Grądy Woniecko. Tuż po nim myśliwy mówił, że łosie pomylił z jeleniami i sarnami, na które odbywało się polowanie. Mówił też wówczas, że zwierzęta przebiegały przez drogę, pod słońce nie widział dokładnie, że to nie jelenie, a łosie - klępa z łoszakiem. Oddał dwa szybkie strzały.

W śledztwie nadzorowanym przez Prokuraturę Rejonową w Zambrowie 73-letni myśliwy usłyszał zarzut polowania w czasie ochronnym - czyli w czasie obowiązywania moratorium na odstrzał łosi - groziło mu do pięciu lat więzienia.

Przed zambrowskim sądem przyznał się, że popełnił "fatalny błąd". Dodał, że strzela szybko i celnie, w kole łowieckim jest od 40 lat i nigdy nie był karany dyscyplinarnie. "Bardzo żałuję tego czynu, w najczarniejszych snach nie myślałem, że tak zakończę swoje długoletnie przygody myśliwskie" - powiedział w czasie procesu w pierwszej instancji.

Zaznaczył, że - jak wyliczył, biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia - na decyzję miał niecałe pół sekundy, a między strzałami "góra dwie dziesiąte sekundy". "Ja się upewniłem, do jakiego zwierzęcia strzelam, ale popełniłem błąd" - mówił. Podkreślał, że gdyby prawidłowo rozpoznał cel, nie oddałby strzałów do łosi.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych (sondaż)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna