Na wąskim torze...

Wojtek Mierzwiński [email protected]
- Te wszystkie przedmioty to kawałek historii niemal całej Europy. Są tu części lokomotyw polskich, pruskich, niemieckich, włoskich i rosyjskich, a czapki konduktorskie nawet z Jugosławii - wylicza Mirek Sawczyński.
- Te wszystkie przedmioty to kawałek historii niemal całej Europy. Są tu części lokomotyw polskich, pruskich, niemieckich, włoskich i rosyjskich, a czapki konduktorskie nawet z Jugosławii - wylicza Mirek Sawczyński.
Udostępnij:
Region. Mirosław i Adam Sawczyńscy z Ełku od 20 lat zbierali wszystko, co związane z kolejnictwem na Mazurach. Nieraz, co prawda, za starą lampę naftową trzeba było "postawić" flaszkę... Ale było warto! Teraz te przedmioty możemy podziwiać w muzeum.

Dwadzieścia lat temu, gdy wokół Ełku ruszyła elektryfikacja kolei, serca zaczęły się krajać dwóm ełczanon: Mirkowi i Adamowi Sawczyńskim - miejscowym kolejarzom. Nie mogli znieść, że stare, przedwojenne lampy naftowe i kasowniki idą na złom. Dusza bolała, gdy widzieli stare, zabytkowe szafy kolejarskie, dębowe wysłużone ławki z dworców - z wykrojonymi na nich scyzorykiem serduszkami - wkładane do pieców, na spalenie. Zaczęli więc kolekcjonować niemal wszystko, co wiązało się z koleją na Mazurach.

Dziś stare bilety, mapy kolejowe, czapki maszynistów, lampy, telefony sprzed niemal 100 lat, które udało im się uratować, można oglądać w ełckim Muzeum Kolei Wąskotorowej.

- Zaczęliśmy od ratowania lamp naftowych i karbidowych, które całymi wagonami szły do kasacji - opowiada Mirek Sawczyński. - Te, które udało nam się uchronić przed zniszczeniem, chowaliśmy w piwnicy. Potem dołączyły do nich bilety, takie stare, prostokątne. Postanowiliśmy ocalić kawałek historii. I żeby było jasne: pomagało nam bardzo wielu kolejarzy z Ełku i okolic, nie przypisujemy sobie wszystkich zasług!

Sekretarz oddał im swoją szynę

Bracia szybko złapali bakcyla. Kolekcja rosła. Najcenniejszym eksponatem, który mogą oglądać teraz turyści, jest mapa ełckiego węzła kolejowego z 1914 roku. Jest też, jak podejrzewają Sawczyńscy, jedyna oryginalna w kraju tablica z lokomotywy z napisem " Niech żyje 1 Maja".

- Pamiętam pracownika ełckiej parowozowni, który te tablice malował, Wszyscy mówiliśmy na niego Matejko. Zawsze miał dużo pracy przed 1 maja i 22 lipca. W te dni, każda lokomotywa w kraju jechała z taką właśnie okrągłą tablicą na przedzie. Takie czasy były... - zamyśla się Mirek.

Ciekawym eksponatem muzeum Ełckiej Kolejki Wąskotorowej jest też kawałek szyny z 1923 r. oprawiony w drewnianą ramkę, który w latach 70. dostał pierwszy sekretarz partii w Ełku. Oddał ją do muzeum kilka lat temu.

- To było miłe. A bardzo różnymi sposobami zdobywaliśmy te wszystkie przedmioty, które teraz oglądają turyści - śmieje się Adam Sawczyński.

- Czasami flaszkę trzeba było postawić za lampę, którą ktoś miał w kącie w garażu - przyznaje Mirek. - Kiedyś nasz znajomy, pan Dominik, stawiał szklarnię na działce tuż za przejazdem kolejowym, obok drogi na osiedle Konieczki. Zaalarmował nas, że wykopał tablicę z ostrzeżeniem przed manewrami na torach. Napis był jeszcze po niemiecku. Oddał nam ją.

Podobnie trafiła do muzeum pruska tablica peronowa z dworca w Prostkach, a zupełnie niedawno jeden ełczanin po prostu zostawił na korytarzu muzeum dwie zabytkowe, stare lampy naftowe. Po renowacji dołączą do kolekcji.

Stuletnie pocztówki ze strychu

Najciekawszego odkrycia dokonał Adam w Sterławkach. Tam na strychu starego budynku kolejowego, pod oknem, znalazł stertę pocztówek kolejowych. Najstarsze pochodzą z 1912 r.

- A obok stał piec, w którym ktoś nimi palił - mówi ze smutkiem Mirek. - Ponoć wcześniej było ich tyle, że grubą warstwą zalegały na całej podłodze. Suszymy je i kombinujemy, co zrobić, by atrament - bo pisane były jeszcze piórem - nie wyblakł. Podejrzewamy, że najlepiej byłoby podświetlić je specjalnymi świetlówkami. Są bardzo cenne, bo na każdej takiej pocztówce jest informacja, co dany człowiek przewoził, skąd pochodził, dokąd jechał...

Historia w wagonach

Mirek Sawczyński dopiero teraz, w deszczowe wrześniowe dni, ma więcej czasu na dłuższą rozmowę w muzeum. Latem niemal codziennie oprowadza po nim turystów. Ci mają wtedy doskonałą lekcję historii, bo Sawczyński o każdym z eksponatów potrafi opowiadać godzinami. A samych znaczków konduktorskich zgromadził niemal dwieście, obok nich klikanaście czapek kolejarskich, nawet te unikatowe, produkowane jeszcze dla PKP w Jugosławii w latach 1946-47. Obok, w pieczołowicie czyszczonych gablotach, leżą stare legitymacje kolejarzy. A że prawie wszystkich Sawczyńscy znali , mogą o nich mówić i mówić...

Kiedy w sezonie turystycznym Mirka nie ma w muzeum, wtedy niemal na sto procent wiadomo, że nakłada czapkę kolejarską i o historii niemal stuletniej Ełckiej Kolejki Wąskotorowej opowiada pasażerom w... jadących wagonach. Turyści odrestaurowanymi wagonami bez okien wciąż mogą jeździć z Ełku do Sypitek. Pociąg z zabytkową lokomotywą na czele, powolutku toczy się po najwęższym torze na Mazurach, ktoś gra na akordeonie, a po wagonach biegają dzieci w czapkach konduktorskich. A jakże inaczej! Kiedy wycieczka wraca do Ełku, czapki wracają do muzeum, a dzieci, którym rodzice robili zdjęcia, mają pamiątkę.

- Na wieszak wracają też lizaki kolejowe oraz mundurek kolejarski. Ponad 20 lat temu z okazji jakiegoś święta paradowała w nim młodziutka ełczanka. Kilka lat temu przyniosła nam zdjęcie z tej parady oraz ten mundurek! Dzieci uwielbiają go nakładać - zapewnia Mirek Sawczyński.

Słuchacze radia go docenili

W tym roku na Mirosława Sawczyńskiego mogli głosować słuchacze Polskiego Radia. Za to, że wraz z bratem uratował setki przedmiotów dokumentujących przeszłość pruskiej i mazurskiej powojennej kolei, został bohaterem plebiscytu na Mistrza Lata z Radiem 2008. Zajął 9. miejsce wśród 17 Polaków, którzy swoimi działaniami promowali regiony, w których żyją. O czym marzy Sawczyński?

- Żeby muzeum było większe, bo eksponatów wciąż nam przybywa. W piwnicy mamy jeszcze sporo lamp naftowych, których nie zdążyliśmy odnowić - mówi Mirek Sawczyński. - Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy z zakamarków swoich piwnic, stodół czy garaży przynieśli nam jakieś przedmioty, nawet bardzo drobne, ale związane z koleją. O każdy pieczołowicie dbamy, odnawiamy, by mogły je oglądać przyszłe pokolenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gerd Bandilla
Herzlichen Glueckwunsch zum 20-jaehrigen Jubilaeum!
z
z oddali
Jako były Ełczanin,jakies dwa lata temu tez zwiedzałem muzeum i połozoną obok pasiekę pszczelą. Wrażenia bardzo sympatyczne - szczegolną frajdą była jazda kolejową drezyną, która trzeba było napędzać siłą własnych rąk. Takie placówki powinny być hołubione i otoczone szczególna troska włodarzy miasta, bo są jego atrakcją i przyciągają turystów. Szczególne wyrazy uznania dla panów Sawczyńskich, za ich zaangazowanie i pasję z jaką wykonują swoja pracę. Dziekuję za dyplom licencjonowanego operatora drezyny.
g
gośc
Muzeum kolejnictwa zyskało by na większej atrakcyjności gdyby mieściło się w centrum miasta ku wygodzie turystów .A tak , na uboczu ,zapomniane. Warto by było aby władze miasta EŁKu bliżej zainteresowały się odpowiednią lokalizacją muzeum kolejnictwa wąskotorowego. Zwiedziłem muzeum jako turysta z Warszawy . Miła obsługa pana opowiadającego o historii kolejki wąskotorowej . Ale ... odniosłem wrażenie że, eksponaty powinne mieć swoją "godność " tzn. powinna być zachowana pewna harmonia ich położenia. Po prostu ,na te ciekawe eksponaty historii EKW powinno być większe pomieszczenie.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie