Najpierw dostał nożem, a potem rozłupał napastnikowi głowę

Jacek Przygucki
Udostępnij:
Suwałki. Gra w karty, połączona z nadmiernym spożyciem alkoholu zarówno w obecnych czasach, jak i w tych dawno minionych może prowadzić i prowadziła do tragicznych skutków. O tym opowie niniejsza historia.

Sylwetka autora

Sylwetka autora

Jacek Przygucki, sędzia, Absolwent prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach rozpoczął pracę w Sądzie Rejonowym w Suwałkach. W 1998 r. został sędzią okręgowym. Od 2006 r. jest wiceprezesem Sądu Okręgowego, a od niedawna także członkiem zarządu
ogólnopolskiego stowarzyszenia sędziów "Iustitia". Żonaty, dwie córki.

Pasjonuje się historią regionu.

16 grudnia 1923 do domu mieszkańca wsi Rozguliny Macieja Kunasa przyszło sześciu znajomych, w tym bracia August i Maciej Redantowie. Przy kilku butelkach wódki zamierzali pograć w karty. Na początku atmosfera była miła.

Niestety, wraz z ilością spożytego alkoholu malała wśród grających tolerancja na zachowania innych. Między Kunasem a Augustem Redantem zaczęło dochodzić do kłótni na tle rozliczeń pieniężnych. Maciejowi Redantowi początkowo udawało się uspokoić brata. Po opróżnieniu 3 butelek wódki August wyzywał jednak gospodarza
od szulerów. Obaj wyszli na zewnątrz. August Redant ugodził dwukrotnie
nożem Macieja Kunasa w okolice klatki piersiowej. Ten zdołał jeszcze chwycić
nogę od ławy i kilkakrotnie uderzył nią w głowę napastnika. Tak skutecznie,
że właściwie rozłupał mu czaszkę. Ostatkiem sił wrócił do domu i zemdlał.

Redant zmarł kilka minut później.

Macieja Kunasa zatrzymano i zarzucono mu pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Oskarżony bronił się, twierdząc, że to on był napastowany i działał w samoobronie. Wszak najpierw został ugodzony nożem.

Zaczął się proces. Świadkowie potwierdzili, że to zmarły zachowywał się awanturniczo i czepiał się oskarżonego, a gdy ten chciał go wyprosić z domu, nie posłuchał.

Sąd z uwagą pochylił się nad tą sprawą, stwierdzając, iż podsądny dopuścił
się zarzucanego mu czynu w stanie silnego wzruszenia psychicznego. Wziął też
pod uwagę jego młody wiek, dobrą opinie oraz fakt, że zajście zostało wywołane przez samą ofiarę oraz to, iż oskarżony w zdarzeniu został ciężko ranny.

Na koniec sąd napisał: "Będąc wtedyż ciężko ranionym przez ofiarę, kiedy to niewątpliwie odezwał się w nim instynkt samozachowawczy i pchnął go do zastosowania pierwotnej zasady oko za oko, ząb za ząb, uznaje za słuszne wymierzenie mu jako zasłużoną karę zamknięcie w twierdzy na przeciąg 3 miesięcy."

Wyrok nie był zaskarżony.

Opracowano na podstawie akt sądowych, znajdujących się w Archiwum Państwowym w Suwałkach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Bardzo ciekawa historia. Pokazuje, że pomimo upływo 85 lat nic się nie zmieniło. I jest dowodem, że nieprawdziwe jest twierdzenie przez niektóre osoby, że to PRL rozpiło ludzi.
g
gościu
ciekawa historyjka, szkoda tylko, że nie ma bardziej aktualnych tematów z Suwałk
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie