Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 11godz.
  • 48min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Niektórzy mówią o nich "psychiczni", inni określają jeszcze gorzej

Urszula Krutul ukrutul@wspolczesna.pl
Zajęcia plastyczne dają wytchnienie. Wówczas osoby z zaburzeniami psychicznymi mogą uwolnić kreatywność i zapomnieć o bolesnej dla nich rzeczywistości.
Zajęcia plastyczne dają wytchnienie. Wówczas osoby z zaburzeniami psychicznymi mogą uwolnić kreatywność i zapomnieć o bolesnej dla nich rzeczywistości.
Krzysiek: Budzisz się każdego dnia i nie wiesz, czy przeżyjesz.

Przystań to ich miejsce. Niektórzy znajdują tu chwilę wytchnienia. Inni - jak Ula i Krzysiek - przyjaciół. A jeszcze inni - jak Agnieszka, znaleźli tu nawet miłość. Niektórzy mówią o nich "psychiczni", inni określają w jeszcze w gorszy sposób.

Jednak po kilku spotkaniach z podopiecznymi białostockiego Klubu Pacjenta Przystań, działającego przy Stowarzyszeniu na rzecz Rehabilitacji Psychiatrycznej, pojawia się pytanie, czy to oni są chorzy, czy świat wokół nich. Poznajcie ich historie.

Trzeba być czynnym i nie dać się chorobie
Ania ma 44 lata i choruje na depresję dwubiegunową. Kiedy ją spotykam, mówi, że ma gorszy dzień. A wygląda promiennie. Chciałabym w takim razie zobaczyć jaka jest, kiedy dzień jest lepszy. Na pierwszy rzut oka Ania przeczy stereotypowemu wyobrażeniu osoby z depresją. Zadbana, lekko skrępowana, ale te skrępowanie zakrywa uśmiechem.

- W sumie to nie wiem dokładnie, kiedy zaczęłam chorować - zaczyna swoją opowieść Ania. - W tej chorobie najgorsze jest zbyt nadmierne, emocjonalne przeżywanie wszystkiego. I niestety często nie da się powstrzymać tych emocji. I człowiek ciężko sobie z tym radzi.

Jednak Ania się nie poddaje. Mówi z pewnością w głosie, że od kiedy została zdiagnozowana, czyli od roku 2007, walczy o siebie. Ma za sobą szereg psychoterapii. Cały czas czyta, stara się poznać chorobę i obserwuje siebie. Sprawdza jak reaguje.

- Najważniejsze jest zrozumienie choroby, jej przebiegu - mówi kobieta. - Teraz już wiem, że jak jest stabilność, finansowe poczucie bezpieczeństwa i dobra atmosfera w domu, bez stresu, to jest dobrze. Dodatkowo trzeba być czynnym. Nie siedzieć w domu i nie myśleć: "jestem chory". Nawet kiedy jest trudny okres, trzeba, żeby ktoś pomógł, wyciągnął z domu. Wtedy nie ma lęku.
Podobne zdanie ma Danusia. Jest osobą bardzo sympatyczną, otwartą. Sama przyznaje, że uwielbia rozmowy z ludźmi. One trzymają ją w formie. Danusia ma 76 lat. Cierpi na schizofrenię.

- Choruję od 1970 roku - zaczyna opowieść. - Dwadzieścia lat było bardzo źle, byłam na tabletkach. Nie mogli dobrać odpowiedniego leku. Co 3 miesiące byłam w szpitalu. Córka rosła, miałam kłopoty. Ciężko mi było, że musiałam być daleko od niej. A potem pani doktor trafiła na lek.

Nastąpiła poprawa i przez dwanaście lat było dobrze. Niestety, w 2003 roku wycofano lek, który przyjmowała. Kiedy o tym mówi, głos jej się łamie. Spuszcza nieznacznie wzrok.

- Jak znowu przeszłam na tabletki, to od razu zachorowałam. Trafiłam do szpitala - mówi.
Na szczęście medycyna i tym razem się nad nią pochyliła. Udało się dobrać leki i z każdym dniem było coraz lepiej.

- Jak jestem chora, to jest mi bardzo ciężko. Przechodzę to depresyjnie, maniakalnie. Miałam trzydzieści parę lat jak zachorowałam. Wcześniej byłam bardzo spokojna, koleżeńska. Cieszę się, że są leki i że dzięki nim dobrze się czuję. Teraz mam zastrzyki. Kłują mnie od 20 lat - mówi z lekkim uśmiechem Danuta, próbując pokazać miejsca, w których ma zrosty. - I już nie ma się gdzie wbić. Ale szczęśliwa jestem, że teraz zdrowie dopisuje, bo i myśli normalne. I nie siedzę w domu. Jak nie było klubu, to było gorzej. A teraz zawsze mogę tu przyjść i odpocząć. To moje miejsce.

Życie bez choroby? Byłoby inne
Agnieszka ma 29 lat. To blondynka, ma pomalowane na niebiesko paznokcie. Widać, że lubi o siebie dbać. Choruje od 14 roku życia. Diagnoza: zaburzenia schizoafektywne.

- Kiedy dowiedziałam się o chorobie, z początku nie wiedziałam co robić - opowiada Agnieszka. - Przychodziłam do domu, płakałam. Nie wiedziałam w ogóle co się ze mną dzieje. W głowie mi się kręciło, miałam załamania. Zaczęłam gorzej się uczyć. To się jakoś tak ciągnęło. Aż wpadłam w taką śpiączkę trochę. I spałam. Cały czas spałam. Aż trafiłam do szpitala.

Szpital ustabilizował ją na tyle, że chciała iść do szkoły. Bardzo chciała się uczyć. Teraz już radzi sobie z chorobą. Pomaga jej mama. Chodzi do lekarza, przyjmuje leki.

- Ciężko mi jest wyjść z domu, ale jak już wyjdę, zadzwonię do kogoś, z kimś się spotkam, to odżywam. Jak przychodzę do Przystani to mogę się czymś zająć. Przychodzę tu już jakieś 2, 3 lata. Odkąd miałam tutaj pierwszego chłopaka - mówi z lekkim uśmiechem. - Lubię rozmawiać z ludźmi. Wspomniałam o chłopaku. Można tutaj znaleźć miłość, ale w moim przypadku to się trochę źle skończyło. Ale nadal piszemy do siebie listy, walentynkę mu ostatnio wysłałam, on dla mnie też. Dużo przecierpiałam w swojej chorobie...

Na pytanie, co ją cieszy, Agnieszka się rozluźnia. Mówi o rzeczach, które robi, żeby się zrelaksować.

- Lubię rysować. To daje odprężenie. Lubię też rozmowy z ludźmi. No i kąpiel! - na samo wspomnienie dziewczyna uśmiecha się.
Czy myślała kiedyś, jakby wyglądało jej życie bez choroby?Zastanawia się dłuższą chwilę, po czym zaczyna powoli, ale silnym głosem odpowiadać:
- Byłoby dużo lżej. Chociaż... no nie wiem - uśmiecha się z lekkim skrępowaniem. - Na pewno byłoby lżej. Skończyłabym jakąś szkołę, bo skończyłam tylko fryzjerską. Ale nie wiem, ile wytrzymałabym w pracy w ściśle określonych godzinach. Ja potrzebuję luzu.

Krzysiek ma 28 lat. To wysoki brunet, przystojny. Ubrany na luzie, w stylu lekko hip-hopowym. Ma miłą barwę głosu, mówi bardzo wyraźnie. Choruje od 2008 roku na schizofrenię paranoidalną. Mówi, że najlepszy sposób na radzenie sobie z chorobą, to znalezienie sobie zajęcia.

- Chodzę do szkoły, sprzątam, gotuję. I przychodzę też tutaj, do klubu - wymienia licząc na palcach. - Tutaj są ciekawe zajęcia, jest psychoterapia, można obejrzeć jakieś filmy, posiedzieć na komputerze. Są zajęcia plastyczne, które bardzo lubię. Na tych zajęciach rysuję kredkami, pastelami. Robimy też mandale, decoupage. Najbardziej lubię rysować krajobrazy.

Ale nie zawsze tak się czuł. Doskonale pamięta, kiedy dowiedział się, że jest chory. Był wtedy bardzo zły. Już bowiem wiedział, czym jest choroba psychiczna, bo cierpią na nią także jego mama i jej siostra. Krzysiek zaczął się zatem zastanawiać, czy to aby nie jest genetyczne.

Na co dzień w radzeniu sobie z chorobą pomaga mu muzyka. Lubi hip-hop, drum'n'base. Słucha też radia. Sam kiedyś próbował robić muzykę.
- Wyobrażałem sobie czasami, jakby wyglądało moje życie bez choroby - mówi z głębokim zastanowieniem. - Byłoby lżej. Nie miałbym tyle problemów, lęków, strachu. Najgorsze są lęki przed śmiercią. Że możemy niedługo zginąć. Budzisz się każdego dnia i nie wiesz, czy przeżyjesz.

A co go cieszy? Dobre słowo, sport. Lubi grać w ping ponga, koszykówkę, piłkę nożną, pływać. Na plus działają też spotkania z ludźmi.
- W Przystani zawierają się przyjaźnie - twierdzi z przekonaniem. - Jest dużo ciekawych osób i można zrobić coś wspólnymi siłami. I żeby nikt nie czuł się gorszy, żeby przetrwać kolejny dzień.

W lepsze jutro wierzy też Ula. Kobieta ma 52 lata. Choruje już 20 lat.
- Rozpoznanie to było schizofrenia paranoidalna, a teraz jest schizofrenia rezydualna, czyli długotrwała. Bez ostrych omamów, halucynacji. Tylko taka po prostu długotrwała, wyciszona - Ula mówi spokojnie, cicho. - Kiedy dowiedziałam się, że jestem chora poczułam ulgę. Domyślałam się - zawiesza głos. - Miałam na studiach psychologię kliniczną i pomyślałam, że zachorowałam na schizofrenię. I proszę sobie wyobrazić, że ja sama pogotowie wzięłam, będąc w kryzysie. Poprosiłam sama, żeby mnie umieszczono w Choroszczy. Jak potwierdzono, że rzeczywiście jest to schizofrenia paranoidalna, to wiedziałam z czym mam się zmierzyć, żeby nie dopuścić do halucynacji, urojeń. Żeby się nie wycofać z sytuacji społecznych. I dzięki Bogu bardzo dobrze zareagowałam na leki.

Najtrudniejsze, jak twierdzi, jest wychwycenie symptomów, które zwiastują nawrót psychozy. Wtedy musi być czujna. Ciągle czyta literaturę fachową, bierze leki. Prowadzi uregulowany tryb życia. Sytuacje stresowe mogą spowodować atak choroby.

- Dziś prozaicznymi rzeczami się cieszę, np. że słońce świeci, że niebo mamy niebieskie, a lubię kolor niebieski - mówi z uśmiechem. - Doskonale pamiętam, jak fatalnie się czułam, kiedy było źle.

Bożena ma 53 lata. Paznokcie pomalowane na różowo, ciemne włosy z równo przyciętą grzywką. W Przystani jest od 2002 roku. Przyszła za namową koleżanki.
- Mam diagnozę z 2006 roku: zaburzenia schizoafektywne. Choruję od 15 roku życia. Wtedy miałam depresję - opowiada. - Powód?Skończyłam podstawówkę i bardzo chciałam iść w kierunku muzycznym. Śpiewałam, odnosiłam nawet małe sukcesy. Chciałam się kształcić w tym kierunku. Niestety, mama powiedziała, że nie ma pieniędzy. Miałam zostać krawcową. Bardzo tego nie lubiłam. Ale i tak zostałam szwaczką. Później byłam z tego zadowolona, bo szyłam przy maszynie śpiewająco. Mogłam sobie podśpiewywać przy pracy.

Mimo choroby Bożena ułożyła sobie życie. Wyszła za mąż, urodziła i wychowała dwóch synów. Dziś swoje życie dzieli między Przystań, dom, przyjaciół, ulubione seriale i programy. I jest szczęśliwa.

Przystań pomaga też rodzinom
Praca ośrodka, w skład którego wchodzi Przystań, polega na terapii zajęciowej, zajęciach psychologicznych, rehabilitacji poprzez pracę, rozwijaniu zainteresowań i integracji chorych ze społecznością ludzi zdrowych.

- Rocznie z pomocy ośrodka korzysta około 200 osób. Najczęściej cierpią na schizofrenię i depresję - mówi Magdalena Piekara-Stojak, kierownik Klubu Pacjenta Przystań i sekretarz zarządu Stowarzyszenia na rzecz Rehabilitacji Psychiatrycznej w Białymstoku. - To są osoby wrażliwe, z niewykorzystanym potencjałem. Z możliwościami, których nie ma kto odkrywać. Dzięki nam mogą odkryć swoje zainteresowania. I patrzeć na świat innym okiem. Co nie znaczy, że gorszym. Innym. Bardziej kreatywnym. Pomagamy nie tylko osobom chorym. Co roku organizujemy warsztaty dla ich rodzin i przyjaciół.

Imiona niektórych bohaterów zostały, na ich prośbę, zmienione.
Informacje o warsztatach dla rodzin osób chorych psychicznie można uzyskać pod nr telefonu 85 7326 505 oraz na stronie www.snrrp.org.pl.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3