Oddajcie mi córkę!

Urszula Ludwiczak [email protected]
Winogrona, pączki, soczek - pan Jan niemal codziennie przynosi córce do Domu Pomocy Społecznej jakieś smakołyki. Ciągle nie może się pogodzić z tym, że Eli nie ma już z nim. - Wracam do domu i tylko patrzę na cztery ściany - mówi.
Winogrona, pączki, soczek - pan Jan niemal codziennie przynosi córce do Domu Pomocy Społecznej jakieś smakołyki. Ciągle nie może się pogodzić z tym, że Eli nie ma już z nim. - Wracam do domu i tylko patrzę na cztery ściany - mówi. Fot. B. Maleszewska
Białystok. Dramat ojca. Dwa tygodnie temu Janowi Zdeb siłą zabrano do Domu Pomocy Społecznej niepełnosprawną, 14-letnią córkę.

Taki był wyrok sądu. Pan Jan nie może się jednak z nim pogodzić, chce odzyskać Elę, którą sam wychowuje od 12 lat. - Będę błagać sąd, żeby dał mi jeszcze jedną szansę - zapewnia.

28 października, około godz. 19, pan Jan wracał z Elą do domu ze sklepu. Przed blokiem czekali na niego kurator sądowy i policjanci.

Ojca skuli, córkę zabrali
- Dwóch mężczyzn wysiadło z wozu, przytrzymali mnie, założyli kajdanki, a Elę w tym czasie zabrała kuratorka - opowiada pan Jan, który nie może pogodzić się ze sposobem, w jaki zabrano mu dziecko. - Córka krzyczała, piszczała. Siłą ja trzymali. Mnie wsadzili do wozu i zawieźli na policję, Ela trafiła do DPS-u w Zaściankach.

W ten sposób wykonano ubiegłoroczny wyrok sądowy, nakazujący ograniczenie panu Janowi władzy rodzicielskiej nad córką poprzez umieszczenie dziewczynki w DPS. Przez rok mężczyźnie udawało się uciec wymiarowi sprawiedliwości. W końcu jednak Elę mu zabrano. Otrzymał w dodatku zarzut tzw. uprowadzenia lub przetrzymywania małoletniego, zagrożony karą pozbawienia wolności do lat trzech.
Dlaczego odebrano mu córkę?

- Podstawową sprawą było niepuszczanie dziecka do szkoły i unikanie kontaktów z kuratorem sądowym, policją, prokuraturą - mówi Elżbieta Cylwik, przewodnicząca Wydziału IV Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Białymstoku. - Ten pan nie pojawił się też na żadnej rozprawie, mimo że był powiadamiany i że sam składał różne wnioski. Gdy zapadła decyzja o umieszczeniu dziecka w DPS-ie, napisał wniosek o jej zamianę na nadzór kuratora i też nie pojawił się na sprawie.

Dziecku najlepiej jest w domu
Sędzia Cylwik przyznaje, że sprawa jest trudna i skomplikowana.

- Ten pan nie współpracował dotąd z nikim, dlatego nawet nie można ocenić, czy był złym ojcem, czy dobrym, bo nikt nie mógł dotąd wydać takiej opinii - mówi. - Wyrok zapadł dla dobra dziecka, nad którym nie było żadnego nadzoru, a być powinien. Ale sprawa nie jest jeszcze zamknięta. Ten pan się odwołał, jeśli tym razem pojawi się w sądzie i wykaże, że mu zależy, zawsze istnieje możliwość innego uregulowania sprawy rodzinnej. Dziecku na pewno najlepiej jest w domu.

- Popełniłem błąd, że nie puszczałem Eli do szkoły, ale bałem się, że mi ją zabiorą - mówi pan Jan. - Teraz na pewno się to zmieni. Do tematu wrócimy.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej

J aj zostałem z wyrokiem na żadanie Babki. pomimo że wszystko wykonywałem a strona nie wykazała mi żadnych czynności przeciwko prawu, potem na drugiej rozprawie przyznałą się strona że to wszystkie oskarżenia to nieprawdai i tak dostałem wyrok

W
Wezyr
I znowu budżetowe instytucje dyktują ludziom warunki wychowywania dzieci, zmuszają ich do "wizyt" u kuratorów czy innych biurkach. Jeśli mają "interes" do "skazanych" to niuch sami się pofatygują i stwierdzą złą wolę. A z tego co tu pisze nie wynika, że chłop był złym ojcem. Ni puścił tylko dziecka do szkoły. Czy romów i innych cyganów w taki sam sposób traktują. Bo widze czasem gromady dzieci cyganów w godzinach lekcyjnych, a przecież powinni być w szkole.
G
Gość
Nie jest dla mnie jasne, czy ojciec nie puszczał dziewczynki tylko od momentu otrzymania wyroku, czy przed wyrokiem też?
G
Gość
Powinno być "Zdebowi", Sz. PP. dziennikarze. Nazwiska się odmienia!
Dodaj ogłoszenie