MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Okna życia muszą istnieć. One ratują życie

Weronika Kowalewska [email protected]
- Nie rozumiem, dlaczego niektórzy chcą zlikwidować okna życia. Jeśli matka pozostawia noworodka w nim, a nie np. na śmietniku, to daje mu szansę na drugie życie - mówi Marcin Chilicki, dyrektor Domu Św. Faustyny w Ełku.
- Nie rozumiem, dlaczego niektórzy chcą zlikwidować okna życia. Jeśli matka pozostawia noworodka w nim, a nie np. na śmietniku, to daje mu szansę na drugie życie - mówi Marcin Chilicki, dyrektor Domu Św. Faustyny w Ełku. W. Kowalewska
Komitet praw dziecka przy ONZ chce zamknąć okna życia.

Dzięki oknom życia w naszej diecezji udało się uratować już ośmioro dzieci, dwoje w Giżycku oraz sześcioro w Ełku - mówi Marcin Chilicki, dyrektor Domu Św. Faustyny w Ełku. - One muszą istnieć - dodaje.

Komitet Praw Dziecka ONZ zapowiedział, że zwróci się do Unii Europejskiej o delegalizację tzw. okien życia. Wywołało to oburzenie wśród ich zwolenników.

Okno podrzutków

Cichy sygnał włącza się po tym, gdy ktoś otwiera okno i zostawia tam noworodka. Osoby, które zajmują się prowadzeniem tej instytucji mogą szybko zaopiekować się dzieckiem. Nawet w środku nocy, bo okna działają przez całą dobę.

Po przebadaniu dzieci trafiają do pogotowia opiekuńczego, potem do rodzin adopcyjnych. Imię i nazwisko i inne dane personalne zostają nadane sądownie, w niektórych przypadkach matki zostawiają kartki z informacją, jak chciałyby nazwać dziecko. W diecezji ełckiej jak na razie funkcjonują trzy takie miejsca, w Ełku, Suwałkach i Giżycku. W całej Polsce jest ich aż 50.

- Wszystkie dzieci, które się u nas znalazły są już w rodzinach adopcyjnych. Taki proces trwa około półtora miesiąca. Rodzice adopcyjni w niektórych przypadkach mogli odwiedzać dziecko już w szpitalu - mówi Marcin Chilicki.

Przeciwnicy okien życia, twierdzą jednak, że dzieci, które są tam pozostawiane anonimowo nie mają prawa poznać biologicznych rodziców. Oprócz tego matka może oddać noworodka bez zgody ojca, który mógłby wychować to dziecko.

- Takie instytucje istniały już w średniowieczu, nazywano je jednak oknami podrzutków. Myślę, że trzeba wprowadzić system wczesnej identyfikacji rodzin ryzyka, a nie propagować okna życia. Dlaczego na tych oknach nie ma informacji z numerem telefonu i informacją: zadzwoń, jeśli masz wątpliwości, pomożemy ci - mówi Maria Keller-Hamela z Fundacji Dzieci Niczyje. - Dużo prościej jest budować okna niż pomagać takim rodzinom. Nie można zapominać, że okna życia przedłużają czas oczekiwania na adopcję. Gdy rodzice zrzekają się praw rodzicielskich, trwa to krócej.

Według statystyk liczba zabójstw noworodków nie spadła po otwarciu okien życia. Informacja o tego typu miejscach zwykle nie dociera do dzieciobójczyń. Aby szukać informacji o możliwości oddania dziecka należy zaakceptować ciążę, azabójczynie zwykle tego nie potrafią.

Po pierwsze - życie

- To miejsce to taka poduszka bezpieczeństwa. Życie jest wartością fundamentalną i jego obrona ma pierwszeństwo przed innymi prawami - tłumaczy Marcin Chilicki.

Przypomnijmy, że osoba, która pozostawi dziecko w oknie życia ma miesiąc na zastanowienie się. Może wrócić i na pewno uzyska pomoc. Z zamiarem likwidacji okien życia nie zgadza się Kościół katolicki.
- To nie jest idealny system. Sam miałem wątpliwości, jak takie okno się u nas otwierało. Jednak uważam, że na pewno to lepsze rozwiązanie niż wszystkie dramatyczne sytuacje, do jakich dochodzi, gdy matka porzuca dziecko na ulicy czy wyrzuca je do śmietnika - tłumaczy ks. Antoni Skowroński, kanclerz Kurii Biskupiej w Ełku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna