Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Petrobaltic – górnicy na Bałtyku idą w zielone

Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
„Górnictwo” kojarzy się zazwyczaj z wydobyciem węgla, miedzi lub siarki, z „czarnym” Śląskiem, ewentualnie z kopalnią soli w Wieliczce. Tymczasem na Wybrzeżu Gdańskim od przeszło trzydziestu lat działa przedsiębiorstwo górnicze, zajmujące się poszukiwaniami i eksploatacją ropy naftowej i gazu ziemnego spod dna Morza Bałtyckiego. Tym przedsiębiorstwem jest spółka LOTOS Petrobaltic SA, należąca do Grupy Kapitałowej LOTOS.

W związku z transformacją energetyczną w Polsce, Petrobaltic - podobnie jak wiele innych firm z sektora energetycznego - chce przestawić się na nowy model funkcjonowania. Ma to polegać na dostosowaniu się do zmian zachodzących na rynku energetycznym. Polityka energetyczna naszego kraju do 2040 roku ukierunkowana jest na unowocześnianie sektora energii na drodze zeroemisyjnego rozwoju oraz pobudzenia innowacji, prowadzącej do trwałego rozwoju gospodarczego, poprawy efektywności i konkurencyjności. Dlatego wśród nowych celów i zadań spółki, wykraczających poza górnictwo morskie, znalazły się morska energetyka wiatrowa oraz geosekwestracją dwutlenku węgla.

Poszukiwania węglowodorów na dnie Bałtyku mają już kilkudziesięcioletnią historię. Szczegółowe badania geologiczne i sejsmiczne potwierdziły, że w polskiej strefie ekonomicznej występują złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Ich występowanie potwierdzono niespełna 80 km na północ od Władysławowa na głębokości od 1,8 do 2,3 km.

Obecnie eksploatowane są dwa złoża ropy naftowej - B3 i B8. Ich udokumentowane zasoby wydobywalne to około 7 mln ton ropy. Dziennie pozyskuje się tutaj blisko 700 ton tego surowca. Ta ilość odpowiada mniej więcej jednemu procentowi zapotrzebowania polskiej gospodarki. Prócz ropy udokumentowano trzy złoża gazu ziemnego.

ZOBACZ TAKŻE: PGE zbuduje największy magazyn energii w Europie. Gdzie powstanie?

Pół wieku tradycji

Początki górnictwa na Bałtyku sięgają połowy lat 70. To wtedy na południowym szelfie rozpoczęły się na szerszą skalę poszukiwania ropy naftowej i gazu ziemnego. Prowadziła je Wspólna Organizacja Poszukiwań Naftowych na Morzu Bałtyckim „Petrobaltic”. Jej udziałowcami były trzy państwa: Polska, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i Niemiecka Republika Demokratyczna.

WOPN „Petrobaltic” wykonała w latach 1975-1990 badania geologiczno-geofizyczne oraz przeprowadziła prace wiertnicze. W wyniku tych prac odkryto trzy złoża ropy naftowej i trzy złoża gazu ziemnego na szelfie polskim oraz jedno złoże ropy na szelfie rosyjskim (rejon kaliningradzki).

W 1990 roku, w okresie przemian politycznych w Europie, rządy krajów-udziałowców WOPN „Petrobaltic” podjęły decyzję o jej likwidacji. Majątek WOPN miał zostać podzielony między państwa-założycieli organizacji. Polska część załogi międzynarodowego przedsiębiorstwa rozpoczęła starania o przejęcie tego majątku.

Już 27 listopada 1990 roku Minister Przemysłu i Handlu utworzył Przedsiębiorstwo Poszukiwań i Eksploatacji Złóż Ropy i Gazu „Petrobaltic”. Przedsiębiorstwo przejęło majątek produkcyjny stanowiący udział Polski w likwidowanej międzynarodowej firmie oraz otrzymało środki finansowe na wykup od strony niemieckiej i rosyjskiej urządzeń i sprzętu niezbędnego do kontynuowania prac. Działalność gospodarczą przedsiębiorstwo rozpoczęło 1 stycznia 1991 r.

17 lat później firma ta weszła w skład Grupy Kapitałowej LOTOS. Aktualnie jest wciąż jedynym polskim przedsiębiorstwem górniczym operującym na obszarze Bałtyku.

– Petrobaltic, jako firma górnicza, koncentruje się przede wszystkim na ropie naftowej i gazie ziemnym – mówi prezes spółki, Grzegorz Strzelczyk. – Chcemy jednak, w ramach transformacji energetycznej oraz konieczności redukcji emisji gazów cieplarnianych, zaangażować się również w rozwój morskiej energetyki wiatrowej. Naszym celem strategicznym jest przekształcenie przedsiębiorstwa, w takie, które stanie się Narodowym Operatorem floty jednostek dedykowanych do budowy oraz serwisu farm wiatrowych. W związku z rozwojem odnawialnych źródeł energii stanęliśmy też przed koniecznością wejścia w nową fazę funkcjonowania, związaną z dekarbonizacją, stąd też projekty związane z podziemnym składowaniem CO2, czyli geosekwestracją.

Pierwszy projekt CCS

Jednym z priorytetów Unii Europejskiej jest przeciwdziałanie skutkom kryzysu klimatycznego wywołanego m.in. emisją CO2. Jednym ze sposobów jej zniwelowania ma być wspomniana geosekwestracja dwutlenku węgla (CCS od ang. carbon capture and storage).

- CCS polega na wychwycie gazu cieplarnianego, powstającego głównie podczas spalania paliw kopalnych w elektrowniach lub w procesach przemysłowych, a następnie przetransportowaniu go w wyznaczone do tego miejsca i składowanie w formacjach i strukturach geologicznych o odpowiedniej pojemności i szczelności – tłumaczy prezes Strzelczyk. - W największym skrócie projekty CCS sprowadzają się do trzech zasadniczych etapów. Pierwszym jest wychwyt dwutlenku węgla przy pomocy specjalistycznej instalacji. Drugim, transport tego gazu od emitenta do wskazanego podziemnego magazynu. I wreszcie zatłoczenie, w sposób bezpieczny dla środowiska, do podziemnego magazynu. Nasza spółka obecnie koncentruje się na możliwości wykorzystania eksploatowanych złóż ropy naftowej.

Prezes Grzegorz Strzelczyk podkreśla, iż wyeksploatowane złoża ropy i gazu mają tę zaletę, że są z natury rzeczy szczelne, a zatem prawdopodobieństwo wycieku z nich CO2 jest bliskie zeru. Dzięki temu mogą być głównie monitorowane pod kątem zmian temperatury i ciśnienia zbiornika oraz szczelności pracującej instalacji, co zmniejsza koszty całego procesu. Nie do przecenienia jest również fakt, że wtłoczony do nich dwutlenek węgla podnosi ciśnienie w eksploatowanym złożu, a co za tym idzie, ułatwia wydobycie pozostałej części surowca (technologia EOR).

Obecnie trwają prace nad projektem pilotażowym, który umożliwi przetestowanie istniejącej infrastruktury, budowę jej nowych elementów, a także opracowanie planu optymalnego monitoringu podziemnego składowiska CO2, zgodnego z wymogami unijnego prawa.

W listopadzie ubiegłego roku, LOTOS Petrobaltic wraz z partnerami - Grupą LOTOS oraz Grupą Azoty - zaprezentował zbiór rekomendacji dotyczących zmian legislacyjnych umożliwiających uruchomienie wielkoskalowych, komercyjnych projektów podziemnego składowania CO2. Dokument ten nosi tytuł: „Zielona księga dla rozwoju CCS w Polsce. Postulaty biznesu w procesie legislacyjnym”. Zapisane w nim rekomendacje są o tyle istotne, że aktualne prawo regulujące opisaną działalność, nie odzwierciedla dzisiejszego stanu wiedzy, nauki i techniki.

Gwałtowny postęp globalnego ocieplenia i jego skutki dla klimatu wymuszają przyspieszenie działań, a te z kolei wymagają sprzyjających rozwiązań prawnych. Autorzy „Zielonej księgi…” nie tylko precyzyjnie zidentyfikowali problemy prawne, utrudniające wprowadzenie CCS, lecz także zaproponowali skuteczne sposoby ich niwelowania.

Ku energetyce wiatrowej

Lotos Petrobaltic coraz poważniej angażuje się również w morską energetykę wiatrową. Wynika to m.in. z założeń unijnego programu „Europejski Zielony Ład”. Dlatego zarząd spółki zmierza ku rozwiązaniom technologicznym, które w najbliższym czasie zmienią profil przedsiębiorstwa zajmującego się pracą stricte wydobywczą w firmę wspierającą rozwój energii wiatrowej.
Miniony rok zaowocował listami intencyjnymi dotyczącymi współpracy przy tego typu projektach. W jednym z dokumentów podpisanym przez Grupę Przemysłową Baltic, Gdańską Stocznią Remontową im. J. Piłsudskiego, Stocznię Remontową Shipbuilding CRIST oraz Polski Rejestr Statków, wszyscy sygnatariusze zadeklarowali gotowość współpracy oraz wzajemnego wsparcia swego zaangażowania w łańcuch dostaw materiałów i usług w programie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego. Zaangażowanie w taką współpracę pozwoli firmie pozostać na morzu i w sposób zrównoważony poszerzać swoją działalność.

Petrobaltic już teraz realizuje kompleksowe usługi dla sektora offshore w zakresie badań dna morskiego. Służy mu do tego m.in. wielozadaniowy statek PSV Sylur, który uczestniczył w pracach badawczych prowadzonych na Bałtyku oraz na dwóch farmach wiatrowych, położonych u brzegów Wielkiej Brytanii. Kolejne projekty z zakresu morskiej energetyki wiatrowej obejmą budowę jednostek serwisowych, dzięki którym Lotos Petrobaltic stanie się niekwestionowanym narodowym operatorem floty serwisowej morskich farm wiatrowych.

ZOBACZ TAKŻE: Debata: Transformacja energetyczna w kontekście wojny na Ukrainie [WIDEO]

- Nie zarzucamy projektu budowy statków instalacyjnych. W tym celu wybraliśmy dwóch partnerów branżowych z którymi prowadzimy dialog techniczny. Staramy się też zainteresować tym projektem polskich deweloperów MEW. Już w tym roku uruchomimy pierwsze projekty, zmierzające do budowy jednostek przeznaczonych do serwisowania morskich farm wiatrowych – zapowiada prezes spółki Petrobaltic. - Jednostki serwisowe będą gotowe najpóźniej do roku 2025. Co istotne, zmierzamy w kierunku by wszystkie jednostki były zbudowane w polskich stoczniach.

Spółka wciąż rozwija także swoją główną działalność, jaką jest wydobycie węglowodorów. Po zakończeniu projektu, związanego z zagospodarowaniem Złoża B8 i przebudową platformy Petrobaltic na nowoczesne centrum produkcyjne, jeszcze w tym roku planuje wiercenie otworu poszukiwawczego B-101 na koncesji Łeba w ramach zobowiązań koncesyjnych. Głównym celem otworu jest odkrycie akumulacji węglowodorów w głównym poziomie złożowym oraz zbadanie nasycenia węglowodorami przewierconego profilu litostratygraficznego.

Rozmach inwestycyjny, kompetencje, determinacja, poczucie odpowiedzialności pracowników platform, statków i biur lądowych oraz tempo rozwoju, jakie gdańska spółka osiągnęła w ostatnich latach, pozwala mieć nadzieję, że w najbliższych latach LOTOS Petrobaltic nie tylko bez problemów pokona trudności związane z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa i wojną na Ukrainie, lecz także że stanie się ważnym graczem europejskiej transformacji energetycznej.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dlaczego chleb podrożał? Ile zapłacimy za bochenek?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: Petrobaltic – górnicy na Bałtyku idą w zielone - Dziennik Bałtycki

Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna