MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pielęgniarki z Wysokiego Mazowieckiego wygrały w sądzie. Ich zarobki mają wzrosnąć o 500 zł. Dyrekcja szpitala zapowiada odwołanie

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
zdjęcie ilustracyjne
Pielęgniarki z wyższym wykształceniem ze szpitala w Wysokiem Mazowieckiem wywalczyły sobie podwyżki. W sądzie. Dyrektor szpitala zapowiada jednak odwołanie się od tej decyzji. Jak tłumaczy, na płacenie wyższych pensji szpitala nie stać.

Konflikt między częścią pielęgniarek a dyrekcją szpitala powiatowego w Wysokiem Mazowieckiem trwa od lipca. To wtedy weszło w życie rozporządzenie podnoszące – i to znacznie – pensje pielęgniarek i przedstawicieli innych zawodów medycznych. Wysokość tych podwyżek ustawodawca uzależnił jednak od kwalifikacji i wykształcenia pielęgniarek. Te z wykształceniem wyższym i dodatkowymi kwalifikacjami miały oczywiście zarabiać najwięcej.

-Ile zarobią pielęgniarki po podwyżkach? Nie każdy dyrektor doceni wyższe wykształcenie

Niestety, nie wszędzie tak się stało. Dyrektorzy części placówek uznali, że jeśli na danym stanowisku nie jest wymagane wyższe wykształcenie, to nawet jeśli zatrudniona tam pielęgniarka ma dyplom magistra, to nie będzie on honorowany. W związku z tym pensja będzie odpowiednio niższa.

Pielęgniarki denerwowały się, że to niesprawiedliwe, a dyrektorzy tłumaczyli, że nie mają innego wyjścia. Bo na podwyżki dla pielęgniarek nie dostali tzw. znaczonych pieniędzy. Co prawda NFZ podniósł im wyceny świadczeń, ale – jak mówili zarządzający podlaskimi szpitalami – pieniędzy tych nie wystarczało na te wydatki. A że podwyżki dla pielęgniarek dodatkowo zbiegły się z dużą inflacją i planami podwyżek energii elektrycznej i ogrzewania, nie było szans, by na pobory dla pielęgniarek dołożyć z innych funduszy, które ma do dyspozycji szpital.

Podwyżki dla pielęgniarek. "Dyrektorzy powinni brać pod uwagę nasze kompetencje"

Pieniędzy zgodnie z posiadanym wykształceniem nie dostały m.in. pielęgniarki ze szpitala powiatowego w Wysokiem Mazowieckiem. 36 pań poprosiło, by tę sporną kwestię rozstrzygnął sąd. Przekonywały, że należą im się najwyższe z przewidywanych podwyżek, gdyż... zawsze były przez szpital traktowane jako pracownice z najwyższymi możliwymi kwalifikacjami. Przypomniały, że rok wcześniej szpital przesłał do NFZ wykaz pracowników wraz z wymaganymi kwalifikacjami. Pielęgniarki, które sądziły się ze szpitalem, zostały w wykazie wyszczególnione wtedy jako osoby z tytułem magistra i specjalizacją. Wtedy jednak NFZ wypłacał fundusze na wynagrodzenie konkretnego pracownika. Teraz jednak, kiedy przekazywane przez NFZ pieniądze nie są już przypisane do konkretnego pracownika, okazuje się, że pracodawca wymaga od pielęgniarek niższych kwalifikacji – jednak mimo to pielęgniarki pracują w szpitalu na dotychczasowych stanowiskach i wykonują te same obowiązki. Dlatego oczekują, że ich pensje wzrosną.

Sąd Rejonowy w Łomży przyznał rację pielęgniarkom. I w wyroku podkreślił, że kwalifikacje grupy siódmej z poprzedniego załącznika i grupy drugiej z obecnego są zbieżne. Pracodawca mógł zatem zakwalifikować pielęgniarki do innej kategorii, z niższym wynagrodzeniem, tylko i wyłącznie wręczając im wypowiedzenia lub porozumienie zmieniające. A w aneksach, które dostały pielęgniarki, nie ma ani słowa o tym, że następuje zmiana warunków pracy i płacy.

Wręczono dyplomy zakończenia studiów na Wydziale Nauk o Zdrowiu UMB. Zobacz zdjęcia z dyplomatorium

Jak mówi Agnieszka Olchin, przewodnicząca Zarządu Regionu Podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, sytuacja w Wysokiem Mazowieckiem nie jest odosobniona.

– Szpitali, które przy podwyżkach nie uznały tej grupy pielęgniarek z najwyższym wykształceniem, jest więcej. To na przykład szpitale z Augustowa, Siemiatycz, Kolno, Suwałki... Niestety, PIP dał przyzwolenie dyrektorom na takie działanie. Dlatego obawiam się, że w kolejnym roku takich szpitali będzie jeszcze więcej – przyznaje.

Z wyrokiem sądu nie zgadza się dyrektor szpitala w Wysokiem Mazowieckiem. Bożena Gronowicz już dziś zapowiada, że odwoła się od orzeczenia. Tym bardziej, że zostało on ogłoszony zaocznie, a ona nie miała możliwości osobistego przedstawienia swoich racji. Odpowiedziała tylko pisemnie.

– Poza tym nie rozumiem zupełnie intencji pielęgniarek. Pozew złożyły tylko o 500 złotych. A różnica między zarobkami w poszczególnych stopniach kwalifikacji wynosi prawie 1,5 tys. złotych – dziwi się Bożena Grotowicz. – To przecież nie był pozew ani o wyrównanie, ani o zakwalifikowanie do wyższe grupy.

Dlatego poprosiła sąd o uzasadnienie wyroku. Gdy je dostanie, złoży odwołanie: – My te podwyżki ustaliśmy zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia. Przydzieliliśmy wynagrodzenia zgodnie z tabelę dla pielęgniarek specjalistek. Tu nie ma żadnego błędu z naszej strony – przekonuje.

Honorowi krwiodawcy z Podlaskiego dostali odznaczenia od ministra. Oddali co najmniej 20 litrów krwi

I podkreśla, że na wyższe podwyżki szpitala po prostu nie stać. – Mamy niewystarczające środki. Gdybym miała pieniądze do rozdysponowania, to na pewno bym ludziom nie żałowała.

od 7 lat
Wideo

Dr hab. n. med. Jakub Żołnierek - Debata, nowotwory męskie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna