Zdaniem ekologów minister rolnictwa zastawił pułapkę na pszczoły, więc Greenpeace we współpracy z Fundacją Frank Bold zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez ministra lub podległych mu urzędników. Chodzi o czasową zgodę na stosowanie neonikotynoidów. Ministra bronią plantatorzy.

Minister wydał na początku lipca czasową zgodę (na 120 dni) na stosowanie zapraw z grupy neonikotynoidów w przypadku rzepaków. Jak przekazywał wówczas resort rolnictwa: "(...) skuteczność zapraw powoduje, że liczba zabiegów ochronnych i ilość stosowanych środków ochrony rzepaku spadnie, również z korzyścią dla opłacalności jego uprawy". O czasowe zezwolenia starały się wówczas także Bułgaria, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Rumunia i Węgry.

Ocenę zasadności opublikował w czerwcu Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). I jak informowało ministerstwo: "W zdecydowanej większości EFSA stwierdziła, że zezwolenia te były w pełni uzasadnione".

Pod koniec października minister Ardanowski wydał czasowe zezwolenie na stosowanie zapraw neonikotynoidowych do ochrony buraków cukrowych w 2019 roku. Obie decyzje spotkały się z zadowoleniem związków plantatorów, ale ze sprzeciwem Greenpeace.

- To smutne i oburzające, że minister Ardanowski ignoruje nie tylko zdanie nauki, ale również dziesiątek tysięcy Polek i Polaków, którzy wielokrotnie udowadniali, że zależy im na owadach zapylających - uważa Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

Ekolodzy walczą o zakaz stosowania neonikotynoidów

- Swoimi decyzjami podjętymi w mętny sposób, minister zastawia na zapylacze niebezpieczną pułapkę. Liczba nieprawidłowości, która z tym jest związana jest imponująca, ale zdecydowanie wolimy, by minister odpowiedzialny za nasze bezpieczeństwo żywnościowe imponował w inny sposób. W niemieckich parkach narodowych w ciągu ostatnich trzech dekad zniknęło 80% owadów latających, nasz minister zachowuje się, jakby planował ten sam rozwój wypadków dla Polski. Patriotyczny obowiązek nakazuje go powstrzymać - przekonywała Jagiełło.

Poza zawiadomieniem do prokuratury, ekolodzy złożyli też wnioski o ponowne przeprowadzenie postępowań, w których szef resortu dopuścił do stosowania pestycydów z grupy neonikotynoidów oraz wniosek do Prokuratora Generalnego o podjęcie działań w tej sprawie.

- Decyzje lipcowe zostały wydane w niewytłumaczalnym pośpiechu w ciągu dosłownie kilku dni - wskazywał na konferencji Bartosz Kwiatkowski, dyrektor Fundacji Frank Bold. - Ponadto minister, przekraczając swoje uprawnienia, narzucił bardzo krótki termin ministrom zdrowia i środowiska na opinie dotyczące tej decyzji, a następnie wydał zezwolenia przed otrzymaniem odpowiedzi, mimo że prawo mu na to nie pozwalało.

Dalej Bold wyliczał: - W październiku - bez żadnego uzasadnienia - nie uwzględnił negatywnych opinii ministra środowiska. Wreszcie decyzje te nie zawierają żadnej analizy ryzyka dla pszczół, nie uwzględniają danych naukowych o szkodliwości neonikotynoidów, ani stanowisk Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, który już w lutym br. przesądził, że stosowanie tych środków może powodować wysokie niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia owadów zapylających.

Plantatorzy rzepaku i buraków cukrowych bronią ministra i uważają, że Greenpeace manipuluje

Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego oraz Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych przedstawia swój punkt widzenia. Ich zdaniem "kolejny raz Greenpeace pokazuje, że potrafi tylko atakować, a nie rozwiązywać konstruktywnie ważne problemy w rolnictwie, kontynuując nagonkę medialną przeciw decyzjom Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego odnośnie czasowych zezwoleń dla zapraw z grupy neonikotynoidów w Polsce do ochrony rzepaku ozimego i buraków cukrowych", piszą w komunikacie skierowanym do mediów.

Producenci rzepaku piszą, że wystosowali 2 listy otwarte (19 czerwca 2017 r. i 1 sierpnia 2017 r.) do prezesa Greenpeace Polska, w których zrzeszenie proponowało merytoryczną dyskusję nt. sposobów skutecznej ochrony rzepaku w Polsce, przyjaznych dla środowiska i bezpiecznych dla pszczół, bez zapraw z grupy neonikotynoidów. Jak podaje zrzeszenie - do dziś nie udzielono odpowiedzi.

- Od 17 miesięcy czekamy na odpowiedź Greenpeace na nasze listy otwarty. Mają czas atakować w mediach, zbierać pieniądze, a lekceważą dobrą wolę odpowiedzialnych rolników - uważa Juliusz Młodecki, Prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

- Zaskakujące jest działanie Greenpeace, które nie ma nic wspólnego z ochroną środowiska, bo brak zapraw powoduje konieczność wielokrotnych oprysków. Czy mamy nie uprawiać rzepaku w Polsce, czy mamy stosować coraz więcej mniej skutecznej chemii? Warto pamiętać, że pszczoły potrzebują rzepaku, a ponadto bez stabilnej produkcji rzepaku nie da się w Polsce zrealizować ambitnego planu uniezależniania się od pasz GMO – komentuje Juliusz Młodecki.

Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego przypomina, że Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) stwierdził, że ryzyko dla owadów zapylających wynikające ze stosowania neonikotynoidów w burakach cukrowych jest niskie i związane jedynie z kolejnymi uprawami wysiewanymi na tym samym polu.

KZPBC: Komisja Europejska nie wzięła jednak pod uwagę tego, że rośliny uprawiane po burakach cukrowych w Polsce to głównie zboża, które nie są atrakcyjne dla pszczół, stąd stosowanie neonikotynoidów jest bezpieczne dla owadów zapylających.

– Wierzymy w zdrowy rozsądek opinii publicznej, która nie pozwoli się zmanipulować lobby aktywistów. Przypominamy, że neonikotynoidy w burakach są obecnie stosowane w Polsce, a rodzin pszczelich systematycznie przybywa – podsumowuje Krzysztof Nykiel, Prezes Zarządu Głównego Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.

Plantatorzy: 12 krajów unijnych udzieliło już podobnych czasowych zezwoleń kryzysowych dla zapraw z grupy neonikotynoidów.

Źródła: komunikaty prasowe