Pogrzeb księdza Arkadiusza Pietuszewskiego. Duchowny zginął w wypadku w Rybnikach. Proboszcza parafii w Studzienicznej żegnały tłumy

Helena Wysocka
Helena Wysocka
Ks. Arkadiusza Pietuszewskiego pożegnały tłumy
Ks. Arkadiusza Pietuszewskiego pożegnały tłumy H. Wysocka
W czwartek w Studzienicznej odbył się pogrzeb księdza Arkadiusza Pietuszewskiego, który zginął w wypadku drogowym na krajowej ósemce w m. Rybniki pod Białymstokiem. Duchownego pożegnały tłumy - rodzina, parafianie, znajomi, leśnicy i księża. - Ostatnio żył w mroku - mówił podczas uroczystości pogrzebowych biskup pomocniczy Diecezji Ełckiej Adrian Galbas. - Był pełen obaw, wątpliwości, lęków i pytań z deficytem odpowiedzi.

Ksiądz Arkadiusz Pietuszewski miał 50 lat. Pochodził z niewielkich, przygranicznych Berżnik. Z wielodzietnej, uczciwej i katolickiej rodziny. We wsi mówią, że w dzieciństwie, wśród rówieśników nie wyróżniał się niczym szczególnym. No może tylko tym, że nie opuszczał niedzielnych mszy. W wieku siedmiu lat został ministrantem.

Ćwierć wieku temu ukończył seminarium, pracował w kilku parafiach. Już w sutannie zrobił doktorat. Zapał młodego duchownego zauważał biskup ełcki Jerzy Mazur i powołał go na dyrektora wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Diecezji Ełckiej. To bardzo odpowiedzialne stanowisko na którym trzeba i rozeznawać potrzeby, i koordynować działania duszpasterskie. Z odpowiedzialnością wiązała się też inna funkcja, którą piastował. Był bowiem koordynatorem fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, która wspiera zdolnych lecz wywodzących się z ubogich rodzin młodych ludzi. Sześć lat temu ks. Pietuszewski objął parafię w Studzienicznej.

Suwalski emerytowany ksiądz i wielki społecznik Lech Łuba dodaje, że śp. Arkadiusza najlepiej określa powiedzenie: właściwy człowiek na właściwym miejscu. Nigdy nie czekał na ludzi, on do nich wychodził.

– Miał wiele zalet oraz talentów, które zauważał i doceniał biskup powierzając mu odpowiedzialne zadania – mówi. – Ostatnie, czyli zarządzanie sanktuarium diecezjalnym jakim jest Studzieniczna też nie było łatwym wyzwaniem. Trzeba było kultywować tradycje, przyjąć tysiące pielgrzymów i jeszcze dbać o parafialny majątek ale proboszcz nie skarżył, a wręcz przeciwnie. Chodził uśmiechnięty od ucha do ucha.

Ksiądz Arkadiusz Pietuszewski

Dwa lata temu podupadł na zdrowiu. Był przygnębiony, nie miał siły pracować. Od czerwca, decyzją biskupa ełckiego przebywał na urlopie zdrowotnym.

Kilka dni temu, 29 lipca zginął na krajowej ósemce. Auto kierowane przez księdza, na prostej drodze zjechało na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Gdy służby dotarły na miejsce wypadku, zakleszczony w aucie duchowny już nie żył.

– Może zasłabł – gubią się w domysłach parafianie. – Z powodu choroby nie raz źle się czuł.

Czy mają rację, ustala Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Sekcja zwłok, na wyniki której trzeba jeszcze czekać wykaże co było przyczyną śmierci, a powołani przez śledczych biegli ocenią dlaczego doszło do wypadku.

Dzisiaj podczas uroczystości pogrzebowych biskup Galbas mówił, że z księdzem Arkadiuszem na poważnie rozmawiał tylko raz. Na początku czerwca w Studzienicznej.

- Był w złej formie psychicznej. Wystraszony, zawstydzony, pełen obaw i pytań z deficytem odpowiedzi - wspominał.

Dodał też, że gdy dowiedział się o tragicznej śmierci wspomniał historię ślepego Bartymeusza, który siedział na brzegu ruchliwej drogi i wył.

- Wszyscy pędzili, a on nie miał siły więc siedział i wył - mówił biskup Galbas. - Myśląc o księdzu Arkadiuszu rodzi się pytanie czy można było zrobić więcej wiedząc, że jest mu koszmarnie ciężko, że jest w ciemnościach.

Ś.p ksiądz Arkadiusz Pietuszewski spoczął na cmentarzu w Studzienicznej.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Dziwne i nie na miejscu wspomnienia biskupa o zmarłym...
Dodaj ogłoszenie