Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Potrzebny bilet 30-dniowy. BKM mówi: nie

art
Białostoczanie nadal nie mogą kupować biletu okresowego od dowolnego dnia miesiąca. Powód: miasto straci na tym około 6 mln zł rocznie.

To akie rozwiązanie byłoby bardzo wygodne dla pasażerów. Rozładowalibyśmy też kolejki po bilety - uważa Tomasz Madras, radny PiS.

Zwrócił się do władz Białegostoku z prośbą o wprowadzenie biletów 30- i 90-dniowych. Miałyby zastąpić miesięczne i 3-miesięczne. Dzięki temu, nie musielibyśmy kupować biletu od pierwszego dnia każdego miesiąca do pierwszego następnego, ale np. od 10 kwietnia do 10 maja. - Każdy mógłby wybrać, kiedy bilet jest mu faktycznie potrzebny - tłumaczy radny.

Ulg, czyli strata

Jarosław Wyszkowski, zastępca dyrektora Białostockiej Komunikacji Miejskiej mówi, że z technicznego punktu widzenia wprowadzenie nowego rodzaju biletów jest możliwe. - System można przeprogramować. Nie w tym tkwi problem - mówi.
Chodzi oczywiście o pieniądze.

- Jeśli wprowadzilibyśmy bilety 30-dniowe, to z pewnością większość pasażerów kupiłoby bilet np. od 4 maja, a nie od 1. Wielu spędza ten weekend poza miastem - twierdzi Jarosław Wyszkowski.

Zwyliczeń Białostockiej Komunikacji Miejskiej wynika, że wprowadzenie biletów 30- i 90- dniowych oznaczałoby stratę około 6 mln zł w skali roku. - Pasażerowie nie kupiliby - tak jak dzisiaj - 12 biletów miesięcznych, ale 11 30-dniowych - przekonuje zastępca dyrektora BKM.

Bo dni wolnych od pracy jest w ciągu roku sporo. Pasażerowie staraliby się więc wybrać datę zakupu biletów tak, by nie płacić np. za okres świąteczny, gdy autobusami nie jeżdżą.

- Musielibyśmy w jakiś sposób pokryć straty. Dziś bilet miesięczny kosztuje 80 zł. Pytanie czy mieszkańcy zgodziliby się płacić np. 100 zł za bilet 30-dniowy? - zastanawia się urzędnik.

Wyszkowski uważa, że nowe bilety wprowadziłyby też zamieszanie. - Teraz każdy wie, że ostatniego dnia miesiąca kończy się bilet i trzeba kupić następny. Kiedy traciłby ważność np. 7 kwietnia, ktoś mógłby o tym zapomnieć - tłumaczy Wyszkowski.

To nie budżet jest najważniejszy

Tomasz Madras uważa taką argumentację za niepoważną. - Białostoczanie nie są głupi - mówi. - Co do podniesienia cen, można się zgodzić tylko najwyżej na 5 procent. Należałoby przez około pół roku obserwować jak zmieniają się wpływy do BKM - dodaje. Według niego, nie jest pewne, że spółka odnotowałaby stratę.
- Gdyby poprawiła się atrakcyjność oferty, to może więcej osób kupowałoby bilety. Poza tym nie chodzi przecież o to, by BKM kalkulował się budżet, ale o to, by komunikacja dobrze służyła mieszkańcom - podkreśla radny.

W najbliższych dniach ma się w tej sprawie spotkać z wiceprezydentem Adamem Polińskim. - Jeśli urzędnicy faktycznie będą upierać się, by pozostać przy obecnym systemie, będę wnioskował o wprowadzenie dwóch rodzajów biletów. Miesięczne i 3-miesięczne byłyby tańsze, a 30- i 90-dniowe droższe. Każdy mógłby wybrać - podkreśla Tomasz Madras.

Tak jest np. w Olsztynie, gdzie za bilet okresowy trzeba zapłacić więcej niż za miesięczny.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna