PRIDE OF POLAND. Marek Trela: Prestiż Janowa Podlaskiego dotkliwie ucierpiał

AIP
Udostępnij:
Prestiż Janowa Podlaskiego i aukcji ucierpiał i to bardzo dotkliwie. Klienci przestaną mieć zaufanie do stadniny - uważa były prezes stadniny w Janowie, Marek Trela. Jego zdaniem, klienci zagraniczni od razu zorientowali się, że licytacje przebiegają w nie do końca uczciwy sposób. - Dla mnie to było duże przeżycie, choć niestety nie pozytwne.

Przez wiele lat i przez wiele aukcji pracowaliśmy na to, żeby ten prestiż był jak najwyższy, żeby ludzie przyjeżdżający tutaj byli pewni, że kupują konie w sposób uczciwy. Na tegorocznej aukcji już pierwsza licytacja pokazała, że tym razem było inaczej. Takie działanie burzy prestiż Janowa Podlaskiego i wiarę klientów w działania stadniny - powiedział Trela w rozmowie z AIP. Pierwszą klaczą licytowaną podczas aukcji w Janowie Podlaskim była Emira, która została sprzedana za 550 tysięcy euro. Tymczasem pod koniec aukcji Emira ponownie została wystawiona na licytację. Organizatorzy tłumaczyli, że nie można było znaleźć osoby, która wylicytowała klacz.

- Podczas aukcji ceny przechodzą z jednego licytującego na kolejnego, dlatego w takim przypadku szuka się poprzedniego licytującego, który dawał za Emirę 540 tysięcy euro. Tymczasem okazało się, że nie można go znaleźć. I to jest najdziwniejsze - stwierdził Trela. - Klienci to fachowcy i już przy pierwszym koniu zorientowali się jaka jest sytuacja i po prostu bali się licytować. To są ludzie, którzy są w stanie wyczuć każdą tego rodzaju sytuację - dodał. Podczas aukcji sprzedano zaledwie szesnaście koni, choć łącznie na licytację wystawiono trzydzieści klaczy i jednego ogiera. - Zawsze może się zdarzyć, że rynek będzie słaby, konie mogą się nie sprzedawać. Zawsze się tego baliśmy. Przed aukcjami nie mówiłem o rekordowych cenach. Chciałem, żeby sprzedało się dużo koni za dobrą średnią, bo to jest wyznacznik sukcesu. Gwiazdy zawsze się świetnie sprzedają, a chodzi o to, by osiągnąć pewną średnią - tłumaczył Trela.

Łączna kwota uzyskana za wszystkie konie sprzedane podczas tegorocznej aukcji wyniosła 1 271 000 euro, co oznacza, że jest niższa, niż suma, jaką przed rokiem uzyskano za jednego konia (Pepita została wtedy sprzedana za 1 400 000 euro). - Nie jest to dla mnie żadna satysfakcja. Jest mi smutno i jest mi żal ludzi i koni - przekonuje Trela. - Być może powinienem odczuwać jakąś satysfakcję, ale wtedy upodobniłbym się do ludzi, którzy to wszystko spowodowali. Trela odniósł się również do swojej roli podczas tegorocznej aukcji. - Przyjaciele poprosili mnie o pomoc przy kupnie dwóch koni, co wykonałem, dokładając parę złotych do utargu aukcyjnego - powiedział. Jednym z koni była Emira, sprzedana ostatecznie za 225 tysięcy euro.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie