Przemysł młynarski podczas drugiej fali pandemii, czyli jak branża omija problemy i zagrożenia (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Mąka, kasze, płatki zbożowe to jedne z filarów naszego codziennego żywienia, które możemy przechowywać dość długo. trudnych czasach pandemii niezachwiana ciągłość łańcucha dostaw mąki do piekarni, cukierni czy wreszcie sklepów i sieci sprzedaży detalicznej to dziś priorytet i wyzwanie nie tylko dla Podlaskich Zakładów Zbożowych, ale i dla całego sektora młynarskiego.

Młynarstwo musiało dostosować się do zmieniającej się dynamicznie sytuacji, by wdrożyć niezbędne procedury sanitarne, przeciwdziałać zagrożeniom wstrzymania przemiału czy zakłóceniom w logistyce i wreszcie, sprostać nagłym zmianom w strukturze popytu.

- To wymusiło zmiany w produkowanym asortymencie. A wszystko to następowało w poczuciu pełnej odpowiedzialności konieczności zapewnienia dostaw produktów niezbędnych do normalnego funkcjonowania społeczeństwa – mówi Krzysztof Gwiazda, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi informuje, że rośnie liczba zakażeń koronawirusem. Powstaje więc realne zagrożenie dla ograniczenia zdolności przerobowych, a nawet całkowitego zamknięcia zakładów uboju i przetwórstwa mięsa czy zakładów mleczarskich”. A jakimi najważniejszymi problemami zmaga się aktualnie przemysł młynarski?

Czytaj również: Podlaskie Młyny – debiut nowego brandu Podlaskich Zakładów Zbożowych

Młynarz na kwarantannie

Okresowe kwarantanny i konieczność izolacji kluczowych pracowników bezpośrednio zaangażowanych w proces przemiału i spedycji mąki, braki w obsadzie w zespołach ds. kontroli jakości surowca i gotowych produktów. To największe bolączki sektora młynarskiego.

– Należy podkreślić, iż pomimo postępującej automatyzacji przemiału, proces ten wciąż wymaga obecności i nadzoru wysoko wykwalifikowanej kadry młynarskiej. Zatrzymanie przemiału w niektórych młynach z powodu braku pracowników przybywających na kwarantannie jest dziś całkowicie realnym zagrożeniem. Dla przykładu młyn o zdolności przemiałowej 500 t ziarna pszenicy w dobie (dla uproszczenia przyjmijmy, że produkuje wyłącznie mąkę piekarniczą do wypieku pieczywa) produkuje około 400 ton mąki z której można wyprodukować nawet 500-600 tysięcy bochenków chleba o wadze ok. 1 kg. A to przy aktualnym poziomie spożycia pieczywa w Polsce oznacza dzienną konsumpcje chleba dla nawet 2 mln osób – mówi Sylwia Majewicz, prezes Podlaskich Zakładów Zbożowych SA w Białymstoku.

Jak dodaje, jeden zatrzymany młyn nie stanowi problemu, ponieważ są zapasy mąki, inne młyny mogą uruchomić pracę w niedzielę. Jeśli jednak produkcja zostanie wstrzymana w kilku zakładach (o podobnych zdolnościach produkcyjnych) na kilkanaście dni, może dojść do przerwania łańcucha dostaw i trudności w zaopatrzeniu w pieczywo.

Czytaj również: Podlaskie Zakłady Zbożowe uruchomiły nową inwestycję. Nowoczesna spedycja mąk już działa (zdjęcia)

Zamknięta gastronomia = wzrost spożycia w gospodarstwach domowych

Rządowa decyzja o zamknięciu lokali gastronomicznych, ograniczeniu usług hotelarskich spowodowała ponowny wzrost popytu na mąkę, kasze i płatki w opakowaniach detalicznych.

- Handel zwiększył nieco zamówienia choć nie jest to tak duża skala, jak to miało miejsce podczas pierwszego okresu zamrożenia gospodarki. Jednocześnie popyt ze strony sektora HoReCa ponownie praktycznie zamarł. Nie dziwi to w sytuacji gdy restauracje, stołówki szkolne, hotele czy sanatoria praktycznie nie działają. Poszczególne młyny mają różną strukturę produkcji i sprzedaży – mówi Wojciech Abramczyk, wiceprezes ds. handlu w Polskich Młynach SA, producenta znanej „Mąki Szymanowskiej”.

Są takie przedsiębiorstwa w których udział sprzedaży w opakowaniach detalicznych wynosi kilkanaście procent, ale są i takie, które w ogóle nie sprzedają mąki w opakowaniach 1 kg do sieci detalicznych. Podobnie jest ze sprzedażą mąki do sektora HoReCa, gdzie te wielkości w poszczególnych młynach bardzo się różnią. Ponadto młyny sygnalizują zmiany w popycie na poszczególne typy mąk ze strony piekarni. Te zmiany w strukturze popytu wymuszają dostosowanie produkcji.

Słaba podaż ziarna pszenicy

Trudna sytuacja w pozyskaniu surowca, przede wszystkim pszenicy to kolejny problem, z którym musi się mierzyć sektor młynarski. Słaba nieregularna podaż ziarna przy jednocześnie rosnącej jego cenie to dodatkowy bardzo istotny stres dla branży.

Według danych Ministerstwa Rolnictwa, w listopadzie cena pszenicy konsumpcyjnej wzrosła o prawie 24 proc. w porównaniu do tego samego okresu rok temu, a cena mąki wzrosła o niespełna 6 proc. (pszenna piekarnicza typ 750 w workach).

- Koszt ziarna pszenicy to prawie 80 proc. kosztów produkcji mąki. Tak więc zachwiana całkowicie relacja ceny pszenicy do ceny zbytu mąki oznacza poważny problem z rentownością przemiału która w tym sektorze kształtuje się zwyczajowo na poziomie kilku procent, w efekcie dalsze podwyżki cen mąki są nieuniknione - dodaje Krzysztof Gwiazda.

Tłumy w lokalach, sypią się kary

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie