MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rosyjski złom spada z nieba

Paweł Lisiecki
Właśnie tu wylądował fragment pocisku – mówi nadkom. Krzysztof Leończak z łomżyńskiej policji, pokazując rozbitą szybę samochodu
Właśnie tu wylądował fragment pocisku – mówi nadkom. Krzysztof Leończak z łomżyńskiej policji, pokazując rozbitą szybę samochodu P. Lisiecki
Spadł na Łomżę meteoryt - taka informacja obiegła w sobotni ranek całą Polskę. Kilkanaście minut później gruchnęła jeszcze bardziej sensacyjna wiadomość. Ogromną dziurę w samochodzie na jednym z łomżyńskich osiedli spowodowała część radzieckiej rakiety kosmicznej z lat 50. Policja dopiero po ośmiu godzinach odkryła, że to pocisk z czasów II wojny światowej. Do tej pory nie wiadomo, kto i gdzie go odpalił.

Coś spadło z nieba

W sobotę o godz. 9 rano ul. Kazańską wstrząsnął potężny huk. Mieszkańcy porównywali go do wybuchu bomby czy strzału z armaty. Słychać go było niemal w całym mieście.
- Coś spadło z nieba: tak powiedział znajomy, który korzysta z mojego samochodu - mówi właścicielka zniszczonego pojazdu. "Coś" półmetrowej długości przebiło dach jej nissana, stłukło i częściowo stopiło przednią szybę. - Cud, że nie doszło do tragedii.
Łomża zatrzęsła się od plotek. Niektórzy widzieli drugi fragment "meteorytu" spadający w okolicach fortów w Piątnicy. Grupa młodzieży zarzekała się, że z przelatującego wcześniej samolotu wypadła turbina. Klienci targowicy miejskiej zgromadzili się na pobliskim złomowisku, na którym rzekomo coś eksplodowało.

Rosyjski trop

Przybyli na miejsce saperzy z Orzysza początkowo potwierdzili hipotezę, że kawał metalu to fragment silnika samolotu.
- Wszystko wskazuje jednak, że to pocisk rakietowy, wykorzystywany do wyrzutni typu "katiusza" - informuje nadkom. Krzysztof Leończak, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łomży. - Znajdują się na nim napisy w języku rosyjskim.
Policjanci przypuszczają, że ktoś znalazł pocisk w ziemi i go odpalił. Jest znikome prawdopodobieństwo, aby eksplodował samoistnie. Gdyby doszło do wybuchu, eksplozja zmiotłaby pół budynku.
- Można zrobić elektryczny mechanizm, który odpala rakiety - przyznaje Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny miesięcznika "Raport", pisma o tematyce wojskowej. - Schemat jest dostępny w Internecie. Z takich prowizorycznych wyrzutni korzystają np. Palestyńczycy.
Policja czeka na ekspertyzę wojskowych, którzy określą trasę pocisku. Będą mogli wtedy ustalić, gdzie szukać sprawcy zdarzenia. Do tematu wrócimy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna