Smoki i bałwany pływają po rzece

Helena Wysocka [email protected]
Czterometrowy bałwan został zbudowany z makulatury i zachęcał do życia w zgodzie z przyrodą.
Czterometrowy bałwan został zbudowany z makulatury i zachęcał do życia w zgodzie z przyrodą. H.Wysocka
Augustów. Kolorowe i ładne. Zbudowane z byle czego i napędzane siłą lub godnością osobistą. Potwierdzają starą jak świat zasadę, że co ma pływać nie utonie.

To bodajże najśmieszniejsze zawody wodniackie. Po wodzie pływają bałwany, krokodyle, tramwaje, słomiane konie, armaty, ogromne buty i ślubne zaprzęgi. Niektórzy mówią, że na ten czas ryby odzyskują głos, a stworzenia lądowe niemieją. Oczywiście z zachwytu oraz zdziwienia.

Pierwsze mistrzostwa kraju w "Pływaniu na byle czym" w Augustowie odbyły się trzynaście lat temu. Na Necku, obok plaży miejskiej, wystartowało wówczas trzynaście wehikułów, głównie z naszego regionu. Organizatorzy konkursu przekonywali, że konstruowanie pojazdów, to niezwykle przydatna umiejętność. Klimat wciąż się ociepla, a to prowadzi do topnienia lodowców. Za kilkadziesiąt lat będzie dużo wody. I co wtedy? Ano wystarczy wyciągnąć z piwnicy byle co, skonstruować byle jak i pływać.

Z drugiej strony zaś, jest okazja, aby wykorzystać zalegające od lat w piwnicy rupiecie. Wehikuły bowiem zbudowane są z butelek, kanistrów, beczek, styropianu, zużytych opon, kawałków płyty, materiału, a nawet kartonów.

Smoczy ogon w wodzie

Początki wcale nie były łatwe. Zdarzało się bowiem, że statki rozsypywały się na jeziorze. Ratownicy rzucali się do wody, aby uratować kawałek smoczego ogona, albo przyholować na brzeg tratwę z rozbitkami. Co wcale nie przeszkadzało zawsze licznie zgromadzonej publiczności, która pechowej załodze jeszcze bardziej kibicowała.

Trzy lata później organizatorzy - Augustowskie Placówki Kultury i Radio Białystok zdecydowali przenieść imprezę na rzekę Nettę. I tak jest do dzisiaj. A w tym roku dodatkowo, ze względu na bezpieczeństwo zawodników wehikuły mogły być ciągnięte przez motorówki. Większość załóg z tej szansy skorzystała. Miała czas, aby kruszyć serca widzów, którzy też wysyłając SMS-y mogli decydować o wyborze najładniejszego statku.

Można pływać i na patelni

Jak skonstruować pojazd?
- Wystarczy mieć trochę fantazji, i dużo cierpliwości - przekonuje Stanisław Marko, który kilka lat temu na tratwie zbudowanej z plastikowych butelek przepłynął Wisłą ponad czterdzieści kilometrów. - Niektórzy wykorzystują postacie z bajek. Inni sięgają do swoich snów, albo marzeń.

Stąd też po wodzie pływają samoloty, rakiety i czołgi. A obok nich krasnoludki, pawie, smoki, Calineczki, wysokie na cztery metry bałwany, rycerze na słomianych koniach albo panny młode. A Tadeusz Kunaj z Boguszyc na przykład wykonał największą patelnię na świecie. Jej średnica wynosi 275 cm. Sprzęt najpierw uczestniczył w smażeniu największej jajecznicy w kraju. Teraz unoszony plastikowymi kanistrami pływa. Ale nie zawsze butelki, czy kanistry wystarczają. Do utrzymywania cięższych dziwolągów na wodzie potrzebne są nawet plastikowe beczki.

Niektórzy konstruktorzy obracają się w kręgu polityki, inni chcą pokazać nasze przyzwyczajenia. Jedno i drugie dzieło przyciąga oko. Załogi śmieją się, że prędkość niektórych ich wehikułów prawie dorównuje tej, z jaką chodzi Robert Korzeniowski. Ale i to ma swoje dobre strony.

- Przecież to nie są wyścigi - uważa Michał Łobosz, który od dziesięciu lat przyjeżdża z Olsztyna specjalnie po to, aby brać udział w mistrzostwach. - To nawet lepiej, że można dokładnie obejrzeć statki. Przy okazji rodzą się różne pomysły.
Łobosz ma pomysł na swój statek. Niewykluczone więc, że wkrótce na rzece pojawi się kolejny dziwoląg.

Podziwiają byle co

W tym roku odbyły się już trzynaste mistrzostwa. Na Netcie prezentowało się 28 załóg z całego kraju. Wszystkie dopłynęły do mety i wszystkie zachwycały publiczność. Skąd takie przekonanie? Wszystkie ekipy były gorąco oklaskiwane. I jeszcze jedno. W przypadku tych mistrzostw trzynaste, znaczy szczęśliwe. Zgromadziły bowiem rekordową, bo kilkunastotysięczną publiczność. Zjechali się fani z całego regionu, aby podziwiać "byle co". Frekwencja dała organizatorom "prawo" do ubiegania się o tytuł "najlepszy produkt turystyczny". A my promujemy takie imprezy.

"Współczesna" włączyła się jako partner w propagowanie konkursu na "Najlepszy produkt turystyczny", organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną. Wystarczy wymyślić scenariusz atrakcyjnego spędzenia kilku dni w naszym regionie i wpisać go w formularzu na: www.podlaskieit.pl. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna najlepsze oferty nagrodzi Certyfikatami POT i wyśle do ogólnopolskiego finału konkursu, w którym nagrodą jest Złoty Certyfikat i kampania promocyjna o wartości 720 tys. zł!

My zaś najciekawsze propozycje, zgłoszone do konkursu, opiszemy na łamach "Współczesnej". Również w naszej redakcji (tel. 085 748 74 58, [email protected]) czekamy na Państwa propozycje, jak aktywnie spędzić kilka miłych dni w naszym regionie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie