Sobolewo. Ulice zamarły. Mieszkańcy wstrzymują oddech. To reakcja na pacjenta "zero" [ZDJĘCIA]

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Ulice i tak sennej o tej porze dnia wsi, jakby zamarły. Ludzie wzięli sobie do serca apel służb, i kto mógł zostać w domu - został. Wojciech Wojtkielewicz
- Mieszkam na uboczu, niby w spokojnym miejscu. Człowiek myślał, że jest bezpieczny. A to wydarzyło się tutaj. Był strach. Teraz jest jeszcze większy - mówi wyraźnie poruszony mieszkaniec Sobolewa. Ale przeciwnych komentarzy nie brakuje. - Pani. Żywcem do trumny się chować? - pyta retorycznie 67-latek z tej samej wsi.

Zanim w środowe popołudnie gruchnęła wieść o rzekomym drugim potwierdzonym w woj. podlaskim przypadku osoby zakażonej koronawirusem (następnego dnia została zdementowana), to właśnie Sobolewo było na ustach mieszkańców regionu. To tu mieszka pacjent "zero". Muzyk. Niedawno wrócił zza granicy, koncertował w Niemczech, Francji, Belgii i Holandii. I tam się prawdopodobnie zaraził.

Informacja o jego przypadku trafiła do mediów we wtorek wieczorem. Od następnego poranka o niczym innym się nie mówiło. Podlaskie było dotąd białą plamą na mapie COVID-19. Do teraz.

Czytaj też:Koronawirus - Białystok i woj. podlaskie - RAPORT. Pacjentka zdiagnozowana wczoraj nie ma jednak koronawirusa!

Sobolewo. Niewielka podbiałostocka wieś. Jest 18 marca, po godzinie 11. Jakby na przekór złym wieściom, z bezchmurnego nieba uśmiecha się słońce. Ciepłe promienie przypominają o zbliżającej się wiośnie. Aura idealna na spacer. Ale nie w tym przypadku. Ulice i tak sennej o tej porze dnia wsi, tym razem jakby zamarły. Boisko, tętniący życiem skatepark... świecą pustkami. No prawie. Młoda kobieta przechadza się między futurystycznymi falami z córeczką. To białostoczanka.

- Specjalnie wyjechałam za miasto z dzieckiem. Tu jest świeże powietrze - mówi matka. Była zaskoczona, gdy informujemy ją że właśnie stąd pochodzi chory na CONVID-19 podlaski pacjent.

Koronawirus w Podlaskiem. Wiemy, kim jest pierwsza osoba zakażona w województwie. To Krzysztof Drabikowski z zespołu Batushka

Tutejsi wiedzą o tym doskonale. Większość siedzi w domach. Na ulicy wzdłuż szkoły spotykamy kobietę. Na oko - ponad 40-letnia.

- Moi synowie nie chcieli, ale ja wyszłam na chwilę na spacer trochę się dotlenić - mówi. Generalnie stara się z rodziną nie opuszczać domu. - Zakupy robimy w osiedlowym sklepie. Popołudniami, jak już nie ma właściwie ruchu, to wyjeżdżamy. Inni, nawet jak wychodzą z podwórka na spacer z psem, i ktoś idzie, czekają. Nie ma wędrówek, wspólnych sąsiedzkich spacerów nad stawy. Wioska jest wymarła.

Tak jak większość mieszkańców tej wsi, o koronawirusie ujawnionym u jednego z sąsiadów dowiedziała się z mediów. Krzysztofa Drabikowskiego nie zna osobiście. Ale wie, że ma dzieci, które uczą się w szkole w Sobolewie. Inni rodzice też wiedzą. I obawiają się zakażenia swoich dzieci, siebie. To dla nich dyrektor w elektronicznym dzienniku zamieściła uspokajającą informację, że ojciec wrócił do domu w dniu zamknięcia - decyzją ministra - placówek oświatowych.

Sklep w Sobolewie pracuje normalnie.

- Jest mniej klientów - przyznaje ekspedientka. - Ci, co przychodzą pytają, skąd jest ten chory. Ale ten pan nie robił u nas zakupów. On mieszka bliżej ronda. Ja go nie kojarzę.

Nie tylko ona. Ale wioska jest rozległa.

- Na razie bez paniki. Człowiek siedzi w domu i pilnuje siebie. W swoim środowisku. Bezpieczniej jest - mówi para młodych klientów.

Wtóruje im inna kobieta. W jej głosie wyczuwalny jest obcy akcent. - Każdy się boi. Ale jesteśmy optymistami. Na razie zobaczymy. Najlepiej siedzieć w domu.

Pacjent "zero" mieszka pod samą Grabówką. To dawna kolonia Sobolewo. Tu obawy są większe.

- Jestem zszokowana, że to akurat u nas, i że to tak blisko. Jest strach - przyznaje 47-letnia mieszkanka ul. Świerkowej w Grabówce. Właśnie wyszła z zakupów z pobliskiego sklepu przy rondzie. Tego, w którym mogła się zaopatrywać rodzina pana Krzysztofa - bo ma najbliżej.

On sam twierdzi, że od 12 marca, kiedy wrócił do Polski, nie wychodził z domu. Do absolutnego minimum ograniczył kontakt z innymi ludźmi. Odciął od świata na wszelki wypadek.

- Tak na prawdę nie wiadomo, co działo się z nim przez prawie tydzień odkąd wrócił do domu. Poza tym ma dzieci. Żonę. Nie wiadomo, czy ona się dostosowała do reżimu. Mogła chodzić do pracy. Do sklepu - dodaje nasza rozmówczyni. - Sprzedawczyni powiedziała, że pierwszy raz od dawna są zapasy mięsa. Ludzie boją się przychodzić. Myślę, że to jest reakcja na pacjenta zero w podlaskim.

Zobacz także: Epidemia koronawirusa. Kto pyta, nie błądzi. Wy zadajecie pytania, a my pomożemy znaleźć odpowiedź

Zawsze tu był tłum samochodów. Teraz raptem kilka.

Ludzie są wystraszeni i komentują: to dopiero się u nas zaczyna. "Wracają Polacy do kraju. To było do przewidzenia, ale teraz widać, że to nie jest jakieś abstrakcyjne zagrożenie" - słyszymy.

- Mieszkam na uboczu, niby w spokojnym miejscu. Człowiek myślał, że jest bezpieczny. A to wydarzyło się tutaj - mówi wyraźnie poruszony mieszkaniec Sobolewa. - Był strach. Teraz jest jeszcze większy. Nie wiem, czy ten człowiek mówił prawdę, że wrócił, źle się czuł i nigdzie nie wychodził z domu. Nie wiem. Może przez te kilka dni wychodził z mieszkania. Mógł kogoś zarazić.

Mieszkaniec Sobolewa nie szczędzi gorzkich słów pod adresem służb. Krytykuje władze za to, że nie ujawniły od razu, skąd pochodzi zakażony mężczyzna. - W obecnej sytuacji nie można mówić o uszanowaniu czyjejś prywatności, o dyskrecji. To przecież kwestia bezpieczeństwa nas wszystkich. Mamy prawo wiedzieć.

Po co? - Żeby ludzie jeszcze bardziej uważali na siebie, otoczenie, obserwowali objawy. Nie wszyscy mogą zostać w domu. Ja muszę iść do pracy, do urzędu. Ale jeden człowiek będzie się starał, a drugi będzie nieodpowiedzialny. Chodzili po ulicach bez potrzeby. Tak jak to starsze małżeństwo - wskazuje dyskretnie na seniorów w oddali.

- Musimy, mamy swoje obowiązki. Grupa ryzyka, wiek nie ma znaczenia. Jedziemy do mojej mamy, która ma 90 lat i wymaga większej opieki niż my. A nie mamy "zmiennika" - odpowiada starsze małżeństwo.

Wracają z poczty. Tam kolejka aż na zewnątrz. Ludzie stoją w prawie dwumetrowej odległości od siebie. Zgodnie z zaleceniem. Ale są spokojni.

- Życie toczy się dalej - kwitują.

Bo we wsi można wyodrębnić też drugą kategorię mieszkańców, z hasłem na ustach "na coś umrzeć trzeba".

- Ja już jestem emerytem, z grupy ryzyka. Ale pani... Żywcem do trumny się chować? Ja cały czas jestem na podwórku. W domu nie siedzę, wnuczek był niedawno - przyznaje 67-letni Eugeniusz Łuckiewicz. Twierdzi, że informacja potwierdzonym przypadku koronawirusa nie zmieniła jego życia. Bo ten chory jest dla niego obcy. - Kiedyś, jak się do szkoły chodziło, to znało wszystkich. A teraz ludzi ponajeżdżało, pobudowało się. Sąsiadów wszystkich nie znam.

Ale jest ktoś, kto zna. To sołtys. - To dzisiaj z rana dotarła do nas ta informacja. Paniki na razie nie widziałam. Nie mam telefonów od mieszkańców, a przecież jak coś się zaczyna dziać, ludzie automatycznie wydzwaniają do sołtysa - podkreśla Ludmiła Sawicka, od ponad 20 lat na tym stanowisku. Wie, że mama chorego na COVID-19 jest lekarzem. - Choćby z tej racji myślę, że nikt się tu nie zachował nieodpowiedzialnie i kroki ostrożności zostały podjęte. Taką mam nadzieję.

Ale ludzie mają obawy.

- Mogła kontaktować się z synem, a potem przyjmować pacjentów - dywagują.

Tamara Drabikowska-Chmara jest specjalistą medycyny rodzinnej i pediatrą. Prowadzi w Białymstoku Przychodnię Rodzinną "Sol-Med". W środę kobieta opublikowała w internecie oświadczenie, w którym zapewnia, że od trzech tygodni nie miała z synem osobistego kontaktu.

- Od czasu powrotu syna zza granicy pozostawał on wraz ze swoją rodziną w kwarantannie domowej i kontaktowaliśmy się jedynie telefonicznie - czytamy. - Z szacunku i troski o wszystkich chciałabym również poinformować, że mimo braku nałożenia na mnie kwarantanny, dobrowolnie zdecydowałam się nie przychodzić do pracy i czasowo pozostać w domu. Dołożę wszelkich starań, aby zarówno mi, jak i moim najbliższym, wykonane zostały testy w kierunku koronawirusa.

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Kuriera Porannego i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Wideo

Komentarze 25

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kamera GDDiK i wszystko jasne

B
Bunia
20 marca, 11:44, Gość:

Zresztą Drabikowskiego mniej interesuje Sobolewo, sąsiedzi, dzieciaki ze szkoły jego dzieciaków...

Zauważ że info na portalach społecznościowych przekazuje w języku angielskim - on po prostu chce aby nie tylko polskie portale o nim pisały, ale żeby robić tzw "promo" swojej działalności scenicznej w innych krajach. I to jest niesmaczne. Każdy wie i pamięta jego przegrane walki w Sądzie związane z zespołem czy wydaniem płyty. Każdy kojarzy że to nie on i nie jego zespół ma nominacje do Fryderyków w tym roku - choć myląco nazwa zespołu ta sama.

Wpisy w temacie "posypał się brokatem" były. Zajrzyj na jego profil i popatrz co za "kulturalne" towarzystwo i jak się odnosi on i jego znajomi. Zadaj np pytanie: dlaczego informacje zamieszcza pan w języku angielskim"? a dostaniesz wyśmiewiska, memy, krytykę, obrażanie, etc...

Ciebie chyba strasznie boli, że o tym człowieku zrobiło się głośno. Tylko powodu tej nagłej atencji nie bierzesz pod uwagę ani słowem też nie wspominasz o niedogodnościach związanych z zakażeniem. Co mnie obchodzi jego zawodowa sytuacja, tak jak większość mam to gdzieś. Podejrzewam, że komunikaty w języku obcym są po to by obcokrajowców z którymi miał kontakt ostrzec przed ewentualnym zagrożeniem. Cały artykuł to swoista prośba o zachowanie ostrożności i nie tajemnie informacji o zakażeniu, a ty zarzucasz chęć zrobienia kariery. Obrzydliwy i ograniczony jesteś, i zazdrość cię zżera, tyle w tym temacie.

G
Gość

co to za muzyk pierwszy raz o nim słyszę chociaż jestem tutejszy opowiada głupoty że tłumy na jego koncerty za granicą chyba biedni polacy facet nie opowiadaj bzdur ze tobie nikt nie chciał pomóc trzeba było tam siedzieć i koncertować a nie przywozić wirusa tutaj i jeszcze się chwalić gównem najlepiej wracaj skąd przyjechałeś

B
Betti
20 marca, 8:39, Gość:

Co za czub to opublikował. Jak można tak oszukiwać ludzi!!! Nie ta miejscowość gdzie mieszkał zakażony. Aby sensacja!!! Chory mieszka dwa kilometry dalej, przy radzie w Grabów e.

Miejscowość ta sams😉 jednak nie ten kierunek. Pacjent mieszka przy wjeździe na Sobolewo , nie w samej wiosce.Wcale się nie dziwię że nie wiedzą o kogo chodzi ,jedyne co to syn uczęszcza do tej szkoły.

G
Gość

Zresztą Drabikowskiego mniej interesuje Sobolewo, sąsiedzi, dzieciaki ze szkoły jego dzieciaków...

Zauważ że info na portalach społecznościowych przekazuje w języku angielskim - on po prostu chce aby nie tylko polskie portale o nim pisały, ale żeby robić tzw "promo" swojej działalności scenicznej w innych krajach. I to jest niesmaczne. Każdy wie i pamięta jego przegrane walki w Sądzie związane z zespołem czy wydaniem płyty. Każdy kojarzy że to nie on i nie jego zespół ma nominacje do Fryderyków w tym roku - choć myląco nazwa zespołu ta sama.

Wpisy w temacie "posypał się brokatem" były. Zajrzyj na jego profil i popatrz co za "kulturalne" towarzystwo i jak się odnosi on i jego znajomi. Zadaj np pytanie: dlaczego informacje zamieszcza pan w języku angielskim"? a dostaniesz wyśmiewiska, memy, krytykę, obrażanie, etc...

G
Gość

No dziś w końcu zamieszczony wywiad z pacjentem jako człowiekiem, nawet sensownie tłumaczył, wyjaśniał. Czyli można bez lansu i bez śmieszności oraz błysku próby przy okazji promocji zespołu i siebie. Dobrze. I to jest to.

G
Gość

Żal mi pismakow , którzy żyją obecnie z siania paniki. Sztuką jest w trudnych czasach napisać taki materiał, który wspiera czytelników. Niestety niewielu to potrafi. Proponuję, aby Poranny przestał podsycac atmosferę lęku wśród mieszkańców Podlasia.

G
Gość
19 marca, 20:12, Gość:

gdzie to załapał to tam niech wraca

19 marca, 20:58, Gość:

Średniowiecze i żenada.... Brak słów.. Ma takie same prawo tu być jak Ty

To dlaczego w żadnym z tych nowoczesnych krajów nie pozostal i się tam nie leczył tylko jak pies z potkulonym ogonem wrocil do Polski. To co on zrobił to sie kłania art. 160 kk

G
Gość

Co za czub to opublikował. Jak można tak oszukiwać ludzi!!! Nie ta miejscowość gdzie mieszkał zakażony. Aby sensacja!!! Chory mieszka dwa kilometry dalej, przy radzie w Grabów e.

G
Gość

Żenujący i niezetelny artykuł. Zdjęcia nie z tej miejscowości gdzie mieszkał chory, a na miejscu właściciela sklepu za umieszczenie zdjęć podał bym pismaka do sądu.

g
gośc
19 marca, 22:10, gość:

"Sobolewo. Niewielka podbiałostocka wieś. Jest 18 marca, po godzinie 11. Jakby na przekór złym wieściom, z bezchmurnego nieba uśmiecha się słońce. Ciepłe promienie przypominają o zbliżającej się wiośnie" Brak słów - co za totalna grafomania! Odnośnie bezcennej wprost treści napisano poniżej.

19 marca, 21:20, Gość:

Oj to chyba pani Anna się odzywa...A Pani wolałaby żeby autorka tekstu napisała w celu reklamy "przy okazji" o zespole, o tym gdzie koncertowali, o wspaniałym "liderze - bohaterze" Krzysztofie D,...O rodzinie z zaznaczeniem dokładnym jej członków by ew. fanki mocno stąpały po ziemi? Nie podoba się Pani Anno opis jak wygląda dzień w Sobolewie, bo więcej w materiale można było zawrzeć promocji "reklamy"? Otóż pani Iza bardzo dobrze pisze artykuły, są dużo gorsi dziennikarze Porannego.

Szkoda czasu na komentowanie bzdur prymitywnego dorabiacza ideologii!

M
Mała

Przynajmniej spokojnie na spacer będzie można wyjść 🙂 .

Nikt nie przyjedzie na świeże powietrze 👍

c
cryo
20 marca, 00:19, Gość:

obciążyć takiego debila za wszystkie koszty

jedzie palant za granicę a wiadomo co grozi w związku z koronawirusem

potem debil wraca do Polski i ratujcie krzyczy

piniądz robi wodę z mózgu

Napisane bez ogłady

ludzkiej świni

co poślady

zwykle w strachu

mocno ściska

a na forum jadem tryska

taki to bohater sieci

gdy mu katar z nosa leci

kwiczy , jęczy

skamle głośno

coś o swoich świętych prawach

i kataru złych objawach

tak łajdaki cenią życie

i o komfort w swym odbycie....

G
Gość

obciążyć takiego debila za wszystkie koszty

jedzie palant za granicę a wiadomo co grozi w związku z koronawirusem

potem debil wraca do Polski i ratujcie krzyczy

piniądz robi wodę z mózgu

G
Gość
19 marca, 19:24, Porażka:

to debil który pod koniec lutego i na początku marca dawał koncerty za granicą. Niech zapłaci za hospitalizację i po sprawie

19 marca, 19:53, Gość:

Debil? Zarabiał na rodzinę cebulo. Zastanów się człowieku. To nasz bohater, który dobrowolnie poddał się kwarantannie aby innych nie zarazić. Poczytaj trochę. Sanepid nawet nie chciał go przyjąć na badania. Gdyby nie znajomości to nawet badania by mu nie przeprowadzono. Skandal. Jak na jełopa kruszwila to 50 tys. było a jak na badanie człowieka to już nie.

Bohater? 😁 Pamiętajmy, że to jego wersja, że po powrocie siedział w domu. Może i siedział, ale ile imprez urządził w ciągu tygodnia, ilu gości przyjął. Okaże się, jak znajomi bohatera zaczną chorować. Oby nie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3