W klinice neurologii USK pojawił się koronawirus. Sanepid zdecyduje ile osób z personelu zatrzymać na kwarantannie (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Do kliniki neurologicznej USK w poniedziałek (20 kwietnia) trafił pacjent wymagający pilnej pomocy medycznej. Przeszedł operację po udarze, po czym jego wyniki badań na obecność koronawirusa, okazały się dodatnie. Sanepid podejmie decyzję o kwarantannie dla części personelu szpitala. Kontakt z zakażonym mieli lekarze, pielęgniarki i sanitariusze.

- Nadal czekamy na decyzję sanepidu. Zazwyczaj jest ona wydana po dobie, czasami trwa to krócej, czasem dłużej. Osoby, które miały kontakt z zakażonym pacjentem zostały odsunięte od obowiązków. Czekamy na informację, czy zostaną nadal w domowej kwarantannie czy będą mogły wrócić do pracy. Sporządziliśmy listę osób, które miały kontakt z zakażonym, dalsze postępowanie uzależnione jest od decyzji stacji sanitarnej - informuje Katarzyna Malinowska - Olczyk, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Pacjent zakażony koronawirusem został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Łomży. Wraz z nim dwie osoby hospitalizowane na oddziale, z którymi miał kontakt. Na liście przygotowanej przez szpital znajduje się pięć osób z personelu medycznego, którzy zajmowali się pacjentem. To m. in. lekarz i pielęgniarki.

- Wszystkim pacjentom trafiającym do szpitala w stanie zagrożenia życia robimy testy. Przez jakiś czas robiliśmy szybkie testy serologiczne, ale są one mniej wiarygodne. I teraz rezygnujemy z nich. Przykładem jest pacjent z neurologii. Jego pierwszy test tzw. "szybki" wyszedł negatywnie, dopiero drugi, genetyczny, okazał się pozytywny. Do czasu otrzymania wyniku wszyscy pacjenci są traktowani jako potencjalni nosiciele koronawirusa. Personel zobowiązany jest podchodzić do takiego pacjenta w fartuchach, rękawiczkach, maseczkach i przyłbicach, a w określonych sytuacjach także w tzw. fartuchach barierowych. Mamy nadzieję, że w tym przypadku wszystkie procedury zostały właściwie zastosowane i nikt nie zakaził się od pacjenta - podkreśla rzeczniczka szpitala.

Zobacz też:Izba przyjęć w klinice zakaźnej USK została zamknięta. Koronawirusem zakaził się lekarz (ZDJĘCIA)

Zaznacza, że klinice neurologi i oddziałowi udarowemu nie grozi zamknięcie, bo personel zdoła zapełnić grafik dyżurów. I przypomina, jak ważna jest klinika neurologiczna. To tu trafiają pacjenci z udarami, którzy wymagają pilnej pomocy.

Przypomnijmy, że problem kadrowy pojawił się na innym oddziale USK. Do odwołania od poniedziałku zamknięta jest izba przyjęć Kliniki Zakaźnej i Hepatologii. Dyrekcja placówki podjęła trudną decyzję, bo jeden z lekarzy otrzymał dodatni wynik na obecność koronawirusa. To spowodowało, że pięciu lekarzy i dwie pielęgniarki, które miały z nim kontakt, trafiło na kwarantannę.

Zostaną im wykonane kolejne testy.

- Jeśli wyniki okażą się negatywne, to dyrekcja szpitala wystąpi do sanepidu o skrócenie kwarantanny personelu. Miejmy nadzieję, że pracownicy będą mogli wrócić do pracy i wtedy wznowimy działanie izby przyjęć - mówi Katarzyna Malinowska-Olczyk.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie