Zawiniliśmy, bo napisaliśmy... o oszuście z legitymacją

(tom)
Suwałki. Policjant pojawił się w naszej suwalskiej redakcji. Przepytywał autora tekstu o zdarzenie w jednym ze sklepów. Opisaliśmy, jak osoba podająca się za policjanta zrewidowała trzy osoby, a nawet kazała im się rozbierać.

Funkcjonariusza interesowało jednak nie to, lecz czy przypadkiem nie naruszyliśmy dóbr osobistych pani, która tajemniczego mężczyznę sprowadziła.

Wszystko działo się w drugiej połowie września w jednym ze sklepów z odzieżą, znajdujących się w centrum Suwałk. Z tą sprawą zgłosił się do nas jeden z Czytelników (nazwisko pozostaje do wiadomości redakcji). Opowiedział, że w sklepie jedna z kobiet zaczęła krzyczeć, iż zginęło jej 500 zł. Zapowiedziała wezwanie policji.

Po chwili rzeczywiście pojawił się jakiś mężczyzna. Machnął legitymacją, zakomunikował, że jest policjantem i zrewidował znajdujących się w sklepie ludzi. Mężczyźni musieli rozbierać się do majtek. 500 zł jednak nie znalazł. Nasz Czytelnik nie miał wątpliwości, że padł ofiarą nadużycia. W jaskrawy sposób ktoś pogwałcił bowiem jego wolności obywatelskie.

Policja szybko ustaliła, że żadnego oficjalnego zgłoszenia o kradzieży pieniędzy w sklepie nie było i żaden z funkcjonariuszy nie był tam wysyłany. Potem jednak w tej sprawie zapadła martwa cisza.

Aż do czasu, kiedy funkcjonariusz pojawił się w naszej redakcji. Kobieta, która wezwała tajemniczego mężczyznę, poczuła się urażona naszą publikacją. Nie do końca wiadomo, czym konkretnie, skoro przebiegu zdarzenia nikt wcześniej nie kwestionował.

- Jeżeli ktoś składa do nas jakiekolwiek zawiadomienie, nie możemy pozostawić go bez rozpatrzenia - tłumaczy Andrzej Sienkiewicz, szef suwalskiej prokuratury rejonowej. - W tej sprawie musimy wykonać podstawowe czynności. Ostateczna decyzja będzie należała do prowadzącego postępowanie.

A co ze sprawą rewizji w sklepie?

Krzysztof Kapusta, oficer prasowy suwalskiej policji mówi, że w komendzie przeprowadzone zostało wewnętrzne postępowanie, które wykluczyło, aby tą osobą był policjant.

- Mamy podejrzenia, kto to naprawdę był - dodaje. - Wszystkie materiały przekazaliśmy jednak prokuraturze.

Andrzej Sienkiewicz informuje, że nazwisko podejrzewanego mężczyzny rzeczywiście zostało ustalone. Nie jest on policjantem. Przypuszczalnie, choć prokurator Sienkiewicz tego nie potwierdza, to osoba, która kiedyś pracowała w suwalskiej komendzie. Na razie nie wiadomo, jaką legitymacją mężczyzna posługiwał się w sklepie i skąd ją wziął.

Wszystko wskazuje więc na to, że winnym nie okaże się dziennikarz, który sprawę opisał.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gajowy
w kaczki trzeba inwestować mój synu, w kaczki ! Zostaniesz profesorem jednej uczelni i doktorem habilitowanym prawa marksowskiego jak nie przymierzając nasz pan prezydent K. a nie drobnym pismakiem opisującym policyjne potknięcia.
Dodaj ogłoszenie