Ach, to był teatr!

Anna Mierzyńska [email protected]
Od lewej: Marta Sobolewska z Zygmuntem Kęstowiczem, Dobiesław Damięcki z dwoma synami, a niżej: Igor Śmiałowski i Jerzy Duszyński. Po prawej: Dobiesław Damięcki i Irena Górska-Damięcka
Od lewej: Marta Sobolewska z Zygmuntem Kęstowiczem, Dobiesław Damięcki z dwoma synami, a niżej: Igor Śmiałowski i Jerzy Duszyński. Po prawej: Dobiesław Damięcki i Irena Górska-Damięcka
Region. Białostoczanki zaraz po wojnie kochały się w Śmiałowskim i Kęstowiczu. Potem głównym amantem był przystojny Zbyszko Sawan. A kilkuletni bracia Damięccy na bosaka ganiali po ul. Elektrycznej z okoliczną dzieciarnią. Taki był kiedyś białostocki teatr...

Kuchnia Sabiny Manias na Elektrycznej 5 to było zaraz po wojnie najważniejsze miejsce dla całego białostockiego teatru. Właśnie tu stołowało się aktorskie towarzystwo. Tu wybuchały kłótnie i skandale, tu się godzono i kochano. A pani Sabina karmiła i słuchała...

Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku właśnie obchodzi podwójny jubileusz. 70 lat temu powstał znany dziś wszystkim budynek teatru, a 60 lat temu aktorzy wrócili do niego po wojnie - po gruntownym remoncie. To dobry moment, by zajrzeć do teatralnych archiwów i powspominać, kto i kiedy grywał na białostockiej scenie.

Najciekawiej działo się w teatrze zaraz po wojnie, właśnie wtedy, gdy za kuchnię odpowiadała Sabina. Do Białegostoku zjechali wówczas aktorzy z Kresów, w tym także z Wilna. Wielkie sławy, grywające tam przed wojną, na kilka miesięcy lub kilka lat zatrzymały się w Białymstoku i oczywiście grały. Publiczność kochała te powojenne spektakle.

Śmiałowski w pożyczonych butach

"Przyjechała do nas duża grupa, m.in. Ludwik Sempoliński, Igor Śmiałowski, Zygmunt Kęstowicz z żoną, taki stary operetkowy aktor Dowmunt. Był też znakomity pianista Dzięgielewski. Od razu po przyjeździe zagraliśmy komedyjkę "Przyszywana siostra" czy coś w tym stylu" - wspominała później tamte lata Hanka Bielicka. Ona sama zatrzymała się w Białymstoku na osiem miesięcy - wystarczająco długo, by uczestniczyć w największym wydarzeniu towarzyskim, jakim był ślub państwa Śmiałowskich 17 kwietnia 1945 r.

W Igorze Śmiałowskim, arystokratycznym aktorze (jak go nazywali recenzenci), kochała się wtedy połowa białostockich gimnazjalistek (druga połowa oczywiście w Zygmuncie Kęstowiczu, od którego - jak napisano w jednej z recenzji - "biła siła i wdzięk prymitywizmu"). Ślub odbył się w kościele farnym, pełnym ludzi i... światła. Młodych błogosławił ksiądz Sieluk, a śpiewał im Jerzy Garda, późniejszy dyrektor Opery Wrocławskiej. Świadkami ślubu także byli aktorzy: właśnie Zygmunt Kęstowicz i Jerzy Duszyński, mąż Hanki Bielickiej.

Igor Śmiałowski wspominał później:

"Dzięki serdeczności kolegów ten ślub w ogóle się odbył, bo cóż, nie było pieniędzy ani na obrączki, ani na ubranie. Więc były ubrania pożyczone. Żona w pożyczonych butach, ja także. Ktoś mi pożyczył płaszcz. Żona w nocy uprała mi jedyną koszulę, jaką wtedy miałem... ale to nie przeszkadzało niczemu. Nastrój, jak właśnie powiadam, był cudowny.

Bawiliśmy się tym, śmialiśmy się z tego, nikt na to w ogóle uwagi nie zwracał. Ślub odbył się z wielką pompą, wesele w mieszkaniu Bielickich, bo oni już mieli mieszkanie, ponieważ było to już małżeństwo "stare" na nasze wtedy wyobrażenia. Hanka Bielicka i Jerzy Duszyński w swoim mieszkaniu ze składek kolegów zrobili takie przyjęcie weselne, na którym, pamiętam jak dziś, były przemówienia ogromne, od miasta dostaliśmy życzenia. Słowem - miasto brało czynny udział w tym miłym wydarzeniu."

Kęstowicz o głębokim spojrzeniu...

Śmiałowscy także szybko wyjechali z Białegostoku. Trochę dłużej został u nas Zygmunt Kęstowicz (pamiętany dziś zapewne jako prowadzący program telewizyjny "Piątek z Pankracym"). Brał wtedy lekcje języka, by wyzbyć się wileńskiego akcentu, który był nie do przyjęcia na scenach w Krakowie czy Warszawie. W Białymstoku jednak nikomu nie przeszkadzał, a młode panienki uwielbiały Kęstowicza o wyrazistych oczach i głębokim spojrzeniu...

Jeśli któraś z pań nie przepadała za Kęstowiczem, oczy wypatrywała za Dobiesławem Damięckim. Pojawił się na białostockiej scenie w sezonie 1945/46, pojawiła się też jego żona Irena Górska-Damięcka. Najpierw tylko gościnnie, jakiś czas później oboje związali się z Białymstokiem na stałe. Irena Górska została bowiem dyrektorem Teatru Dramatycznego.

Tu także wychowywali się dwaj synowie tego aktorskiego małżeństwa, czyli popularni dziś aktorzy Maciej i Damian Damięccy. Znana dziennikarka Teresa Torańska podczas swojej niedawnej wizyty w Białymstoku wspominała, jak we trójkę na bosaka biegali po ulicy Elektrycznej, między teatrem a słynną kuchnią pani Sabiny oraz domem babci Teresy Torańskiej, która zrządzeniem losu mieszkała właśnie przy Elektrycznej.

Machalica aktorstwa uczył się u nas

Sezony 1959-1960 to natomiast okres kierowania teatrem przez Zbigniewa Sawana, aktora, którego dziś pamięta już raczej tylko najstarsze pokolenie. Choć grał w filmach jeszcze w latach 80-tych, jego największe osiągnięcia przypadają na lata 1928-1960. Do dziś można zobaczyć go w "Hydrozagadce", jednym z odcinków "Stawki większej niż życie", "Janosiku", "Rodzinie Połanieckich" czy "Akcji pod Arsenałem". W Białymstoku grał i reżyserował. Przez dwa lata pod jego kierownictwem białostocki teatr pokazał aż 19 premier. A przystojnego Sawana po prostu wypadało zobaczyć na scenie...

Niewiele osób wie natomiast, że z Białymstokiem związany jest także aktorski ród Machaliców. Na początku lat 60-tych swoją karierę sceniczną właśnie w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki zaczynał Henryk Machalica, pamiętany dziś przez szeroką publiczność głównie z serialu "Złotopolscy".

Natomiast egzamin dla aktorów lalkarzy zdawał w Białymstoku jego syn (i brat aktora Piotra Machalicy) Aleksander Machalica. Licencjonowanym aktorem został już po kilku latach gry na scenie. Gdzie grał? Oczywiście w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku...

Na tej samej scenie w pierwszej połowie lat 70-tych występował też Jacek Domański, znany z filmu "Człowiek z marmuru", gdzie wcielił się w rolę operatora z ekipy Agnieszki, głównej bohaterki.

To nie koniec wspomnień. Na dzień pełen artystycznych spotkań z przeszłością Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku zaprasza już w niedzielę, 7 września, od godz. 15. Warto tam zajrzeć.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie