Białystok. Brutalna interwencja policji na Białostoczku. Dwóch policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień (wideo)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Białystok. Brutalna interwencja policji na Białostoczku. Dwóch policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień Materiał z kamery monitoringu
Powalili 42-latka na ziemię, zakuli w kajdanki, przytrzymywali kolanem, kopali po łydce i stopach, na głowę założyli kask i wepchnęli szmatę do ust. Powód? Bo nie miał dowodu osobistego. Scenę nagrały kamery sklepowego monitoringu.

- Pełniąc tak odpowiedzialną funkcję jak oskarżeni, mając zdecydowanie przewagę w relacji funkcjonariusz-obywatel, przewagę wynikającą z przyznanych policji uprawnień, należy z całą pewnością zachować też i pokorę, powstrzymać agresję, butę. Bo prowadzi to do nadużyć, z jakimi mieliśmy do czynienia w sprawie niniejszej - mówiła sędzia Barbara Paszkowska z Sądu Rejonowego w Białymstoku. - Brutalność, arogancja, brak poszanowania godności ludzkiej, łamanie podstawowych praw człowieka przez funkcjonariuszy policji w czasie przeprowadzanych interwencji jest nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawa.

Jednak postępowanie karne wobec oskarżonych warunkowo umorzyła na okres próby wynoszący 1 rok. Jak tłumaczyła sędzia Paszkowska, to szansa dla nich na poprawę, możliwość "zweryfikowania swojego podejścia do wykonywania swoich obowiązków zawodowych". 

Zasądziła jednocześnie od oskarżonych po 10 tys. zł tytułem rekompensaty za szkody i krzywdy psychiczne jakich doznał pokrzywdzony.

To efekt mediacji między stronami zakończonej ugodą. Doszło do niej z inicjatywy obrony. Oskarżeni, którzy w czasie śledztwa nie przyznali się do winy, przeprosili jednak pokrzywdzonego, a ten przeprosiny przyjął.

- Cała sprawa wiele mnie kosztowała. Chciałem to już mieć za sobą - mówił poza salą rozpraw pokrzywdzony Marek Karpiuk. - Zostałem upokorzony. Straciłem zaufanie do policji, która potraktowała mnie jak bandytę, bo nie miałem dowodu osobistego. Zamiast ustalić moją tożsamość, przedstawiłem się z imienia i nazwiska, brnęli w jakąś dziwną farsę. Tworzyli "porządek" w dokumentach, czyli: kask, izba wytrzeźwień... Dariusz K. rozbił mi głowę. Kask był tylko po to, żeby udowodnić, że to ja byłem agresywny. A film pokazał, jak było naprawdę.

Mężczyzna dodaje, że dał się przekonać, że to był incydent w życiu policjantów.

- Nie wytrzymali psychicznie. Każdy człowiek popełnia błąd i zasługuje na szansę. Poza tym, przez te półtora roku zobaczyłem jak policja w Białymstoku się zmieniła, stała się bardziej kulturalna, opanowana. Cieszę się z tego. O to mi chodziło, żeby policja służyła dla nas, a nie zasłaniała się mundurem i pokazywała swoją wyższość - podkreśla. 

Czytaj też: Zamieszki na Barszczańskiej. Kiedy po interwencji policji zmarł Paweł Klim, mieszkańcy nie wytrzymali (zdjęcia, wideo)

Piątkowy wyrok nie jest prawomocny. Oskarżeni wcześniej zostali ukarani dyscyplinarnie przez przełożonych "statusem" o niepełnej przydatności do służby na zajmowany stanowisku (to oznacza brak awansu, nagród, wyróżnień). Warunkowe umorzenie sprawy karnej oznacza, że formalnie nadal będą osobami niekaranymi, a więc nie grozi im wydalenie ze służby. Obecnie i tak tylko jeden z oskarżonych wciąż pracuje w policji. Krzysztof P. został przywrócony po okresie zawieszenia.

Dariusz K. (dowódca patrolu) w czasie śledztwa odszedł na emeryturę. Obecnie - jak ujawnił jego obrońca - jest on instruktorem samoobrony. Ani on, ani Krzysztof P. nie chcieli rozmawiać z mediami.

- Panowie oskarżeni wyrażają ubolewanie, że tak ta interwencja została zakończona, że ktoś w tej interwencji odniósł szkodę. Ale chcieli ją zrekompensować, i ją zrekompensowali (pieniądze już wpłynęły na konto kancelarii adwokata pokrzywdzonego - przyp. red.). W związku z tym są usatysfakcjonowani, że sąd również docenił tą ich postawę i dał im szansę powrotu do normalnego życia - mówił mec. Andrzej Kowalski obrońca policjantów.

Funkcjonariuszom groziły nawet 3 lata więzienia. Usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień (za niezasadne użycie środków przymusu bezpośredniego, nieproporcjonalne do stopnia zagrożenia i okoliczności). Dowódca patrolu odpowiadał dodatkowo za niezasadną decyzję o założeniu kasku, zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu 42-latka na wytrzeźwiałkę, a młodszy stopniem funkcjonariusz za naruszenie nietykalności cielesnej białostoczanina poprzez kopanie.

Zobacz także: Białystok. Podczas kontroli zaatakował nożami policjantów drogówki. Kierowca był pijany i pod wpływem narkotyków (zdjęcia)

Do opisywanej interwencji doszło 21 kwietnia 2019 roku. Jako pierwsi nagłośniliśmy tę sprawę. 42-latek stał z kolegą na zapleczu sklepu spożywczego na osiedlu Białostoczek. Mężczyźni rozmawiali, oglądali filmiki w telefonie komórkowym. W pewnym momencie na tył sklepu podjechał radiowóz. Z auta wysiadło dwóch policjantów z białostockiej komendy miejskiej. Jeden z funkcjonariuszy przedstawił się i poprosił o okazanie dowodu osobistego. Pan Marek podał swoje imię i nazwisko, ale dodał, że dokumentu nie ma. Wtedy dostał polecenie, aby wyjąć wszystko z kieszeni. Obywatel zapytał, na jakiej podstawie. Odpowiedzi nie usłyszał, bo momentalnie został powalony na ziemię i od tyłu zakuty w kajdanki. Kiedy usiłował podnieść głowę, jeden z mundurowych przytrzymał kolanem jego szyję - tak, że nie mógł wydusić słowa. Był też kopany po łydce i stopach.

Po opróżnieniu jego kieszeni, funkcjonariusze nie znaleźli dowodu osobistego. Tymczasem na miejsce przyjechały dwa kolejne wozy policyjne. W jednym para "kryminalnych", w drugim - umundurowany patrol. Ci ostatni założyli mężczyźnie kask zabezpieczający na głowę (stosowany w szczególnych przypadkach, wobec osób wyjątkowo agresywnych lub autoagresywnych), po czym odwieźli go na izbę wytrzeźwień. Sąd, do którego trafiło potem zażalenie 42-latka, uznał, że nie było do tego podstaw: ani zachowania gorszącego, agresywnego, czy wskazującego na nadużycie alkoholu. A tak twierdzili policjanci, w protokole doprowadzenia pisząc o bełkotliwej mowie pana Marka, czy zaburzeniach równowagi.

Brutalna interwencja policji w Białymstoku. Skuli i rzucili na ziemię, bo nie miał dowodu (12.06.2019)

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"Oskarżeni, którzy w czasie śledztwa nie przyznali się do winy, ..."

o czym to swiadczy? jakies sugestie?

G
Gość

"- Nie wytrzymali psychicznie. Każdy człowiek popełnia błąd i zasługuje na szansę."

nie kazdy czlowiek przechodzi testy psychologiczne, nie kazdy dostaje bron, nie kazdy jest szkolony jak atakowac i obezwladniac, nie kazdy dziala w mafii - wiec nie pierd... o bledach i drugiej szansie.

gdyby nie kamera to Karpiuk moglby skonczyc np jak Stachowiak - jaka druga szanse by wtedy dostal?

G
Gość

agresywni

G
Gość

"Warunkowe umorzenie sprawy karnej oznacza, że formalnie nadal będą osobami niekaranymi, ... "

uzbrojeni agrewny, pozostajacy w zmowie, specjalnie trenowani bandyci napadaja czlowieka, pozniej matacza a ostatecznie okazuje sie ze nie ponosza zadnej kary - WTF ?????????????????

G
Gość

"Dariusz K. (dowódca patrolu) w czasie śledztwa odszedł na emeryturę. Obecnie - jak ujawnił jego obrońca - jest on instruktorem samoobrony."

chyba agresywny bandyta - jaka samoobrona?

e
edi

Teraz po prostu będą bardziej rozglądać się czy nikt nie nagrywa...

S
Stefan Kłos

Tacy ludzie będą dalej nosić broń i."pracować" w policji?

k
ktoś

Jedna qrewska mafia. Na górze sądy, po środku prokurator a na końcu psy których chronią ci wyżej.

j
janek wisniewski

nic psom nie zrobia

M
Mariola Halicka

zlikwiowa polij ni bzi nizgo

G
Gość

Jeszcze nie zlecieli się polucjanci, żeby bronić kolegów? Teraz pewnie siedzą w kącie i gryzą paznokcie, bo sądy niby już "nasze", ale z drugiej strony sędziowie "skazują swoich".

G
Gość
24 października, 9:09, Gość:

policjanci zachowali się kulturalniej niż by zachowali się policjanci z USA

Uważaj, żeby tej "kultury" nie doświadczyć...

G
Gość

Ciężka, stresująca robota, popieprzeni przełożeni, problemy rodzinne władza w postaci przywilejów prawnych i siłowych, i trzeba było się wyżyć na człowieku.

Czy tak trzeba postępować w każdym przypadku interwencji?

Czy każdy człowiek to potencjalny łobuz?

Też miałem do czynienia z policją, gdzie funkcjonariuszka nadgorliwie przekroczyła swoje uprawnienia.

Całe zajście nagrywały kamery monitoringu i z mundurów. Mimo nie popełnienia wykroczenia chciała mi wlepić mandat na podstawie pomówienia ochroniarzy. Odmówiłem, to mnie zawiozła na wytrzezwiałkę, bo miałem trochę w wydychanym powietrzu. Policjantka miała sporządzić wniosek do sądu o ukaranie, mija ponad rok i nie na wniosku. Po zabezpieczeniu monitoringu okazało się, że to ochroniarze byli agresorami.

A "dzielna" policjantka pewnie dalej wyżywa się na kolejnych obywatelach. Słowo "przepraszam" nie padło.

G
Gość

policjanci zachowali się kulturalniej niż by zachowali się policjanci z USA

P
Piter

Taka to policja. Dobra zmiana od Zielińskiego... Zamiast chronić i pomagać to lepiej napierniczać bezbronnych, wymądrzać się przy przekroczeniu szybkości o 10km/h czy wykazywać się na manifestacjach LGBT. Na rolniczych blokadach czy na stadionie już niekoniecznie, bo niebezpiecznie i można zostać kontuzjowanym... ZOMO normalne...

Dodaj ogłoszenie