reklama

Białystok. Dyspozytorka pogotowia i lekarka z Hajnówki winne narażenia pacjenta. Zapadł prawomocny wyrok

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Zaktualizowano 
Pierwszy w tej sprawie orzekał sąd w Hajnówce. Niezadowoleni z wyroku obrona oraz rodzina zmarłego, złożyli apelacje do sądu wyższej instancji. Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał jednak orzeczenie za merytorycznie słuszne i w piątek oddalił apelację. Na sali żadnej ze skarżących stron nie było. @ika
Dyspozytorkę sąd skazał na pół roku więzienia w zawieszeniu i orzekł roczny zakaz wykonywania zawodu. Z kolei wobec uznanej za winną lekarki z ambulatorium umorzył postępowanie, ale warunkowo - na okres 2 lat. Zobowiązał też do wpłaty 1 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Zróżnicowanie kar wynikało ze stopnia zaniechania, jakie dopuściły się oskarżone niejako ignorując objawy opisane telefonicznie przez matkę chorego 40-latka. Zdaniem biegłych powołanych przez sąd - wskazywały one na stan bezpośredniego zagrożenia życia. Tymczasem żadna z oskarżonych nie wysłała specjalistycznego zespołu karetki do pacjenta, który po około trzech godzinach od zgłoszenia zmarł.

Mimo odwołania złożonego przez obrońcę lekarki, a także oskarżycieli posiłkowych (matki i brata ofiary) Sąd Okręgowy w Białymstoku w piątek utrzymał zaskarżonego orzeczenie w mocy. Adwokat domagał się uniewinnienia, rodzina pokrzywdzonego -zmiany kwalifikacji prawnej na nieumyślne spowodowanie śmierci i zaostrzenie kary. Ewentualnie - cofnięcia sprawy do ponownego rozpoznania.

Ortopeda Bogdan Z. sparaliżował pacjentkę. Przez błąd lekarza Magdalena nigdy nie wstanie z wózka

Sąd drugiej instancji żadnej ze stron nie przyznał racji i apelacje oddalił. Obie pracownice służby zdrowia uznał za winne nieumyślnego narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Zdaniem sądu okręgowego, zaniechania ze strony dyspzytorki pogotowia są w zasadzie bezsporne i niewątpliwe. Można powiedzieć, że z takim postawieniem sprawy pogodziła się sama oskarżona, która nie kwestionowała rozstrzygnięcia - zaznaczał w uzasadnieniu sędzia Dariusz Niezabitowski.

Przyznał, że w przypadku oskarżonej lekarki sytuacja jest bardziej skomplikowana. Jej obrońca, powołując się na przepisy, przekonywał, że to do zadań pogotowia ratunkowego należy reagowanie w sytuacjach nagłego zagrożenia życia. Nocna i świąteczna opieka zdrowotna zarezerwowana jest z kolei dla przypadków nagłego pogorszenia stanu zdrowia lub nagłego zachorowania. Poza tym, nawet jeśli oskarżona zawiadomiłaby pogotowie, i tak decyzja o wysłaniu karetki była autonomiczną decyzją dyspozytora.

- Rzeczywiście. Ustawowego obowiązku po stronie oskarżonego wyjazdu do pacjenta nie było. Ale to nie oznacza, że na tym kończy się jej odpowiedzialność. Oskarżona miała obowiązek, zgodnie z art. 4. ustawy o zawodzie lekarza i lekarza stomatologa, zrobić wszystko, żeby do pacjenta pomoc trafiła – dodał sędzia Niezabitowski: - Zapis ustawy mówi o tym, że lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością.

Była niedziela 23 grudnia 2012 r., tuż po godzinie 2.20 w nocy. Na pogotowie zadzwoniła matka pana Krzysztofa. Mówiła, że mężczyzna ma gorączkę, ciężki oddech, majaczy, dusi się, ma ponad 39 st. gorączki. Według ustaleń sądu dyspozytorka zignorowała objawy alarmowe mogące wskazywać na stan bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta, nie pogłębiła wywiadu co do stanu jego zdrowia, zwlekała z wysłaniem karetki. Zamiast tego odesłała matkę do placówki, która tego dnia pełniła dyżur nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Matka po pomoc dzwoniła więc do ambulatorium. Rozmawiała z pielęgniarką, która przekazała informacje oskarżonej lekarce. Ta zachowała się jednak tak samo jak dyspozytorka. Zignorowała alarmowe objawy, poleciła jedynie podanie leków przeciwgorączkowych. Nie przeprowadziła osobiście wywiadu. Zleciła to pielęgniarce, która prawdopodobnie przez błędnie zapisany numer telefonu, nie mogła ponownie skontaktować się ze zgłaszającą matką. To zdaniem sądu nie jest jednak usprawiedliwieniem, gdyż istniała również opcja udania się do domu, jak również przekazania danych do dyspozytora pogotowia ratunkowego, który mógł wysłać ambulans w trybie pilnym.

Gdy przed godziną 6 rano, rodzina chorego ponownie zadzwoniła po pogotowie, jego stan był krytyczny (był cały siny, nie było z nim kontaktu). Dyspozytorka natychmiat wysłała karetke (choć tylko z sanitariuszami). Na miejscu stwierdzono brak czynności życiowych u 40-latka. Ratownicy wezwali na miejsce lekarza, nota bene oskarżoną, która wystawiła kartę zgonu.

Grzywny za błąd w sztuce lekarskiej. Jednak zaszyli pacjentowi chustę w brzuchu

Śledztwo trwało długo. W sprawie powołano m.in. biegłych z zakresu medycyny sądowej i ratownictwa medycznego. Ci stwierdzili, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, która rozwinęła się na tle przewlekłych zmian chorobowymi w mięśniu sercowym oraz rozpoczynającego się zapalenia płuc. Stan pacjenta był ciężki. Eksperci z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu uznali, że udzielenie natychmiast fachowej pomocy medycznej nie dawało gwarancji na uratowanie 40-latkowi życia, ale dawało na to szanse.

Zobacz też: Pogotowie w Białymstoku ma nowe ambulansy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

f
fafi

CO INNEGO GDYBY UKRADŁY BATONIK W DYSKONCIE TO WYROK BYŁ BY SROGI !

A TAK ŚMIECH NAD GAWIEDZIĄ.

z
zPL

Ludzie po studiach medycznych i efekty ich "pracy":

- " Tymczasem żadna z oskarżonych nie wysłała specjalistycznej karetki do pacjenta, który po około trzech godzinach od zgłoszenia zmarł."

- " Ginekolog oskarżony o śmierć noworodka prawomocnie oczyszczony z zarzutów"

- "Prokuratura Rejonowa Łódź Widzew wszczęła śledztwo ws. 34-latka, który zmarł po wyjściu ze szpitala. Wcześniej mężczyzna był na izbie przyjęć..."

- " W marcu tego roku po 10-godzinnym oczekiwaniu na izbach przyjęć w Wodzisławiu Śląskim i Rydułtowicach (woj. śląskie ) zmarł pacjent potrzebujący pomocy."

Pacjenci to dziwna kasta: lekarze "dokładają starań" a oni i tak umierają ...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3