Branża gastronomiczna tonie w długach."W pandemii zaległości restauratorów podwyższyły się do 715 mln zł"

OPRAC.:
Maciej Badowski
Maciej Badowski
Rząd zapowiedział, że chce zapewnić dodatkową pomoc dla branży gastronomicznej i hotelarskiej. Pomysłów na to, jak mogłaby ona wyglądać, jest sporo.
Rząd zapowiedział, że chce zapewnić dodatkową pomoc dla branży gastronomicznej i hotelarskiej. Pomysłów na to, jak mogłaby ona wyglądać, jest sporo. Karolina Misztal/ Polska Press
7 na 10 firm określa swoją kondycję finansową jako słabą i złą. Najbardziej podwyższyły się przeterminowane zobowiązania mobilnych punktów gastronomicznych, na koniec lutego br. wyniosły prawie 17 mln zł. Największa kwota nieopłaconych zobowiązań spoczywa jednak na restauracjach i stacjonarnych punktach gastronomicznych– ponad 590 mln zł.

Jak wynika z analiz Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej (IGGP) w minionym roku sektor gastro mógł stracić nawet 30 mld zł. Organizacja szacuje, że gdyby w najbliższym czasie ograniczenia zostały mimo wszystko zniesione, to dla 15 tys. restauratorów może być już za późno. ponadto z szacunków wynika, że pracę w branży może stracić nawet 250 tys osób.

– Lockdown obowiązywał gastronomię w minionym roku od marca do maja, ponownie zadziałał od 24 października i nic nie wskazuje, żeby w najbliższym czasie miał się skończyć. Niektóre lokale prowadzą sprzedaż na wynos, częściowo rekompensując sobie w ten sposób spadek obrotów. Ich trudna sytuacja skłoniła władze do wyjścia z pomysłem czasowego obniżenia podatku VAT na usługi gastronomiczne, a także wprowadzenia na wzór bonów turystycznych bonów żywnościowych. Pojawiają się również zapowiedzi otwarcia ogródków – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Gdy w okresie od końca marca ub.r. do końca lutego tego roku zaległości wszystkich podmiotów notowanych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w BIK podwyższyły się o 5,4 proc., w przypadku gastronomii było to 10,4 proc. – Wprawdzie zmiana ta jest daleka od 26 proc. odnotowanych w turystyce czy niemal 40 proc. w wynajmie maszyn, urządzeń i pojazdów, ale i tak jest niepokojąca – zwraca uwagę Grzelczak.

Jaka pomoc dla branży?

Rząd już zapowiedział, że chce zapewnić dodatkową pomoc dla branży gastronomicznej i hotelarskiej. Pomysłów na to, jak mogłaby ona wyglądać, jest sporo.

  • Jeden z nich to wzorowany na bonie turystycznym bon żywnościowy. Miałyby trafiać do pracowników firm, które zapłaciłyby np. połowę wartości bonu, a resztę kwoty pokrywałoby państwo. Obdarowani bonami mogliby je wykorzystać zamawiając posiłki na wynos w dowolnej restauracji.
  • Drugim proponowanym rozwiązaniem jest okresowe obniżenie stawki podatku VAT na usługi gastronomiczne z obecnych 8 do 5 proc. Obniżka miałaby obowiązywać wyłącznie do końca 2021 r.
  • Światełkiem w tunelu jest też rozważana przez rząd ewentualność otwarcia ogródków restauracyjnych, gdy tylko się ociepli. Tu jednak z pewnością spore znaczenie ma też liczba zachorowań na COVID-19.

Ciężka sytuacja branży powoduje, że przedsiębiorcy nie wahają się podejmować radykalnych działań. Za chwilę mają złożyć największy w historii Polski pozew grupowy przeciwko Skarbowi Państwa, który ich zdaniem powinien zapłacić firmom odszkodowania. Uznają bowiem, że dotychczasowa pomoc państwa jest niewystarczająca. Wielu restauratorów decyduje się także na mniej lub bardziej jawne prowadzenie działalności niezależnie od aktualnych ograniczeń, licząc się z tym, że nałożone zostaną na nich za to kary.

Co z wyjazdami na majówkę? "Branża jest gotowa i z wielką ra...

Coraz więcej firm z zaległościami i samych zaległości

Jak pokazują dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, na koniec marca 2020 r., na starcie pandemii, zaległości wobec dostawców i banków miało 9830 firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych) prowadzących działalność usługową związaną z wyżywieniem. Do końca lutego tego roku liczba ta wzrosła o 342 podmioty, do 10172.

Najbardziej, o 22 proc. podwyższyły się w czasie lockdownu przeterminowane zobowiązania mobilnych punktów gastronomicznych, na koniec lutego br. wyniosły prawie 17 mln zł. Największa kwota nieopłaconych zobowiązań spoczywa jednak na restauracjach i stacjonarnych punktach gastronomicznych – ponad 590 mln zł, tu jest też największy odsetek firm, które opóźniają rozliczenia z dostawcami i bankami – 8,1 proc., przy średniej dla całej gospodarki wynoszącej 5,9 proc.

7 na 10 przedsiębiorstw z kłopotami

Dun & Bradstreet Company zbadał kondycję finansową blisko 4,5 tys. polskich punktów gastronomicznych. Na koniec stycznia około 70 proc. z nich miało większe lub mniejsze kłopoty finansowe. Na tle branży najlepiej prezentowały się stałe restauracje i firmy cateringowe, które cały czas ratuje możliwość wydawania posiłków bez konieczności przebywania klienta w lokalu.

Mimo wszystko niespełna 40 proc. z nich było w dobrej i silnej kondycji, z czego zaledwie 6,6 proc. oceniało sytuację finansową maksymalnie pozytywnie. Jeśli mowa o restauracjach, to na koniec stycznia zaledwie 6,3 proc. było w kondycji bardzo dobrej, 26,6 proc. w dobrej, aż 31,9 proc. raczej w słabej i 35,2 proc. w bardzo złej.

Jak zmieniły się tendencje zakupowe w czasie pandemii?

Wideo

Materiał oryginalny: Branża gastronomiczna tonie w długach."W pandemii zaległości restauratorów podwyższyły się do 715 mln zł" - Polska Times

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"Dr Martyka: Lockdown niszczy, zabija i przed niczym nie chroni...

Doktor Zbigniew Martyka jest lekarzem, który bardzo często stoi w opozycji do tego, co mówią jego koledzy. Nie boi się nazywać po imieniu tego, co widzi. Z doktorem Martyką rozmawia Beata Pudło, niezależny dziennikarz...

– Od ponad roku mamy do czynienia z dosyć nietypową sytuacją w Polsce i na świecie. Jak Pan ocenia działania polskiego rządu do tej pory? Czy są one wg Pana przemyślane i prowadzą do zatrzymania epidemii wirusa?

– Te działania są przemyślane pod jednym względem: w jaki sposób wyolbrzymić zagrożenie i jak wystraszyć ludzi. To jest konsekwentnie realizowane. Co do logiki medycznej – brak podstaw, by uznać działania za mądre i przemyślane. Twarde dane wskazują, że lockdown zwiększa ogólną ilość zgonów, ilość zachorowań na wszelkie inne choroby, niszczy psychikę, a nie ma żadnego wpływu na liczbę zakażeń Sars-CoV-2. To w sensie medycznym. W sensie gospodarczym niszczy gospodarkę, uderza w rodziny, w relacje międzyludzkie. Lockdown służy interesom grup biznesu...

Kolejnym faktem przemawiającym za brakiem podstaw medycznych i pragmatycznych zastosowanych zarządzeń jest to, że posiedzenia Rady Medycznej przy premierze nie są protokołowane i nie zostały wytworzone żadne dokumenty, pod którymi odważyłyby się podpisać konkretne osoby..."

https://naszapolska.pl/2021/03/27/tylko-u-nas-dr-martyka-lockdown-niszczy-zabija-i-przed-niczym-nie-chroni/?fbclid=IwAR3R_kwA-hAq0AIMS0Y70FTGD__o0RzG3WBphH5-Km4zP9ySeqEIxFPk3SE
P
Piotr

Stop plandemistom i ich niszczycielskim zabiegom!

G
Gość

Bierzemy sprawy w swoje ręce

https://stolikwolnosci.pl/

G
Gość
"Podhale. Chcą kupować hotele i pensjonaty za bezcen. Przychodzą z walizkami z pieniędzmi

Puste hotele i pensjonaty chcą kupować za bezcen. Do górali zaczęli zgłaszać się chętni, niektórzy nawet z walizkami z pieniędzmi, którzy za bezcen chcą kupić zamknięte pensjonaty. - Proponują 25-30 proc. wartości nieruchomości sprzed pandemii – mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Dramat branży hotelarskiej w górach trwa od kilku miesięcy. Zakaz wynajmu pokoi w czasie świąt Bożego Narodzenia, sylwestra, zimowych ferii, a także i teraz doprowadził niektóre firmy na skraj bankructwa. Nie ma zysków, a zobowiązania trzeba cały czas płacić. W przypadku pensjonatów, czy hoteli już sam koszt ogrzewania w okresie zimowym generuje koszty (ogrzewać trzeba nawet pusty budynek, by mróz nie wyrządził jeszcze większych strat). To spowodowało, że do przedsiębiorców z Podhala zaczęli się zgłaszać chętni, którzy chcieli by kupić ich firmy. Tyle, że za bezcen.

- Docierają do nas takie sygnały, że zaczęli się pojawiać inwestorzy, którzy są zainteresowani odkupieniem nie działających firm. Oferują 25-30 proc. wartości nieruchomości sprzed czasów pandemii – mówi Karol Wagner.

Jak zaznacza, dotyczy to zarówno hoteli, pensjonatów, ale i pojedynczych domków, które dotychczas były wynajmowane turystom.

- Z sygnałów do nas płynących, zainteresowani najczęściej rozpytują, czy dana nieruchomość nie jest na sprzedaż. Ale zdarzył się też przypadek, że inwestor przyszedł dosłownie z walizkę z gotówką, by w ten sposób zachęcić do podjęcia decyzji i podpisania aktu notarialnego – mówi Wagner...

Są też informacje o wielkich międzynarodowych funduszach, które również zaczęły analizować rynek hotelowy w górach. Z nieoficjalnych informacji mówi się o międzynarodowym funduszu inwestycyjnym, do którego należy jedna z dużych fabryk samochodowych na Słowacji. Fundusz ten zainteresowany jest zarówno ośrodkami hotelowymi w Polsce i na Słowacji."

https://gazetakrakowska.pl/podhale-chca-kupowac-hotele-i-pensjonaty-za-bezcen-przychodza-z-walizkami-z-pieniedzmi-6022021/ar/c1-15428225?fbclid=IwAR11XSkwrEffLphb4oUgZZHGTHLwblM_UR70xa_It8euiwJovP23jN8qWVY
G
Gość

"Wytyczne na wojnę z przedsiębiorcami! Szokująca instrukcja dla pracowników sanepidu kontrolujących restauracje otwarte mimo zakazu

W piątek (5.02.2021) dziennikarz Radia Zet Maciej Bąk opublikował na Twitterze fragmenty instrukcji dla pracowników sanepidu dokonujących kontroli w restauracjach otartych mimo rządowego zakazu wydanego w ramach tzw. walki z epidemią. W instrukcji napisano, że kontrole mają odbywać się bez uprzedzenia i pod pretekstem sprawdzenia żywności, a pracownicy sanepidu mają mieć przy sobie „prawie gotowe” decyzje nakazujące zamknięcie lokalu, jeśli klientów będzie zbyt wielu, będą bez maseczek lub w maseczkach bez zachowania dystansu.

– To pismo wygląda jak wytyczne na wojnę z przedsiębiorcami. Jego autor ustanawia tak naprawdę domniemanie winy przedsiębiorcy. Wskazuje wprost, że kontrole mają być prowadzone bez zawiadomienia i pod pretekstem skontrolowania jakości żywności – mówi Radiu ZET Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju. – To w moim przekonaniu łamie podstawowe zasady postępowania administracyjnego – dodaje."

https://wprawo.pl/wytyczne-na-wojne-z-przedsiebiorcami-szokujaca-instrukcja-dla-pracownikow-sanepidu-kontrolujacych-restauracje-otwarte-mimo-zakazu/

G
Gość
10 kwietnia, 11:14, Kapral:

Niech zmienią pracę,branżę a nie łapy po pomoc ciągle.Przecież tak psioczyli na 500 kilka lat temu,że to socjalizm i rozdawnictwo a teraz sami od PIS-u głaskania oczekują.Idźcie sobie po pomoc do swoich idoli z PO i do Trzaskowskiego tych co to nigdy na nic kasy nie mieli.

Jedno jest pewne- miska ryżu dla wszystkich!

K
Kapral

Niech zmienią pracę,branżę a nie łapy po pomoc ciągle.Przecież tak psioczyli na 500 kilka lat temu,że to socjalizm i rozdawnictwo a teraz sami od PIS-u głaskania oczekują.Idźcie sobie po pomoc do swoich idoli z PO i do Trzaskowskiego tych co to nigdy na nic kasy nie mieli.

E
Ehh
10 kwietnia, 0:52, Gość:

Oj tam, był artykuł z Podhala, zgłaszają się już chętni na wykup hoteli i restauracji- za max 30% wartości.

Niektórzy chętni to przychodzą z gotówką, w walizkach.

W Przyrodzie nic nie ginie, jeden straci drugi zyska.

Właśnie na tym polega globalizacja ze często o pieniądze...najłatwiej.Nawet banki nie udzielają kredytów na %,tylko za...prowizje.

E
Ehh

A wydawalo się że wystarczy wysiedlic mieszkańców, wyczyścić kamienicę i zawsze trafi się jakiś turysta ,który przyjedzie i...nie wróci. I co roku nowy rocznik akademicki będzie poszukiwał pracy za napiwki.Wydawalo się ze w raz z rosnącą populacja świata i turystyką ,nowymi polaczeniami lotniczymi, to biznes nie do ruszenia,bo i konkurencja krajowa żadna a tu taki klops.Restauratorzy,to i tak Pikuś, bo w tym biznesie koszty LOKALIZACJI i najmu się liczą.

G
Gość

Oj tam, był artykuł z Podhala, zgłaszają się już chętni na wykup hoteli i restauracji- za max 30% wartości.

Niektórzy chętni to przychodzą z gotówką, w walizkach.

W Przyrodzie nic nie ginie, jeden straci drugi zyska.

G
Gość

Urzędy pracy mają mnóstwo nowych ofert a bezrobocie bardzo niskie.

Dodaj ogłoszenie