Gwałciciele nie wyjechali na wakacje

Andrzej Irski
Udostępnij:
Suwalszczyzna. Najpierw za kraty trafił suwalski przedsiębiorca. Prokuratura zarzuca mu zgwałcenie piętnastoletniej dziewczyny. Mężczyzna odzyskał wolność za poręczeniem majątkowym. Teraz trzy najbliższe miesiące w celi spędzą bracia Robert i Zdzisław K., miejscowi Cyganie. Wszystkim grozi od 2 do nawet 12 lat więzienia.

Obie sprawy zbulwersowały opinię publiczną, chociaż ich okoliczności nie do końca są jasne i znane. Policja i prokuratura udzielają jedynie fragmentarycznych informacji. Zasłaniają się dobrem pokrzywdzonych.

W centrum miasta
Dwie nastolatki na stałe mieszkają w Danii. Pochodzą z polsko-duńskiej rodziny, mają podwójne obywatelstwo. Pod koniec lipca przyjechały na wakacje do Suwałk. Zatrzymały się u mieszkających tu krewnych. Nie była to ich pierwsza wyprawa nad Czarną Hańczę.

Nie wiadomo, dlaczego zdecydowały się na wieczorny spacer po ulicy Noniewicza i na pogawędkę z nieznajomymi. Braci Roberta i Zdzisława K., dwóch trzydziestolatków narodowości romskiej, spotkały ok. godz. 23.00 w centrum miasta.
Ponoć mężczyźni początkowo zachowywali się grzecznie. Byli wręcz mili i sympatyczni. Obie dziewczyny zaprosili do pobliskiego mieszkania. Odmówiły, więc do środka wciągnięto je siłą.

Przypuszczalnie bracia namawiali nastolatki do picia alkoholu. Już nie byli grzeczni i sympatyczni. Zachowywali się coraz bardziej agresywnie i nie ukrywali, o co im naprawdę chodzi.

W rezultacie jedna z sióstr, jak wynika z policyjnych ustaleń, została dwukrotnie zgwałcona przez Roberta K. Zdzisław K. w tym czasie próbował zrobić to samo z drugą nastolatką. Przerażona dziewczyna wyskoczyła z pierwszego piętra przez okno. Złamała nogę, ale zdołała uciec i powiadomić policję. Obu Cyganów zatrzymano. Na trzy miesiące trafili do aresztu. Robert K. podejrzany jest o gwałt, jego brat - o usiłowanie.

Gościnne występy
Wyruszył na nie w początkach lipca właściciel pewnej suwalskiej firmy. Wybrał się do Augustowa. Tu poznał przypadkowo dwie piętnastolatki. Zaproponował im przejażdżkę za miasto. Nie wiadomo, jakich użył argumentów, ale obie przystały na wakacyjną eskapadę. Mężczyzna zgwałcił jedną z dziewczyn, jej koleżanka zdołała uciec. Przedsiębiorca częściowo przyznał się do winy. Odzyskał wolność po wpłaceniu wysokiej kaucji.

Trochę odważniejsze
- Oficjalne statystyki, to tylko część prawdy o gwałtach. Istnieje tzw. ciemna liczba, której nikt, tak naprawdę, nie zna - twierdzi Ryszard Tomkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.

Uważa jednak, że jest ona mniejsza niż przed laty.

- Kobiety są odważniejsze i składają zawiadomienie o przestępstwie. Już tak nie obawiają się negatywnej reakcji opinii publicznej. Problem polega natomiast na czym innym. Wiele pokrzywdzonych później wycofuje, zapewne z różnych przyczyn, wcześniejsze zeznania i trzeba umorzyć śledztwo - mówi Tomkiewicz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

b
brat PIT
Ha, ha, ... częściowo przyznał się do winy. Czy należy rozumieć, że gwałt był tylko częściowy? ;-D Tak tylko do połowy?
Dodaj ogłoszenie