MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jagiellonia Białystok w europejskich pucharach. Był epicki bój, ale i wstydliwa wpadka. Przypomnijmy to sobie

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Ostatnim rywalem Jagiellonii w europejskich pucharach był Belgijski KAA Gent. 19 czerwca Żółto-Czerwoni poznają kolejnego przeciwnika na salonach Starego Kontynentu.
Ostatnim rywalem Jagiellonii w europejskich pucharach był Belgijski KAA Gent. 19 czerwca Żółto-Czerwoni poznają kolejnego przeciwnika na salonach Starego Kontynentu. Wojciech Wojtkielewicz
19 czerwca Jagiellonia Białystok pozna rywala w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Żółto-Czerwoni po raz szósty w historii reprezentować będą Polskę w europejskich pucharach, ale będzie to ich debiut w eliminacjach do elitarnej Champions League. Do tej pory Podlasianie za każdym razem próbowali swoich sił w walce o Ligę Europy.

Dotychczas Jagiellonia na europejskich salonach miała ośmiu rywali, z którymi rozegrała 16 spotkań. Bilans białostoczan to:

  • 6 zwycięstw
  • 6 porażek
  • 4 remisy
  • bramki: 25-18

Prześledźmy historię występów Żółto-Czerwonych w eliminacjach Ligi Europy. Zdarzały się mecze, po których fani białostoczan mogli być dumni ze swoich piłkarzy, ale też i wstydliwe wpadki. Debiut Dumy Podlasia miał miejsce w 2010 roku po tym, jak nasza drużyna sięgnęła po Puchar Polski, pokonując 22 maja 2010 roku w Bydgoszczy Pogoń Szczecin 1:0.

Sezon 2010/11. Krótka, grecka przygoda

29 lipca 2010 roku, na przebudowywanym stadionie przy Słonecznej 5100 kibiców oglądało starcie z rozstawionym w 3. rundzie kwalifikacji LE Arisem Saloniki. Zaczęło się bardzo źle. Gospodarze wyszli na boisko mocno stremowani, a dotyczyło to szczególnie Igora Lewczuka, który zawinił przy dwóch trafieniach, autorstwa Toinego Calvo.

Z czasem było już jednak tylko lepiej. W 24. minucie Jaga strzeliła swego pierwszego gola w europejskich pucharach. Z prawej strony płasko dośrodkował Kamil Grosicki, a z ośmiu metrów do siatki piłkę posłał Rafał Grzyb. Wyrównać już się nie udało, ale mecz pokazał, że grecki diabeł wcale nie jest taki straszny.

- Europa pokazała, ile błędy kosztują i musimy przyjąć tę porażkę, bo podarowaliśmy zwycięstwo Arisowi. Nie składamy jednak broni i na pewno w rewanżu nie klękniemy. Skoro Aris strzelił nam dwie bramki, to my też możemy - zapowiadał po spotkaniu z Grekami trener Michał Probierz.

Aktualny selekcjoner reprezentacji Polski nie rzucał słów na wiatr. Co prawda u siebie Aris szybko objął prowadzenie, ale potem, po dwóch rykoszetach trafienia zaliczył Marcin Burkhardt i w 66. minucie białostoczanie prowadzili w Salonikach 2:1. Niestety, nie doszło nawet do dogrywki, bo kwadrans przed końcem gospodarze zapewnili sobie awans po rzucie karnym. Przygoda Jagi była krótka, ale debiutant nie zawiódł.

Sezon 2011/12. Wstydliwa wpadka z Kazachami

Nie można tego powiedzieć o kolejnym występie Żółto-Czerwonych w kwalifikacjach Ligi Europy. Duma Podlasia zajęła w ekstraklasie czwarte miejsce, tuż za Legią Warszawa, ale że stołeczny zespół wywalczył Puchar Polski, to Jagiellonia znów dostała szansę pokazać się poza granicami kraju.

Los w kwalifikacjach przydzielił naszej drużynie Irtysz Pawłodar z Kazachstanu. Pierwszy mecz przy Słonecznej przebiegał pod dyktando gospodarzy, którzy potrafili jednak wykorzystać tylko jedną sytuację. W końcówce futbolówkę do pustej bramki posłał Tomasz Frankowski i pierwszy triumf Jagi na europejskich boiskach stał się faktem.

30.06.2011: Jagiellonia - Irtysz Pawłodar 1:0 (0:0). Bramka dla Jagiellonii: T. Frankowski.7.07.2011: Irtysz - Jagiellonia 2:0 (2:0).
30.06.2011: Jagiellonia - Irtysz Pawłodar 1:0 (0:0). Bramka dla Jagiellonii: T. Frankowski.
7.07.2011: Irtysz - Jagiellonia 2:0 (2:0). Wojciech Wojtkielewicz

Cieszyć się nie było jednak z czego. W rewanżu w dalekim Kazachstanie polski zespół znów zagrał nieskutecznie, w końcówce pierwszej połowy stracił dwa gole i niespodziewanie odpadł, zapisując najbardziej wstydliwą kartę w historii swoich występów w kwalifikacjach Lig Europy. Po wpadce z Irtyszem pracę stracił trener Probierz, zastąpiony przez Czesława Michniewicza.

Sezon 2015/16. Pogrom Litwinów, a potem nieudane potyczki Omonią

Pierwszego przejścia rywala kibice Żółto-Czerwonych doczekali się w sezonie 2015/16. Jagiellonia po raz pierwszy w historii wskoczyła na podium ekstraklasy, zajmując trzecie miejsce. Los przydzielił im w 1. rundzie kwalifikacji LE litewski zespół Kruoja Pokroje. Na wyjeździe nie było łatwo i dopiero w końcowych fragmentach gry Karol Świderski dał skromne zwycięstwo 1:0.

Za to w Białymstoku Żółto-Czerwoni przeszli do historii, gromiąc Litwinów 8:0. To najwyższe zwycięstwo polskiej drużyny w europejskich pucharach. Kibice przy Słonecznej fetowali hat-tricki Patryka Tuszyńskiego i Przemysława Frankowskiego oraz gole Karola Świderskiego i Macieja Gajosa.

- Pierwszy mecz nie ułożył się po naszej myśli, ale tutaj każdy wiedział, co ma robić. I myślę, że dzisiaj w pełni zasłużyliśmy na zwycięstwo. Zawodnicy z Litwy nie mieli nic do powiedzenia - komentował w medciah obrońca triumfatorów Piotr Tomasik.

Niestety, po pierwszym w historii przejściu rywala w europejskich pucharach Jaga nie poszła za ciosem. Białostoczanie trafili na Omonię Nikozja, z którą u siebie zremisowali 0:0. Przed rewanżem na Cyprze Michał Probierz, który wiosną 2014 roku ponownie zasiadł na ławce trenerskiej podlaskiej drużyny, wysłał na inaugurację ekstraklasy do Korony Kielce (2:3) rezerwowy skład. Nie pomogło, Jaga przegrała w Nikozji 0:1 i odpadła.

16.07.2015: Jagiellonia - Omonia Nikozja 0:0.23.07.2015: Omonia - Jagiellonia 1:0 (1:0).
16.07.2015: Jagiellonia - Omonia Nikozja 0:0.
23.07.2015: Omonia - Jagiellonia 1:0 (1:0). Andrzej Zgiet

Co ciekawe, filarem defensywy zespołu z Cypru był Chorwat Ivan Runje, a jedynego gola strzelił Irlandczyk Cillian Sheridan. W niedalekiej przyszłości obaj mieli trafić do... Jagiellonii, a Runje spisywał się w polskiej drużynie tak dobrze, że trafił do Galerii Sław klubu ze stolicy Podlasia.

Sezon 2017/18. Batumi, ach Batumi. Qabala, ech... Qabala

Losowanie 1. rundy kwalifikacji kolejnej przygody Jagi na europejskich boiskach przyniosło jej rywala z Gruzji - Dinamo Batumi. Świeżo upieczeni wicemistrzowie Polski na wyjeździe wygrali 1:0 (gol Sheridana), a u siebie, po niemrawej pierwszej połowie po zmianie stron przyspieszyli, zdobyli cztery bramki i awansowali dalej.

Wydawało się, że tym razem białostoczanie mogą przejść i kolejnego rywala, bo zespół FK Qabala z Azerbejdżanu nie był poza zasięgiem możliwości polskiego zespołu. Potwierdził to wyjazdowy remis 1:1. Niestety, w Białymstoku goście byli górą i po zwycięstwie 2:0 to oni cieszyli się z awansu.

Sezon 2018/19. Lepsi od Portugalczyków, słabsi od Belgów

Ostatni występ Jagiellonii w kwalifikacjach Ligi Europy miał miejsce sześć lat temu, a rywalizacja z portugalskim Rio Ave na pewno wryła się w pamięć białostockich fanów. U siebie Duma Podlasia wygrała 1:0, po katastrofalnym błędzie obrony rywali i trafieniu Mateusza Mahaja. Faworyzowani rywale wierzyli, że u siebie odrobią minimalną stratę, tymczasem Jaga w Portugalii stoczyła wspaniały, epicki wręcz bój, remisując 4:4. Jej bohaterem był aktualny kapitan Taras Romanczuk, zdobywając dwie bramki.

Kolejny rywal - belgijski KAA Gent okazał się już zbyt silny, zwyciężając 1:0 przy Słonecznej i 3:1 u siebie. Teraz Jagiellonia czeka na kolejnego przeciwnika, a raczej przeciwników. Zdobycie mistrzostwa Polski sprawia, że w najgorszym razie Żółto-Czerwonych czekają trzy dwumecze. Oby jednak było ich więcej.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Jagiellonia Białystok w europejskich pucharach. Był epicki bój, ale i wstydliwa wpadka. Przypomnijmy to sobie - Kurier Poranny

Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna