Pisz. Pożar budynku przy ul. Jagiełły. Rodzina w środku nocy uciekała z płonącego domu (zdjęcia)

Maciej Łozowski
Maciej Łozowski
W bliźniaku zapalił się dach. Mieszkająca tam rodzina w środku nocy musiała uciekać na zewnątrz. Mariusz Semenowicz
W bliźniaku zapalił się dach. Mieszkająca tam rodzina w środku nocy musiała uciekać na zewnątrz.

Pożar wybuchł w środę, 11 grudnia, o godzinie 4.41 w jednej części budynku bliźniaczego przy ul. Jagiełły w Piszu. Zapalił się dach. Drugą część domu stanowił pustostan.

Gdy strażacy z Pisza przybyli na miejsce, mieszkańcy - trzy osoby dorosłe - zdążyli już opuścić płonący obiekt i ukryć w sąsiednim budynku. Rozpoczęła się akcja gaszenia pożaru, która przyniosła skutek po kilku godzinach. Brało w niej udział łącznie 8 zastępów straży pożarnej - 27 ratowników, policja, pogotowie gazowe, energetyczne i pracownicy nadzoru budowlanego z Pisza.

Bezsenność. Jak sobie z nią radzić? #ZROZUM

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krystyna40

Nie rozumiem dlaczego ludzie nie zakładają alarmu z czujnikiem pożarowym ?! Ja mam taki czujnik przy systemie alarmowym, opłacam głupie parę złotych składki członkowskiej w Krajowej Sieci Alarmowej Sztabu Ratownictwa i śpię spokojnie, Wiem, że jeżeli zacznie się dymić to natychmiast będzie alarm i zaraz przyślą straż pożarną, a przy okazji przez całą dobę pilnują czy ktoś nie włamał mi się do mieszkania.

Praktycznie za koszty usuwania skutków jednego pożaru można by wszystkie budynki w mieście zabezpieczyć w tej sieci.

Rencistom i emerytom, których nie stać na zakup centralki alarmowej dają ją za darmo. Wiem to bo załatwiłam u nich taki zestaw do wzywania pogotowia swojej 75-letniej sąsiadce. Dostała go od nich bezpłatnie bo z mizernej renty nie była w stanie kupić sprzętu. Sama jak się o tej Sieci Alarmowej dowiedziałam to najpierw nie wierzyłam, a potem byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.

Mają też opcję, że jak ktoś dostanie zawału serca to jednym przyciśnięciem w noszonym przy sobie breloczku lub telefonie mogą wezwać Pogotowie Ratunkowe. To samo dotyczy napadu. Myślę, że wielu ludzi nie wie, że taka sieć działa i dlatego co jakiś czas dochodzi do takich strasznych nieszczęść. Wielu ludzi mogłoby żyć. Pytałam ich dlaczego się nie reklamują. Odpowiedzieli, że są organizacją całkowicie non profit i nie mają pieniędzy na opłacanie reklam, a te co mają przeznaczają na zakup sprzętu dla emerytów i rencistów, żeby jak największej liczbie ludzi pomóc.

Media chętnie pokazują, piszą i mówią o ludzkich tragediach, ale ani słowem nie wspominają o tym, że dzięki działaniom społecznego Sztabu Ratownictwa SKSR ci ludzie mogliby żyć spokojnie dalej. Uważam, że warto o tym mówić.