MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Proces związany z marszem środowisk narodowych w Hajnówce. Organizator prawomocnie skazany na prace społeczne

PAP
Organizator III Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w 2018 roku skazany. To kara ograniczenia wolności, poprzez obowiązek prac na cel społeczny po 20 godzin miesięcznie. Wyrok wydał w piątek (7.06) Sąd Okręgowy w Białymstoku. Wyrok jest prawomocny.

Prokuratura zarzucała oskarżonemu publiczne propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

Sąd zajmował się apelację obrońcy, który chciał uniewinnienia. W tym zakresie sąd okręgowy apelacji nie uwzględnił, ale karę złagodził, obniżając wymiar prac społecznych z 40 do 20 godzin miesięcznie. W pozostałym zakresie orzeczenie pierwszej instancji utrzymał.

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce organizowany był w latach 2016-2022 przez środowiska narodowe, m.in. przez ONR. Od pierwszej edycji wzbudzał emocje, ponieważ upamiętniał m.in. kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddział niepodległościowego podziemia spacyfikował zimą 1946 roku kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską. Zginęło wtedy 79 osób, w tym dzieci.

Po marszu w 2018 roku, czyli po jego trzeciej edycji, ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa; chodziło m.in. o publiczne propagowanie rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa (np. o prezentowanie symboli krzyża celtyckiego) i - poprzez gloryfikowanie "Burego" - znieważenie mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego.

Tu zobacz relację z Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w 2018 roku:

Prokuratura dochodzenie umorzyła, oceniając, że nie było znamion czynu zabronionego. RPO złożył zażalenie na tę decyzję, a sąd w Hajnówce je uwzględnił, uznając, że prokuratura powinna nadal to postępowanie prowadzić. Jednak po dodatkowym zbadaniu zebranych dowodów, w połowie lutego 2020 r. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku ponownie zatwierdziła postanowienie policji o umorzeniu dochodzenia.

RPO również i tę decyzję zaskarżył - już nie do sądu, a do prokuratury nadrzędnej. Argumentował, że m.in. ocena dowodów była oparta wybiórczo na jednej z dwóch opinii biegłych. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku przychyliła się do tej argumentacji, uznając, że konieczne jest wyjaśnienie tych sprzeczności, a także tego, dlaczego, umarzając postępowanie, uwzględniono jedną opinię, a nie drugą.

Ostatecznie Prokuratura Rejonowa w Białymstoku po uzyskaniu kolejnej opinii - z zakresu lingwistyki kryminalistycznej i historii - w połączeniu z innym materiałem dowodowym, postawiła dwóm osobom zarzut publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa.

Organizatorowi marszu z 2018 roku śledczy zarzucili, że

  • "W obecności znacznej liczby odbiorców propagował faszystowski ustrój państwa w ten sposób, iż publicznie pochwalał prezentowane podczas marszu symbole charakterystyczne dla ideologii faszystowskiej".
  • Mężczyzna miał też wznosić podczas tego marszu takie okrzyki, które zostały uznane przez prokuraturę za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

W grudniu ub. roku Sąd Rejonowy w Hajnówce nieprawomocnie orzekł wobec organizatora marszu karę roku ograniczenia wolności, polegającego na nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cel społeczny w wymiarze 40 godz. miesięcznie; skazany ma też zapłacić opłaty i koszty postępowania.

Uzasadniając wyrok sądu odwoławczego sędzia Krzysztof Kamiński mówił, że apelacja była niezasadna w tej części, w której dotyczyła uniewinnienia. Odwoływał się m.in. do zebranych w sprawie opinii biegłych; mówił, że nie budzi zastrzeżeń ich ocena przez sąd w Hajnówce. Chodziło m.in. o opinię, z której wynikało, iż zarówno krzyż celtycki, jak i oznaczenia wzorowane na symbolu >Totenkopf< (kojarzonym z niemieckimi oddziałami SS), są charakterystyczne dla ideologii faszystowskiej.

Za prawidłową uznał też ocenę wznoszonych w czasie marszu okrzyków.

- Sąd rejonowy trafnie zauważył, że wykrzykiwane przez oskarżonego przez megafon hasła w sposób oczywisty wykraczały poza ramy dopuszczalne dla prezentacji własnych poglądów i miały na celu wzbudzenie uczucia wrogości i niechęci do osób narodowości białoruskiej - mówił sędzia Kamiński.

I dodał, że swój cel osiągnęły, bo doszło do kontrmanifestacji przeciwników marszu. Zmniejszając miesięczny wymiar prac społecznych sąd odwoławczy wziął jednak pod uwagę, że skazany ma stałe zatrudnienie, utrzymuje żonę i dziecko oraz że opiekuje się matką.

Jednocześnie nie zgodził się, by zamiast prac społecznych, karą była grzywna. - Trafnie sąd uznał, że kara ograniczenia wolności w wymiarze jednego roku będzie najskuteczniejszym środkiem korygowania postawy społecznej oskarżonego - uzasadniał sędzia Kamiński.

Robert Fiłończuk (PAP)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna