Sąd każe oddać schody

Helena Wysocka [email protected]
Spór o schody toczy się osiem lat
Spór o schody toczy się osiem lat Archiwum
Augustów. Nie będzie mogła wejść do domu, bo, zdaniem biegłych i sądu, część schodów musi oddać bratu. Spór trwa już osiem lat i nie wiadomo, kiedy się zakończy.

Jesteśmy już na skraju wytrzymałości! Ile jeszcze potrzeba posiedzeń sądu, aby zapadła ostateczna decyzja? - pyta zrozpaczona kobieta. O pomoc zamierza prosić Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jadwiga N. zajmuje połowę domu przy Rynku Zygmunta Augusta w Augustowie. Druga część kamienicy należy do brata, Janusza R. Oboje mieszkają na piętrze. Na parterze są lokale usługowe. Dziesięć lat temu rodzeństwo dokonało podziału nieruchomości - działki oraz budynku.
- Mieszkania i tak były oddzielne - tłumaczy kobieta. - Wspólny jest tylko niewielki wejściowy korytarzyk, z którego prowadzą schody oddzielne do każdego z mieszkań.
I o ten właśnie korytarz trwa spór. W akcie notarialnym bowiem, przy podziale majątku, nie zapewniono służebności.
Osiem lat temu Janusz R. pozwał siostrę do sądu i zażądał wydania lokalu, czyli przysługującej mu części korytarza. Wartość sporu oszacował na... tysiąc złotych.

Każdy rysuje swoje

Augustowski sąd, gdzie trafił pozew, najpierw sprawę umorzył uznając, że podział jest niemożliwy. Ale sprawa, po skardze powoda, wróciła do ponownego rozpatrzenia.
- I zaczęło się - opowiada kobieta. - Sąd zaczął powoływać biegłych, którzy mieli dokonać podziału.
Niektórzy twierdzili, że korytarza nie da się podzielić. Inni kreślili znaki i w ten sposób pozbawiali państwa N. dojścia do własnego mieszkania. Według ich opinii bowiem, nasza Czytelniczka musiałaby oddać bratu kilka schodków od dołu. Podest i górne schodki natomiast byłyby wspólne.
- To jak ja tutaj się dostanę, po drabinie? - pyta kobieta. - A poza tym, podział nie jest dokonywany rzetelnie.
Granice ewidencyjne nieruchomości, czyli własności, nie pokrywają się bowiem z granicą podziału domu. Na jego ścianach i posadzce widnieją dwie czarne, oddalone o kilka centymetrów kreski.
- Jeden mierzy tak, a drugi tak. I gdzie tutaj uczciwość? - pyta kobieta. - Składaliśmy skargę na biegłego, który dokonywał pomiaru, ale sąd oddalił. Uznał, że nie jest w stanie określić, czy biegły wykonał swoje zadanie rzetelnie.

Siedem razy oglądał

Rozmówczyni twierdzi, że sąd był siedem razy na oględzinach w spornej kamienicy, wydał w sumie 53 orzeczenia.
- A prawomocnego wyroku jak nie ma, tak nie ma - mówi.
Janusz R. nie ma sobie nic do zarzucenia. - Nie bardzo wiem, nad czym tutaj dyskutować - mówi. - Siostra powinna oddać to, co do niej nie należy i po sprawie. Ten sądowy spór mnie też kosztuje wiele zdrowia. Schody? Niech zbudują drugie i będzie po problemie. s

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
deb***e
Dodaj ogłoszenie