Salowe ze szpitala wojewódzkiego w Białymstoku zatrudnione przez firmę zewnętrzną wciąż bez dodatków covidowych

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Personel niemedyczny zatrudniony przez firmy zewnętrzne wciąż czeka na dodatki covidowe (zdjęcie ilustracyjne).
Personel niemedyczny zatrudniony przez firmy zewnętrzne wciąż czeka na dodatki covidowe (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Personel niemedyczny, któremu przysługuje dodatek covidowy, niepokoi się, że nie otrzymał jeszcze pieniędzy. Chodzi o personel zatrudniony za pośrednictwem firm zewnętrznych. Salowe ze Śniadecji są sfrustrowane, gdyż ich koleżanki zatrudniane bezpośrednio przez szpital, już mają pieniądze na kontach.

Jednorazowy dodatek covidowy

Personel niemedyczny, który przepracował co najmniej 21 dni w obszarze covidowym ma prawo do jednorazowego dodatku w wysokości 5 tys. zł brutto. Gratyfikację otrzymują m.in. salowe, noszowi, sprzątaczki, pracownicy obsługi technicznej, sanitariusze, pracownicy transportu wewnętrznego, pracownicy dystrybucji żywienia, rejestratorki, pracownicy diagnostyki.

Personel niemedyczny ponad rok walczył o dodatek za zaangażowanie w walkę z epidemią Sars-CoV-2. Decyzja o przyznaniu gratyfikacji zapadła w maju tego roku.

Część personelu już ma pieniądze na kontach. Oczywiście, kwota 5 tys. złotych jest pomniejszona o podatek i składki. Według naszych informacji na konta salowych wpłynęło ok. 3,5 tys. złotych.

Personel niemedyczny wciąż czeka

Jednak nie wszyscy pracownicy medyczni otrzymali już pieniądze. W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. J. Śniadeckiego w Białymstoku część salowych dostała dodatek, ale większość jeszcze nie. Z dodatku mogą już korzystać salowe zatrudnione bezpośrednio przez szpital. Jednak większość personelu dbającego o porządek w salach zatrudniana jest za pośrednictwem zewnętrznej firmy "Naprzód". I oni dodatku jeszcze nie otrzymali.

Salowe zatrudnione przez "Naprzód" są zaniepokojone.

- Nie rozumiemy, skąd te opóźnienia - mówi salowa ze Śniadecji zatrudniona za pośrednictwem firmy "Naprzód". - Tak naprawdę nie wiemy, kiedy i czy w ogóle dostaniemy te pieniądze, bo nikt nas nie chce o tym poinformować. Szpital odsyła nas do firmy, a firma do szpitala.

Szpital wojewódzki przyznaje, że rzeczywiście pieniądze na dodatki covidowe nie zostały jeszcze wypłacone salowym z firmy "Naprzód":

- Mamy te pieniądze i jesteśmy gotowi, aby je wypłacić - mówi Rafał Tomaszczuk, rzecznik prasowy Śniadecji. - Ale abyśmy mogli to zrobić w sposób bezpieczny i byśmy byli pewni, że te pieniądze rzeczywiście trafią do pracowników, to musi być stworzone porozumienie określające zasady wypłacania pieniędzy. Cały czas czekaliśmy na porozumienie od firmy "Naprzód", ale do tej pory nie otrzymaliśmy wzoru takiego porozumienia. W związku, chcąc już wypłacić dodatki, dzisiaj sami wysłaliśmy projekt porozumienia do firmy "Naprzód" i czekamy na odpowiedź.

Salowe interweniują w NIK

Próbowaliśmy skontaktować się z firmą "Naprzód", by zapytać o zwłokę z zawarciem porozumienia ze szpitalem wojewódzkim, ale niestety, jak do tej pory bezskutecznie.

Tymczasem salowe mają dość czekania. Wystosowały pismo do Najwyższej Izby Kontroli pismo z prośbą o interwencję w stosunku do szpitala wojewódzkiego.

- Rzeczywiście wpłynęło do nas pismo z Najwyższej Izby Kontroli i będziemy się do niego ustosunkowywać - mówi rzecznik Śniadecji.

Także Uniwersytecki Szpital Kliniczny zatrudnia większość personelu niemedycznego za pośrednictwem firmy zewnętrznej Impel. I tu również pracownicy wciąż czekają na dodatki.

- Na razie nie dostaliśmy jeszcze pieniędzy. Wciąż czekamy - mówi jedna z salowych zatrudnionych w USK za pośrednictwem firmy Impel.

Personel z firm zewnętrznych czuje się gorszy

Według informacji przekazanych nam przez jedną z salowych ze Śniadecji zatrudnionych przez firmę "Naprzód", większość kobiet pracujących dla tej firmy zatrudnianych jest na tzw. śmieciówkach. Nieliczne mają umowy o pracę. Nasza rozmówczyni ma szczęście i zatrudniona jest na umowę o pracę i zarabia ok. 2 tys. złotych na rękę. Często bierze dodatkowe godziny, aby dorobić. Wiele salowych pracuje po 200-250 godzin miesięcznie, aby jako tako zarobić na utrzymanie. A praca nie jest lekka.

- Bez nas szpital nie funkcjonowałby. Dbamy o porządek, pomagamy, a w czasie pandemii byłyśmy tak samo narażone na zakażenie koronawirusem jak lekarze czy pielęgniarki - mówi jedna z salowych ze Śniadecji, która przeszła COVID-19. Jest przekonana, że wirusem zaraziła się w pracy.

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku także większość salowych czy sanitariuszy zatrudnionych jest za pośrednictwem firmy zewnętrznej Impel - to praktycznie cały personel pracujący przy ul. Skłodowskiej. Pracownicy z ul. Żurawiej są z kolei zatrudnieni bezpośrednio przez szpital.

- Mamy zamiar to zmienić. Chcemy, aby cały personel niemedyczny był zatrudniany bez pośredników - mówi Jan Kochanowicz, dyrektor USK w Białymstoku. - Rozmawiamy z pracownikami i widzimy, że takie są ich oczekiwania. Myślę, że rezygnacja z pośredników wpłynie na silniejszą identyfikację personelu z naszym szpitalem. Mam nadzieję, że uda nam się to zorganizować.

Salowe zatrudniane przez firmy zewnętrzne przyznają, że wolałyby pracować bezpośrednio w szpitalu, bez pośredników.

- Nie dostajemy żadnych dodatkowych świadczeń, które przysługują salowym zatrudnionym bezpośrednio przez szpital - przyznaje jedna z salowych z Śniadecji. - Premie jubileuszowe i za wysługę lat, fundusz socjalny, wszelkie dodatki - o tym wszystkim możemy tylko pomarzyć.

Materiał oryginalny: Salowe ze szpitala wojewódzkiego w Białymstoku zatrudnione przez firmę zewnętrzną wciąż bez dodatków covidowych - Kurier Poranny

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kpina
W UDSK ta sama sytuacja pieniędzy nie dostał nikt bo tu też jest "naprzód" ... oprócz personelu który jest zatrudniony w szpitalu..
Dodaj ogłoszenie